IAAF zakłada nową maskę, kryjąc stare grzechy

IAAF zakłada nową maskę, kryjąc stare grzechy

Już na początku października 2019, zaraz po zakończeniu mistrzostw świata w Ad-Dausze (Katar) Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (International Association of Athletics Federations) zmieni nazwę. Zamiast skrótu IAAF będzie skrót WA – World Athletics (Światowa Lekkoatletyka). Taki rebranding ma być nowym szyldem podstawowej dyscypliny olimpijskiej, kryjącym stare grzechy, czyli dopingowe przewinienia zawodników w kooperacji z trenerami, lekarzami, menedżerami oraz korupcyjne zachowania działaczy.

Gdy zaczęto bowiem ponownie analizować próbki moczu i krwi olimpijczyków z igrzysk 2004 w Atenach, 2008 w Pekinie, 2012 w Londynie i 2016 w Rio de Janeiro – okazało się, że liczba winowajców przekracza granice wyobraźni, a na czele listy grzeszników znaleźli się reprezentanci Rosji. Tym ostatnim pomagał po cichu w ukrywaniu dopingowych wpadek sam prezydent IAAF (1999-2015) Senegalczyk Lamine Diack, biorąc za to całkiem spore pieniądze. Zachowanie Diacka to był gwóźdź do trumny IAAF. Senegalski kombinator znalazł się w areszcie domowym w Paryżu i grozi mu bardzo poważny proces karny. 

Z powodu ujawnienia licznych przypadków niedozwolonego dopingu trzeba było radykalnie zmienić listę medalistów Igrzysk Olimpijskich oraz mistrzostw świata w lekkoatletyce. W kilku wypadkach skorzystali na tym konsekwentnie unikający stosowania dopingu reprezentanci Polski – a przede wszystkim młociarka Anita Włodarczyk. Niemniej, istne trzęsienie ziemi w gronie medalistów sprawiło, że kibice stracili zaufanie do działaczy IAAF, a w Rosji na zawody lekkoatletyczne już nawet pies z kulawa nogą nie przyjdzie. IAAF zaczęła też tracić sponsorów (m. in. Adidasa), co stało się bodaj najważniejszą przyczyną obecnego rebrandingu, który obejmuje nie tylko zmianę nazwy, lecz również logo lekkoatletycznej magistratury, która przez długie lata kwaterowała w Londynie, a od ćwierćwiecza ma siedzibę w Monako. 

Jednym z najważniejszych punktów zmian jest uatrakcyjnienie formuły zawodów l.a.. Musi być większe tempo rozgrywania zawodów (telewizja!) i programowe nowości. Na razie największą z nich są próby wprowadzania konkurencji z udziałem obu płci. Sztafety mieszane mogą być istotnie atrakcją, ale musi to jeszcze znaleźć potwierdzenie w praktyce. 

Na razie warto przypomnieć, jak kładziono podwaliny IAAF, których zalążkiem były dziewiętnastowieczne kluby l.a. w Imperium Brytyjskim oraz brytyjska federacja lekkoatletyczna, założona w 1880 roku. Na niwie międzynarodowej lekkoatletyka wystartowała jednak w obrębie nowożytnych igrzysk olimpijskich w 1896, nie mając jeszcze całkiem jasno sprecyzowanych zasad. Tę wadę postanowili zlikwidować działacze szwedzcy i to z ich inicjatywy, tuż po zakończeniu konkurencji lekkoatletycznych IO 1912 w Sztokholmie, odbył się (17 lipca) kongres założycielski IAAF.

Grupa 37 delegatów, reprezentujących 17 nacji – Australazję (czyli Australię i Nową Zelandię), Austrię, Belgię, Chile, Danię, Egipt, Finlandię, Francję, Grecję, Kanadę, Niemcy, Norwegię, Rosję, Stany Zjednoczone, Szwecję oraz Wielką Brytanię – zebrała się w gmachu Parlamentu pod patronatem następcy tronu księcia Gustawa Adolfa. No i wtedy obrano pierwotną nazwę światowego stowarzyszenia – International Amateur Athletic Federation. Kwestia amatorstwa, podstawowa w ruchu olimpijskim, została więc uwzględniona już w samej nazwie, a pierwszym prezydentem IAAF obrano – jakżeby inaczej – Szweda Sigfrida Edströma. Nawet trudno się temu dziwić, skoro w zebraniu założycielskim brało udział aż 11 jego rodaków. Po wstępnym zmówieniu się w Sztokholmie założyciele IAAF spotkali się następnie w 1913 w Lyonie i w 1914 w Berlinie. 

Co ciekawe, dzisiejsze feministki mogłyby wtedy całkiem słusznie powiedzieć, że IAAF założyli męscy szowiniści. Lekkoatletyka kobieca nie była bowiem w programie tej organizacji w ogóle uwzględniona. Dlatego walczące o prawa kobiet entuzjastki lekkoatletyki założyły w 1921 Fédération Sportive Féminine Internationale, inicjując swoje igrzyska, w których już w 1926 (Göteborg) złoty medal w rzucie dyskiem zdobyła Polka Halina Konopacka, będąca nie tylko pod względem sportowym wzorcem kobiety nowoczesnej na miarę XX wieku. 

W 1928 wciąż izolowane od IAAF lekkoatletki mogły zadebiutować w kilku konkurencjach na Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie, gdzie piękna Halina znowu sięgnęła po złoto. No i z kobiecą lekkoatletyką konserwatyści z IAAF musieli się w końcu pogodzić, jakkolwiek formalnie zaakceptowali ją dopiero w 1936 na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie. 

Bardzo długo utrzymywany był status amatorski lekkoatletów. Dopiero w 1985 IAAF postanowiła gwarantować premie w mityngach Grand Prix, aż w końcu czas krygowania się skończył i w 2001 na Kongresie w Edmonton faktyczną profesjonalizację l.a. przyklepano zmianą nazwy na International Association of Athletics Federations – rezygnując definitywnie z przymiotnika „amatorska”. Jak długo można się było bowiem wygłupiać? 

W historii IAAF dominowało lobby anglosaskie, na co wskazuje już sama lista kolejnych prezydentów: Sigfrid Edström, Szwecja (1912-1946), Lord Burghley ew. Lord Exeter, W. Brytania (1946-1976), Adriaan Paulen, Holandia (1976-1981), Primo Nebiolo, Włochy (1981-1999), Lamine Diack, Senegal (1999-2015), Lord Coe, W. Brytania – od 2015 roku. 

Rola Sebastiana Coe’a na arenie międzynarodowej nie jest całkiem jednoznaczna. Z jednej strony bowiem zapisał się on jako rekordzista świata i mistrz olimpijski w biegach średnich, z drugiej zaś – trwał latami przy lewiznach prezydentów IAAF, a przede wszystkim Lamine Diacka, udając, że nic nie wie o skandalach. Na dodatek firmował swoim nazwiskiem przykrywanie korupcyjnych grzeszków działaczy FIFA, zgodziwszy się w 2006 zostać w piłkarskiej centrali szefem Komisji Etyki. Krótko mówiąc, uchodząca przez dziesiątki lat za wzorcowy przykład hołubienia zasady fair play lekkoatletyczna magistratura straciła swój nienaganny wizerunek, teraz jeszcze dodatkowo nadszarpnięty z uwagi na spór z mistrzynią 800 metrów Caster Semenyą, będącą numerem jeden wśród lekkoatletek z syndromem hiperandrogenizmu (nadmiaru testosteronu w organizmie). Dylemat – kto jest kobietą, a kto nią nie jest na gruncie lekkoatletyki spędza Sebastianowi Coe’owi sen z powiek. I już nie wiadomo, czy się lord kiedykolwiek spokojnie wyśpi.


Aktualności

Kalendarz imprez