Za kulisami gimnastycznego skandalu. Kto nie chciał widzieć przemocy?

Za kulisami gimnastycznego skandalu. Kto nie chciał widzieć przemocy?

W 2016 roku wszystko zaczęło się od Rachael Denhollander. Była gimnastyczka – a obecnie prawniczka – zeznała, że dziesięć lat wcześniej była molestowana seksualnie przez lekarza opiekującego się amerykańską kadrą. Lawina ruszyła, a wkrótce podobne zeznania złożyło ponad 250 kobiet. Okryty niesławą Larry Nassar spędzi w więzieniu resztę życia, ale wielu niepokojących wątków do tej pory nie udało się wyjaśnić. Dlaczego ten koszmar trwał tyle lat, a po drodze zawiodły wszystkie instytucje?

Ile jest warta mała dziewczynka? – pytała kilkukrotnie Denhollander w przejmującej przemowie, która w styczniu 2018 roku podsumowała wielomiesięczną rozprawę. Wnosiła przy tym o najbardziej surowy wyrok, który miał nieść za sobą także walory edukacyjne – z tym zgodził się nawet sam oskarżony. W sali sądowej Rachael pojawiła się jako ostatnia. Symbolicznie podsumowała proces, który pokazał całemu światu niepozornego potwora w okularach i dzieło zniszczenia, na które pracował przez wiele dekad.

Wcale nie musiało tak być. Zło rozegrało się nie tylko w zaciszu lekarskich gabinetów, ale także na korytarzach Amerykańskiej Federacji Gimnastycznej (USAG), która zatrudniła Nassara już w 1986 roku. W kolejnych latach pojawiało się wiele najróżniejszych przesłanek, że lekarz dopuszcza się czynów zabronionych lub co najmniej moralnie dwuznacznych. Wątpliwości udawało się odsuwać na dalszy plan, a Larry stopniowo zwiększał skalę działań i własne kompetencje.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych Nassar oficjalnie masuje zawodniczki i współpracuje z kadrą już jako główny lekarz. W swoich działaniach robi się coraz bardziej zuchwały. Jedną z dziewczynek molestuje… w obecności jej mamy. Jak to mogło się w ogóle udawać? Mechanizm psychologiczny był stosunkowo prosty – młodziutkie zawodniczki w ogóle nie wiedziały, że spotyka je coś niewłaściwego. Wszyscy dookoła traktowali zabiegi jako rutynową wizytę lekarską u certyfikowanego specjalisty.

Piekielne ranczo

Ważną rolę odegrały też czynniki środowiskowe. Najlepsze amerykańskie gimnastyczki od najmłodszych lat były rządzone twardą ręką przez Martę i Belę Karolyich – rumuńskie małżeństwo, które w 1981 roku uciekło do USA z ojczyzny ryzykując gniew Nicolae Ceausescu. Pierwsze sukcesy w nowym otoczeniu odnieśli już na igrzyskach w 1984 roku z Mary Lou Retton. Bela był wówczas indywidualnym trenerem pięciokrotnej medalistki i imprezę oglądał na własny koszt, sypiając głównie we własnym samochodzie.

Z czasem o małżeństwie imigrantów zaczęło się robić coraz głośniej. Oboje uzupełniali się w codziennej pracy – Bela był tym, który odpowiadał za stronę psychologiczną przygotowań i motywację zawodniczek. Marta była z kolei specjalistką od kwestii technicznych – jedną z najlepszych w całej branży. Oboje prowadzili ranczo w Houston, gdzie odbywały się wielotygodniowe zgrupowania kadrowiczek.

Gdy małżeństwo Karolyich zaczęło współpracować z amerykańską kadrą, zaczął się tam również pojawiać Larry Nassar. Okoliczności sprzyjały jego obrzydliwym planom. Potrafił się odnaleźć w specyficznym ekosystemie, w którym Bela wydzierał się na kilkuletnie dziewczynki i na co dzień stosował przemoc psychologiczną. Marta była jego przeciwieństwem, ale tylko do pewnego stopnia – zakulisowe intrygi były również i jej specjalnością.

Na stół lekarza trafiały więc przerażone dziewczynki, a osobliwy Larry w tych realiach stawał się kimś na kształt powiernika. Wszyscy wokół uważali go za co najwyżej nieszkodliwego dziwaka. Gimnastyczki mogły liczyć, że w gabinecie dostaną nawet zakazanego przez trenerskie małżeństwo czekoladowego batonika – oficjalnie na ranczu obowiązywał limit 900 kalorii dziennie do spożycia. Przede wszystkim mogły się jednak schronić przed trudami życia codziennego i nawet nie pomyślały, że lekarz dotyka je w niewłaściwy sposób.

Złoto okupione cierpieniem

Niewiele mówi więcej o podejściu obowiązującym na ranczu od sytuacji, która rozegrała się przed kamerami podczas igrzysk w Atlancie. Amerykańska “Wspaniała Siódemka” walczyła o złoto, a na ostatniej prostej wszystko zależało od 14-letniej Kerri Strug. Podczas pierwszej próby dziewczyna uszkodziła więzadła w kostce, ale musiała ukończyć w dobrym stylu drugie podejście, by cała drużyna mogła liczyć na złoto.

Rozchodzisz to! Możesz to zrobić! – krzyczał motywator Karolyi. Dziewczyna jakimś cudem zaliczyła ostatnią próbę, po czym prawie straciła przytomność. Wdzięczny Bela zaniósł ją na rękach na ceremonię medalową, a obrazki z końcówki konkursu były pokazywane pod każdą szerokością geograficzną. Dominował pozytywny odbiór, w którym złoto miało być nagrodą za wszystkie poświęcenia.

Dramatyczny przebieg konkursu doceniły media. Gimnastyczki pojawiały się w najpopularniejszych programach telewizyjnych, a Strug spotkała się nawet z prezydentem Billem Clintonem. Sytuacja była jednak wielowymiarowa, bo na sam koniec okazało się, że Amerykanki tak czy siak zdobyłyby złoto – nawet bez udanej ostatniej próby Kerri. Z czasem udało się poznać więcej szczegółów ostatniej odprawy, którą nadzorował Bela Karolyi.

Pozytywna motywacja wcale nie była wszystkim. Trener wprost wywierał psychologiczny nacisk na kontuzjowaną zawodniczkę. – Musisz to zrobić! Lepiej żebyś to zrobiła! – mówił. Sceny stopniowo zaczęły zyskiwać dodatkowy kontekst, gdy zaczęły mówić inne podopieczne Beli. – Cały świat na to patrzył i się zachwycał, a ja byłam przerażona. Przestańmy udawać, że Kerri miała tam jakikolwiek wybór – tłumaczy Jennifer Sey, gimnastyczka, która podczas mistrzostw świata w 1985 roku złamała nogę.

Pod pełną kontrolą

W 2020 roku w wyprodukowanym przez nią dokumentalnym filmie “Athlete A” autorzy przekonują, że toksyczne warunki panowały od lat i rozlały się na całe gimnastyczne środowisko. I właśnie te chore obyczaje pozwoliły przez wiele lat działać pedofilowi w stroju lekarza. – Bela od samego początku był wierny idei, by mieć te dziewczyny pod pełną kontrolą. Nie znosił sprzeciwu – mówi przed kamerą Geza Pozsar, długoletni współpracownik Karolyich, który razem z nimi wyemigrował do USA z Rumunii.

Sey idzie jeszcze dalej. Zdaniem byłej zawodniczki system obowiązujący w amerykańskiej gimnastyce sprawia, że młode dziewczyny wpadają w tryby maszyny. Ta niszczy je do tego stopnia, że w ich perspektywie zacierają się granice między ostrym treningiem a przemocą. Kiedy potem zaczynają być wykorzystywane przez czyhającego obok potwora najczęściej nie są w stanie połączyć wszystkich kropek.

Emocjonalne i fizyczne prześladowanie było normą. Zostałyśmy doprowadzone do stanu, w którym posłusznie reagowałyśmy na wszystko, co działo się wokół. Do tego stopnia, że kiedy w środku tego pojawił się seksualny drapieżca, to nie byłyśmy w stanie nic z tym zrobić. To była całkowita bezradność – wspomina Jennifer Sey.

Marta i Bela od 2016 roku nie są już częścią gimnastycznego środowiska – przynajmniej oficjalnie. Ta zbieżność daje do myślenia, bo sprawa Nassara ruszyła dosłownie kilka miesięcy po tym, jak małżeństwo usunęło się w cień. W całym skandalu trenerzy stracili resztki renomy – zło dokonywało się na ich ranczu w okresie, kiedy niepełnoletnie dziewczyny zostały im powierzone w opiekę przez rodziców.

Jeszcze w 2016 roku ruszyło dochodzenie badające rolę Karolyich w całej aferze. Prawnych konsekwencji na razie nie ponieśli, ale w 2018 roku Amerykańska Federacja Gimnastyczna (USAG) przestała wynajmować ich ranczo. Na terenie obejmującym ponad 800 hektarów przez kilka miesięcy toczyło się dochodzenie. Dziś posiadłość nie jest już używana do celów sportowych.

Sprawa Nassara rozstrzygnęła się w 2018 roku. Po zeznaniach ponad 250 pokrzywdzonych kobiet orzeczono łączny wyrok ponad 300 lat więzienia, czyli w praktyce dożywocie. To jednak wcale nie wyjaśniło całego problemu. Chociaż skazano sprawcę nieszczęść, to pytanie o systemową odpowiedzialność konkretnych organów pozostaje aktualne. I być może wkrótce doczeka się konkretniejszej odpowiedzi.

W trakcie śledztwa okazało się, że nie wszystkie raporty oskarżające Nassara o molestowanie seksualne były od razu przekazywane na policję. Przedstawiciele federacji w kilku przypadkach skutecznie “mrozili” sprawę, trzymając pokrzywdzonych w niepewności co do realizacji kolejnych procedur. Steve Penny z sukcesami rządził organizacją przez ponad dekadę, ale za ten skandal zapłacił posadą i sprawą sądową.

W marcu 2017 roku złożył rezygnację, ale to nie zamknęło sprawy. Do aresztu trafił pół roku później. Usłyszał poważne zarzuty – utrudniania śledztwa w sprawie Nassara i niszczenia dowodów. Według śledczych szef USAG miał zlecić niszczenie dokumentów, które mogły go skompromitować na sali sądowej. Jeśli jego wina zostanie potwierdzona, to może trafić do więzienia nawet na 10 lat.

Turbulencje i permanentny dołek

Kompromitujących federację wątków jest więcej. Dominique Moceanu jako pierwsza wyszła przed szereg i w 2008 roku (kilka lat po zakończeniu kariery) opowiedziała o psychicznej przemocy, której doświadczyła na ranczu Karolyich. Jak zareagowała federacja? Penny przekonywał, że dochowano wszelkich procedur i wyjaśniono sprawę.

Inaczej widziało to kolejne pokolenie zawodniczek. To być może klucz do zrozumienia całego problemu – molestowane nastolatki rozmawiały między sobą o dziwnych praktykach Nassara, ale nie chciały alarmować władz. Widziały przecież, że takie przypadki nie kończą się dobrze dla zawodniczek wychodzących przed szereg… Jeśli to nie jest problem systemowy, to co nim jest?

Całe środowisko odwróciło się ode mnie po tamtych wypowiedziach. Nagle przestałam być zapraszana na zawody i poczułam się kompletnie odcięta od centrum wydarzeń. Często próbowano przypiąć mi łatkę wroga system. “Ona po prostu jest przeciwko nam!” – mówili w federacji. Absolutnie nie o to mi chodziło! Gdybyście mnie wtedy posłuchali, to dziś nie bylibyśmy w tym miejscu – tłumaczyła w 2017 roku Moceanu, złota medalistka igrzysk w Atlancie.

Amerykańska Federacja Gimnastyczna (USAG) od procesu Nassara jest w odwrocie. Steve’a Penny’ego zastąpiła Kerry Perry, ale na stanowisku wytrwała niespełna rok. – Mimo obietnic kontynuowała te same wadliwe praktyki, które doprowadziły do skandalu wokół praktyk Nassara. Wyżej ceniła reputację trenerów i pracowników federacji od zdrowia i bezpieczeństwa zawodniczek – komentował prawnik reprezentujący ponad 160 kobiet, które doznały krzywd ze strony pracownika organizacji.

Kto za to zapłaci?

Od 2019 roku najważniejszą osobą w federacji jest już Li Li Leung. To była gimnastyczka, ale z wykształceniem (studia MBA) i doświadczeniem (pracowała na wysokich stanowiskach kierowniczych w NBA). Przed nią szereg wyzwań, ale najtrudniejszym może być udźwignięcie winy poprzedników. W lutym 2018 roku – kilkanaście dni po zamknięciu sprawy Nassara – do sądu wpłynął akt oskarżenia ze strony rozczarowanej Aly Raisman.

Przez tyle lat Amerykańska Federacja Gimnastyczna i Amerykański Komitet Olimpijski nie zrobiły nic, by wyjaśnić tę sprawę. Bez dogłębnego wyjaśnienia przyczyn tej sytuacji nie można dokonać żadnych zmian. Mam już dość czekania, aż obie organizacje zrobią to co powinny. Mam nadzieję, że w procesie uda się pociągnąć oba podmioty do odpowiedzialności, co przybliży nas do realnych zmian i reform – tłumaczyła multimedalistka olimpijska.

Kłopoty federacji były ogromne i bez pozwu Raisman. Sponsorzy już wcześniej stracili zaufanie i odcięli się od tego bałaganu. Z dnia na dzień odpadło gigantyczne wsparcie finansowe ze strony takich marek jak Procter & Gamble, Under Armour i AT&T. Dochody z marketingu stanowiły ponad 1/3 rocznego budżetu USAG. Do tego doszedł także ogromny kłopot PR-owy, który w ostatecznym rozrachunku kosztował jeszcze więcej.

Pod koniec 2018 roku Federacja w końcu ogłosiła bankructwo, a Amerykański Komitet Olimpijski zapowiedział, że rozpoczyna proces cofania uprawnień organizacji. Trudno wyrokować, co będzie dalej. Nawet jeśli USAG przestanie istnieć to ktoś w końcu będzie musiał zrekompensować ofiarom to, co je spotkało.

W lutym 2020 roku Komitet zaproponował pierwszą wersję ugody. Problem w tym, że za oburzającą uznały ją same pokrzywdzone. Aly Raisman w ostrych słowach zarzuciła władzom najważniejszych organizacji, że wcale nie zależy im na prawdzie. Zaproponowane przez USAG łączne odszkodowanie (215 milionów dolarów) uznano za żart – ta kwota miała trafić do ponad 500 osób. Dlaczego to mało? Stan Michigan niedawno wypłacił 500 milionów dolarów za przestępstwa seksualne, których Nassar dopuścił się będąc nauczycielem w jednej ze szkół. W Federacji działał dużo dłużej…

Dziennikarze “Washington Post” dotarli do szczegółów pierwszej propozycji. Pieniądze miałyby zostać rozdzielone według absurdalnego klucza. Liczyć będą się osiągnięcia i… ranga zawodów, na których dochodziło do molestowania. Olimpijki i uczestniczki mistrzostw świata mogłyby liczyć na około 1,2 miliona dolarów odszkodowania, a najmniej utytułowane zawodniczki z regionalnych konkursów mogłyby dostać tylko 80 tysięcy dolarów. Czy naprawdę tylko tyle jest warte cierpienie małych dziewczynek, o którym tyle mówiła Rachael Denhollander?

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez