Giro d’Italia: dobry wynik Majki, wielki zawód w szeregach Teamu INEOS

Giro d’Italia: dobry wynik Majki, wielki zawód w szeregach Teamu INEOS

Nie był to udany dzień dla lidera grupy Ineos Grenadiers, Gerainta Thomasa, który zanotował dwa upadki i spadł w klasyfikacji generalnej. Jego losu nie podzielił na szczęście Rafał Majka. Polak podczas trzeciego etapu Giro d’Italia sprostał wymagającemu podjazdowi na wulkan Etna i finiszował na szóstej pozycji. Wygrał Jonathan Caicedo. Ekwadorczyk w początkowej fazie rywalizacji wyrwał się z peletonu i nie dał za wygraną aż do samej mety.

Po czasówce pierwszego dnia i trasie sprzyjającej sprinterom drugiego przyszedł czas na etap przeznaczony dla zawodników potrafiących poradzić sobie w górskich warunkach. Kolarze startowali dziś z miejscowości Enna, aby po przejechaniu 150 kilometrów znaleźć się na zboczach wulkanu Etna. Końcowy podjazd, liczący 16 kilometrów, miał już naprawdę solidnie przetestować liderów. Trzeba przyznać, że tegoroczne Giro D’Italia nie ma litości, bo tak trudne etapy rzadko wypadają we wczesnej fazie wyścigu.

Pechowy Thomas i wytrzymały Ekwadorczyk

Tuż po starcie utworzyła się ucieczka, w skład której weszli Francesco Romano, Mikkel Bjerg, Lawson Craddock, Josip Rumac, Matt Holmes, Giovanni Visconti, Victor Campenaerts oraz Jonathan Caicedo. Ostatni z nich szybko objął pozycję wirtualnego lidera wyścigu (przed etapem tracił do Filippo Ganny minutę i trzydzieści pięć sekund).

Na 55 kilometrów przed końcem uciekinierzy mogli pochwalić się około 5 minutami zapasu nad peletonem. Z czasem z liderującej grupy zaczęli jednak odpadać pierwsi zawodnicy – tempa nie wytrzymali Rumac oraz Romano. W międzyczasie wielki pech dopadł Gerainta Thomasa. Kolarz grupy Ineos Grenadiers zaliczył kraksę z powodu… bidonu leżącego na ziemi, tuż po starcie honorowym. Potem upadł jeszcze po raz drugi. W tej sytuacji osłabiony Walijczyk stopniowo zaczął odpadać z peletonu.

W momencie, kiedy kolarze rozpoczęli finalną wspinaczkę, na czele wciąż znajdował się Caicedo, który jako jeden z dwóch uciekinierów – obok Viscontiego – wciąż trzymał się mocno. Wenezuelczyk walczył o największy sukces w swojej karierze i faktycznie dopiął swego, nie dając się dogonić bardziej utytułowanym zawodnikom. Drugi na mecie znalazł się Visconti, a trzeci Harm Vanhooucke. Szóste miejsce trafiło zaś do Majki.

Wyzwaniom trzeciego etapu, o dziwo, nie sprostał Simon Yates. To kolejny – obok Thomas –  faworyt, którego szansa na zwycięstwo w całym wyścigu drastycznie zmalała. Znaczący spadek w generalce zanotował też Filipo Ganna, który po dwóch etapach prowadził, a teraz stracił prawie dwadzieścia minut do Caicedo. Choć z racji, że mówimy o zawodniku specjalizującym się w czasówkach, nie jest to żadne zaskoczenie.

Dobre humory mogą panować natomiast w domach polskich kibiców. Majka zaliczył niezły etap i awansował na jedenaste miejsce w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia. Do nowego lidera – João Almeidy – traci minutę i dwadzieścia sześć sekund. – To był pierwszy górski etap Giro d’Italia, więc musiałem sprawdzić swoje nogi. Zespół odwalił dziś kawał dobrej roboty. Matteo Fabbro i Paweł Poljański byli dziś bardzo mocni i wykorzystali to, by mi pomóc […] Moja forma jest coraz lepsza i myślę, że w ciągu kolejnych etapów również powinienem wyglądać bardzo dobrze – mówił Polak po etapie cytowany przez naszosie.pl

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez