Forma falowała. Polki przegrywają z Belgijkami w Lidze Narodów

Forma falowała. Polki przegrywają z Belgijkami w Lidze Narodów

Po wczorajszym dobrym spotkaniu z Koreą Południową liczyliśmy, że Polki pójdą dziś za ciosem. Po drugiej stronie siatki stały Belgijki, które nie mają przesadnie mocnej reprezentacji. Potrafią jednak sprawiać problemy naszemu zespołowi. I dziś nie było inaczej. Cały mecz zakończył się w pięciu setach. Niestety, tego decydującego wygrały Belgijki. 

Polki przed dzisiejszym spotkaniem miały na koncie dwa zwycięstwa w Lidze Narodów – z rezerwami Włoszek na inaugurację rozgrywek (3:2) i wczorajsze, z Koreą (3:0). Belgijki radziły sobie jeszcze gorzej – pokonały tylko Dominikanę, dzień przed meczem z Polkami. I to był dla nich trudny bój, wygrały bowiem dopiero w tie-breaku. Nie dziwi więc, że faworytkami dzisiejszego starcia były Polki. To jednak tylko na papierze. A na parkiecie było już zupełnie inaczej.

Belgijki w mecz weszły świetnie, nasze zawodniczki – wręcz przeciwnie. Znów, co powtarza się w ostatnim czasie dość często, bardzo słabo funkcjonowało przyjęcie Polek. Z tego brały się też problemy w ataku, bowiem nawet polskie gwiazdy – Malwina Smarzek-Godek i Magdalena Stysiak – nie były w stanie poradzić sobie z dobrze funkcjonującymi blokiem i defensywą Belgijek. Rywalki z kolei tylko to nakręcało. Britt Herbots i Celine Van Gestel korzystały z gorszej dyspozycji Polek, kompletnie roznosząc nasz zespół. Dość napisać, że podopieczne Jacka Nawrockiego ugrały w I secie ledwie… 15 punktów.

Okazało się jednak, że nie będzie to jednostronne spotkanie. Choć kilka pierwszych punktów w drugim secie nadal sugerowało, że to Belgijki okażą się lepsze, Polki zdołały przejąć inicjatywę, znacznie poprawiając swoją grę. Po pierwszej przerwie technicznej zaczęły regularnie wygrywać w wymianach i szybko wyszły na pięciopunktowe prowadzenie, które z czasem tylko powiększały. Nie zdołały co prawda ograć Belgijek tak wysoko, jak one zrobiły to z Polkami w I secie, ale 25:17 też robiło wrażenie. I dawało nadzieję, że pierwszy set był tylko wypadkiem przy pracy.

Ten mecz stał jednak pod znakiem wahań formy. Po lepszym secie Polek znów odżyły rywalki. Nasze siatkarki tymczasem jeszcze raz wszystko psuły. Nie funkcjonowała zagrywka, przyjęcie znów było kiepskie, a atak nie dawał rady dobrej obronie Belgijek. Przeciwniczki ponownie więc odskoczyły na kilka punktów i spokojnie wygrały seta do 19. Zgadnijcie teraz, co stało się w czwartej partii. Poprawna odpowiedź brzmi, oczywiście, tak: Polki odzyskały dobrą dyspozycję. Przyznać jednak trzeba, że gra się wyrównała, tym razem zawodniczki Nawrockiego nie uzyskały aż takiej przewagi jak w drugim secie, ale w końcówce to one zaprezentowały się lepiej i doprowadziły do tie-breaka.

Ten też był wyrównany. Lub może inaczej – forma obu ekip falowała tak często, że ostatecznie wyglądał jak wyrównany. Najpierw na kilka punktów uciekły Belgijki. Potem dogoniły je Polki, zrobiło się nawet 12:12, ale wtedy nasza gra znów się załamała. Kolejne trzy punkty właściwie oddaliśmy rywalkom. Bolał zwłaszcza ostatni, gdy Magda Stysiak – na przestrzeni całego meczu prezentująca się całkiem dobrze – przekroczyła linię trzeciego metra. I tyle było z marzeń o wygraniu meczu.

Kolejny już jutro o 18:00. Polki zagrają wtedy z Dominikaną. Liczymy, że odkują się za dzisiejszą porażkę.

Belgia – Polska 3:2 (25:15, 17:25, 25:19, 22:25, 15:12)

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez