Iga Świątek poza Australian Open. Udany rewanż Halep

Iga Świątek poza Australian Open. Udany rewanż Halep

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dlatego, kiedy Iga Świątek w świetnym stylu wygrała pierwszego seta meczu z Simoną Halep, powoli widzieliśmy już ją w ćwierćfinale. W kolejnej partii obraz gry uległ jednak diametralnej zmianie. Rumunka grała pewnie, a nasza zawodniczka coraz bardziej popadała w zgubną przyjaźń z niewymuszonymi błędami. I niestety – straciła seta, a potem, choć miała też lepsze momenty, nie zdołała zatrzymać rozpędzonej Rumunki w decydującym rozdaniu. Przygoda Polki w tegorocznym Australian Open zakończyła się na 4. rundzie (6:3, 1:6, 4:6).

Halep i Świątek zdążyły się już oczywiście nieźle poznać. Pamiętamy ich mecz na ubiegłorocznym Roland Garros, kiedy to polska tenisistka rozgromiła rywalkę. A także ten sprzed dwóch lat, który miał miejsce w momencie, gdy nasza zawodniczka dopiero wchodziła do elity. Wtedy to doświadczona Rumunka pewnie sięgnęła po wygraną.

Tym razem rywalizacja nie odbywała się już na mączce, co w teorii mogło działać na niekorzyść Halep, bo ta jest znana ze świetnej gry na ceglanej nawierzchni. Ale jak się okazało – wcale nie zamierzała dzisiaj składać broni. A wręcz przeciwnie.

Z nieba do piekła

Dało się dostrzec to już w pierwszym secie, na który Simona wyszła wyjątkowo zmotywowana. Grała na wysokim poziomie i scenariusz, w którym znowu będziemy oglądać mecz “do jednej bramki” nie wydawał się realistyczny. Jednak fakty były takie, że Iga prezentowała się jeszcze lepiej. W swoim stylu mocno serwowała, uderzała i rozrzucała Halep po korcie, a kiedy samemu miała ruszyć pod siatkę, robiła to skutecznie.

W ten sposób Świątek wygrała pierwszego seta 6:3. Wydawało nam się, że w kolejnej partii zwyczajnie pójdzie za ciosem. Tak jak to robiła w trzech poprzednich meczach na turnieju, tak jak to zrobiła w ostatnim pojedynku z tą rywalką. Ale coś się popsuło. Polka od razu po zakończonym secie ruszyła do szatni (trudno stwierdzić, co było powodem), a kiedy z niej wróciła, nie była już sobą.

Bo to nagle Rumunka przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Grała agresywniej, pewniej, popełniała mniej błędów indywidualnych, które częściej zaczęły przydarzać się Idze. Ale generalnie – to nie wyglądało tak, że triumfatorka ubiegłorocznego French Open wszystko oddawała rywalce na tacy. Nic z tych rzeczy, po prostu Halep to jednak druga rakieta świata. I grać w tenisa potrafi. W drugim secie dobitnie to pokazała.

Ale już początek trzeciej partii był – niestety – festiwalem błędów Polki. Łatwo przegrała pierwszego gema, potem drugiego i cóż, powoli zaczęliśmy tracić optymizm. Szczególnie że i kolejny gem serwisowy Świątek zdawał się zmierzać na konto Halep. Jednak na szczęście Iga jakoś zdołała się obronić. A potem jakby odzyskała werwę i bez większych problemów przełamała rywalkę. Mieliśmy zatem wynik 2:2 w gemach. Co było dalej? Niestety, powrót do starych błędów.

Polce nie tylko zdarzało się psuć nie tak trudne uderzenia, ale przede wszystkim podejmować złe decyzje. Wielokrotnie miała miejsce sytuacja, w której podbiegała do siatki w niewłaściwym momencie. Bo kiedy to robiła, Halep posyłała piłkę, która zwyczajnie przelatywała obok niej.

Nadziei jednak nie traciliśmy ani my, ani Iga. Przy stanie 4:5 należało uzyskać kolejne przełamanie. Ale to się niestety polskiej tenisistce nie udało. Trzeci set również trafił do Rumunki, która tym samym awansowała do ćwierćfinału.

Nie ma co się oszukiwać – olbrzymia szkoda nam tego meczu. Choćby dlatego, że w kolejnej rundzie Świątek czekałby pojedynek z samą Sereną Williams. Zobaczyć Polkę grającą naprzeciwko najlepszej tenisistki XXI wieku (a dla wielu i w całej historii tenisa) i to na tak wielkiej scenie? To byłoby coś fantastycznego. Szczególnie, że Iga nie stałaby na straconej pozycji. Ale teraz możemy co najwyżej gdybać.

Jak popatrzymy na wszystko z chłodną głową – czwarta runda Australian Open to nie jest zły rezultat dla Igi Świątek. Ta dziewczyna ma dopiero 19 lat i wiele sezonów gry na najwyższym poziomie przed sobą. A do tego charakter, który powinien pozwolić jej wyciągać wnioski z porażek. Jeśli czegoś jesteśmy pewni, to tylko tego, że Iga wróci mocniejsza.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Michał
Michał
17 dni temu

Szkoda, bo mecz do wygrania, ale dla dalszej kariery Igi ta porażka może przynieść dużo dobrego. Trzeba odpowiednio przepracować z zespołem co nie pracowało i będzie dobrze.
Niezależnie jak mecz wyglądał Iga przegrała z 2 rakietą świata w 1/8 AO, a my czujemy niedosyt, to świadczy o tym jak dobra jest ta dziewczyna i niech zdrowie dopisuje a przyszłość na prawdę może być wspaniała.
Kibicujmy jej i bądźmy cierpliwi, w tenisie nie da się wszystkiego wygrywać, taki to już sport.
Pozdrawiam wszystkich fanów Igi.

Wojciech
Wojciech
17 dni temu

Świątek już się skończyła, bylo to widać PO dzisiejszym meczu niestety.

Michu
Michu
17 dni temu
Odpowiedz  Wojciech

niby Wojciech,a jednak Janusz, klasyczny, sportowy Janusz…

idź oglądac darta Januszu, zostaw sport, o którym nie masz pojęcia w spokoju 🙂

pozdrawiam Igę

Ostatnio edytowany 17 dni temu przez Michu
przyjaciel
przyjaciel
17 dni temu

a nasza zawodniczka coraz bardziej popadała w zgubną przyjaźń z niewymuszonymi błędami” :DD

Karol Rolka
Karol Rolka
15 dni temu

W tym meczu, jak rzadko w którym, widać było, dosłownie jak na dłoni, jak bardzo “psychiczną” grą jest tenis. I jaką przewagę robi duże doświadczenie w tej grze, zdobyte w turniejach na najwyższym szczeblu. Jak słusznie zauważył w trakcie meczu jeden z komentatorów, Simona Halep nie grała w tym spotkaniu żadnych wielkich tenisowych fajerwerków. Postawiła na precyzję, spokój i powstrzymywanie się od błędów. Musiała unikać ryzyka i nie wdawać się w żadną “bijatykę”. A wytrzymać nie było łatwo, bo miała za sobą już przegranego 1-go seta. Ale utrzymała ten spokój i to się opłaciło, bo po prostu cierpliwie czekała na… Czytaj więcej »

Aktualności

Kalendarz imprez