Filip Prokopyszyn zdobył brąz na otwarcie torowych ME!

Filip Prokopyszyn zdobył brąz na otwarcie torowych ME!

Rozpoczęły się mistrzostwa Europy w kolarstwie torowym. Na holenderskim welodromie w Apeldoorn pierwszego dnia świetnie spisał się Filip Prokopyszyn, który był trzeci w wyścigu eliminacyjnym. W sprincie drużynowym Urszula Łoś i Marlena Karwacka zajęły piąte miejsce. Również piąta w scratchu była Łucja Pietrzak.

 

Mówi się o nim, że jest cudownym dzieckiem kolarstwa torowego. Talent Filipa Prokopyszyna podkreśla się na każdym kroku, wspomina się jednocześnie jego dziada Kazimierza – znanego trenera z Zielonej Góry (jego wychowanek to między innymi Zbigniew Spruch – srebrny medalista MŚ Plouay 2000). W tegorocznym debiucie w imprezie seniorskiej – Igrzyskach Europejskich w Mińsku 2019 – Filip zdobył srebro w scratchu. Dziś druga poważna impreza elity na rozkładzie podwójnego wicemistrza świata juniorów z Aigle. Drugi start, drugi medal i to w innej konkurencji, lecz również wchodzącej w skład omnium – wieloboju olimpijskiego. Filip to również mistrz Polski w wyścigu eliminacyjnym. Ale po kolei…

Dziś – pierwszego dnia mistrzostw Europy – rywalizował w wyścigu eliminacyjnym (nazywanym też wyścigiem australijskim). To spektakularna konkurencja – ściganie z lotnymi finiszami. Jednak zawodnicy nie walczą o punkty co drugą rundę (jak w wyścigu punktowym), lecz co drugie okrążenie ostatni z zawodników jest eliminowany – zjeżdża z toru i tak aż do wyłonienia zwycięzcy. W tym miejscu należy się dodatkowe wyjaśnienie o kontekście olimpijskim sukcesów Filipa. W programie zawodów w kolarstwie torowym Tokio 2020 ani za scratch ani za wyścig australijski medale nie zostaną wręczone. Te dwie konkurencje jednak wchodzą w skład wieloboju – omnium. Nie wiadomo jeszcze kto będzie reprezentował Polskę w Japonii, lecz mając takie perełki, możemy być pewni, że czeka nas wiele wspaniałych emocji związanych ze startami świeżo upieczonego medalisty ME. O ile Polski Związek Kolarski wszystkiego nie spartoli… Do tematu, do tematu!

Polak jechał z ogromnym wyczuciem. Nie dyktował tempa, w ogóle nie zapędzał się do czołówki. Jechał z tyłu kontrolując sytuację. Potrafił jednak bardzo czujnie zajmować taką pozycję, by nie dać się zamknąć i cały czas sprytnie znajdował się nad grupką, by mijać lotne mety bez zbędnego ryzyka. Potrafił umiejętne przyspieszyć w najważniejszych momentach.

Kiedy w stawce pozostało czterech kolarzy zaszalał. Zrobił coś, bo można uznać za taktyczny majstersztyk. Zdawał sobie sprawę, że jego rywale dysponują doświadczeniem i niesamowitą mocą. Był tam genialny włoski sprinter znany z zawodowego peletonu, a przy okazji zupełnie mistrz olimpijski w omnium – Elia Viviani. Został też Francuz Bryan Coquard – wicemistrz olimpijski w omnium, mistrz świata w keirinie oraz Brytyjczyk Matthew Walls – wielokrotny mistrz i medalista juniorskich i młodzieżowych mistrzostw świata i Europy. Elita. A jednak Polak znalazł sposób, by zaskoczyć rywali. Zaatakował znacznie wcześniej, nie czekał na rozgrywkę na kresce. Odskoczył od tej trójki na kilka ładnych metrów i to wystarczyło, by pierwszy przejechał przy sędziach. Zostało ich trzech – odpadł Brytyjczyk, co równało się minimum brązowemu medalowi dla młodego Polaka! W rozgrywce o dwa czołowe miejsca Filip delikatnie przespał atak Vivianego i Coquarda, został nieco z tyłu. Mimo że walczył do ostatnich centymetrów, może zabrakło trochę nogi po tej szarży na poprzednim finiszu i nie zdołał uniknąć bycia ostatnim i ostatecznie został sklasyfikowany na trzecim miejscu. Ostatnie dwie rundy po profesorsku rozstrzygnął na swoją korzyść Elia Viviani i to on został mistrzem świata.

 

Urszula Łoś i Marlena Karwacka po kwalifikacjach trafiły na Rosjanki. To bardzo wymagające rywalki i Polki nie znalazły tym razem na nie sposobu.  – Czas 33.601 nie jest zły, jednak widać, że do takich Rosjanek (32.724) jeszcze daleka droga, zwłaszcza na pierwszej zmianie – skomentował olimpijczyk z Londynu i Rio de Janeiro, czołowy polski sprinter ostatnich lat Kamil Kuczyński. Marlena Karwacka rozpoczęła pierwsze okrążenie z czasem 19.419 (Rosjanka 18.607). Urszula Łoś drugie okrążenie przejechała w czasie 14.181, jej konkurentka zaś 14.117. Rosjanki zresztą zwyciężyły (32.496) pokonując Niemki i Holenderki. Na cztery km (na dochodzenie) Polacy ustanowili rekord Polski. Ich wynik 3:56.328 jest o ponad dwie sekundy lepszy niż dotychczas. W pierwszej rundzie (ćwierćfinał) Polacy nie spisali się za dobrze. Za szybko odpadł Staniszewski i Szymon Krawczyk, Bartosz Rudyk i Szymon Sajnok jechali w trójkę. Liczy się czas trzeciego, jednak bez pomocy czwartego niemożliwym jest utrzymanie oczekiwanego tempa. Ostatecznie dało im to ósme miejsce. W sprincie drużynowym Maciej Bielecki, Mateusz Rudyk, Krzysztof Maksel zajęli szóstą lokatę z czasem 44.593.

 

DARIUSZ URBANOWICZ

 

fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez