Forma Rafała Majki rośnie. Polak wiceliderem po trzech etapach Tirreno–Adriatico

Forma Rafała Majki rośnie. Polak wiceliderem po trzech etapach Tirreno–Adriatico

Tour de France wciąż trwa, ba, nie jest nawet bliskie końca, bo przecież ostatni dzień rywalizacji zaplanowano na 20 września. Nie oznacza to jednak, że wszystko, co ciekawe w kolarskim świecie, dzieje się obecnie we Francji. W poniedziałek wystartował bowiem wieloetapowy wyścig Tirreno–Adriatico. Jak na razie znakomicie radzi sobie w nim Rafał Majka, który po zajęciu drugiego miejsca w trzecim etapie stał się wiceliderem zmagań.

Trzeba przyznać, że tegoroczny sezon jest nie najgorszy dla Rafała Majki. Co prawda brązowy medalista olimpijski z Rio de Janeiro nie zdołał zakończyć rywalizacji w Tour De Pologne w pierwszej trójce, tak jak sobie zaplanował przed wyścigiem, ale czwarte miejsce też wstydu mu nie przyniosło. Po zawodach w Polsce kolarz wystąpił jeszcze we włoskim klasyku Il Lombardia, a następnie oddał się treningom w górskich warunkach.

Wszystko po to, aby zbudować jak najwyższą formę na imprezę docelową – Giro d’Italia. Do tego słynnego kolarskiego wyścigu zostało jednak trochę czasu, bo wystartuje on dopiero 3 października. Wcześniejsze wyzwanie stanowi Tirreno–Adriatico – ośmioetapowa impreza, który wystartowała w ten poniedziałek.

Na linii mety pojawił się zresztą nie tylko Majka, ale kilku innych polskich zawodników. Mówimy o jego kolegach z zespołu: Pawle Poljańskim oraz Maćku Bodnarze, a także Łukaszu Wiśniowskim z CCC Team. Po dwóch dniach zmagań żadnego z Polaków nie było jednak w czołówce klasyfikacji generalnej. Na zmianę takiego stanu rzeczy liczyliśmy podczas trzeciego etapu, gdzie kolarzy czekała 217-kilometrowa, pagórkowata trasa.

Jeden na jednego

W pierwszej uciecze dnia od reszty stawki odjechali Matthew Holmes, Alessandro Tonelli, Pascal Eenkhoorn, Marco Frapporti, Benjamin Thomas, Nathan Van Hooydonck, Hermann Pernsteiner oraz Dimitri Clayes. Po godzinie jazdy zdołali wypracować solidne osiem minut przewagi nad peletonem. Na 100 kilometrów przed metą ten zapas wynosił już tylko cztery minuty, a na 30 kilometrów – dwie. Ostatecznie najmocniej z uciekinierów trzymał się Holmes, który w pewnym momencie objął samotne prowadzenie.

Jego piękne chwile nie mogły jednak trwać wiecznie. Brytyjczyka w końcu dopadła grupa liderów, wśród której znajdowali się m.in. Jakob Fuglsang, Geraint Thomas oraz Michael Woods. W końcówce etapu ostatni z nich zdecydował się na solowy atak. Szybko dołączył do niego Rafał Majka i stało się jasne, że to właśnie między tymi kolarzami rozegra się walka o zwycięstwo.

Jechali łeb w łeb, aż na niecały kilometr przed metą Polak wyjechał na czoło i próbował się trzymać przed Kanadyjczykiem. Niestety ta taktyka nie przyniosła powodzenia. Holmes sprytnie wyjechał zza pleców polskiego kolarza i wygrał etap.

Majka stracił do niego sekundę, ale w klasyfikacji wyścigu awansował z… 51. miejsca na 2. Tymczasem zwycięzca dwóch pierwszych etapów – Pascal Ackermann – w trzecim stracił do Holmesa ponad 25 minut i spadł na 157. pozycję. Wiadomo, sprinter, więc oczywistym było, że lider dziś się zmieni. Mało brakowało, by był nim Polak. Trzymajmy kciuki, żeby Majka był w stanie utrzymać dotychczasową lokatę, a może nawet pokusił się o awans na pozycję lidera. W końcu Tirreno–Adriatico to wyścig przyjazny polskim kolarzom – w 2018 roku triumfował w nim Michał Kwiatkowski.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez