Iga Świątek w finale deblowego Roland Garros!

Iga Świątek w finale deblowego Roland Garros!

Nie udało jej się w singlu, to dopięła swego w grze podwójnej. Iga Świątek – grająca w parze z Bethanie Mattek-Sands – awansowała do finału deblowego Roland Garros. W meczu 1/2 tenisistki pokonały duet Irina Begu oraz Nadia Podoroska. I powiemy tak: nasza zawodniczka wcale nie wyglądała na zmęczoną, tym, że w ostatnich dniach grała na dwóch frontach. Co zresztą potwierdziła w wywiadzie pomeczowym. A w niedzielę stanie przed szansą zdobycia swojego drugiego – w wieku zaledwie 20 lat – tytułu wielkoszlemowego.

Zanim jeszcze na kort wyszły Świątek i Mattek Sands, byliśmy świadkami walki o awans do finału w wykonaniu Magdy Linette oraz Bernardy Pery. Choć walki to dużo powiedziane – bo mecz skończył się wynikiem 6:1, 6:2 dla ich rywalek. Cóż, Czeszki – Barbora Krejcikova oraz Katerina Siniakova – były rozstawione w turnieju z numerem drugim i uchodziły za zdecydowane faworytki meczu. Potem ten status potwierdzały na korcie. Choć w czasie starcia doszło do jednej, niewytłumaczalnej sytuacji. Pera wyprowadziła smecz, który zapewnił jej oraz Polce gema. Sędzia dopatrzył się jednak autu (w dużej mierze przez Krejcikovą, która wskazała na… zły ślad na korcie). Przez to amerykańsko-polska para zamiast przegrywać 2:3, przegrywała już 1:4.

Trudno było się oczywiście po tym pozbierać. Gdybyśmy w drugim secie byli świadkami bardziej wyrównanej gry, na pewno wracalibyśmy do tej decyzji regularnie. Choć i tak rozpętała ona spore dyskusje w świecie tenisa i raz jeszcze debatuje się o systemach elektronicznego sprawdzania lotu piłki, które można by wprowadzić na Roland Garros. To na razie jednak zostawmy i wróćmy do Polki. Mimo porażki Linette i tak może oczywiście być z siebie zadowolona. Po raz pierwszy w karierze dotarła do półfinału jakiekolwiek turnieju wielkoszlemowego (w singlu czy deblu). Liczymy, że kolejna część sezonu również przyniesie Polce podobne sukcesy.

Lepiej od Linette poradziła sobie Iga Świątek. Polka i Mattek-Sands szybko uzyskały przełamanie w swoim półfinale i prowadziły 2:0. Przy serwisie Amerykanki dały się jednak zaskoczyć i same przegrały własne podanie. W kolejnych gemach polsko-amerykański duet prezentował się jednak bez dwóch zdań lepiej od rywalek. Obie tenisistki świetnie returnowały, nie bały się zdecydowanych ataków, a także błyszczały w defensywie (na energię na korcie i wygrywanie wymian samym poruszaniem się Bethanie, od wielu lat grająca w debla na najwyższym poziomie, zwracała zresztą uwagę po meczu). Pierwszego seta obie wygrały 6:3, a ostatni punkt w partii Iga zdobyła… idealnym serwisem.

W drugiej partii niewiele się zmieniło. Nadal oglądaliśmy bardzo dobrą grę Polki i Amerykanki. Choć trzeba przyznać, że Mattek-Sands weszła na naprawdę wysokie obroty, szczególnie w drugiej połowie partii. Rywalki co prawda nie odpuszczały, to nie był wcale jednostronny mecz, ale ostatecznie dopingowany przez nas duet dopiął swego. I to mimo tego, że po drodze miał pewne wpadki – jak dwa podwójne błędy serwisowe Igi. W każdym razie: Świątek oraz Mattek-Sands mogły cieszyć się z awansu do finału po wygraniu drugiej partii 6:4.

Po meczu udzieliły wywiadu na korcie, w którym łatwo można było dostrzec “chemię”. Amerykanka mówiła, że Iga wcale nie jest tak nieśmiała, na jaką wygląda, i zna się na sarkazmie. Tymczasem Polka zdradziła, że jej deblowa koleżanka obiecała po turnieju… pójść z nią na zakupy. Nasza tenisistka odpowiedziała też nieco na pogłoski, że mogłaby być zmęczona graniem zarówno w turnieju singlowym, jak i deblowym podczas French Open –  Tak, byłam też w ćwierćfinale singla i trochę mi to pomogło. Wiedziałam, czego mogę oczekiwać przed tym meczem. Wielu ludzi mówiło, że to zbyt meczące dla mnie grać w deblu. Ale ja do tego tak nie podchodzę – jak wychodzę na kort, chcę wygrywać mecze – mówiła.

Tego się trzymajmy. Pojutrze Polka powalczy o wielkoszlemowy tytuł w deblu, a na kolejne sukcesy w singlu zapewne nie będzie musiała długo czekać.

Iga Świątek i Bethanie Mattek-Sands – Irina Begu i Nadia Podoroska 6:3, 6:4 

Magda Linette i Bernarda Pera – Barbora Krejcikova oraz Katerina Siniakova 1:6, 2:6

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez