Evenepoel wygrał dla Fabio. Triumfator Tour de Pologne niemal wyłoniony

Evenepoel wygrał dla Fabio. Triumfator Tour de Pologne niemal wyłoniony

Czy poznaliśmy już triumfatora 77. edycji Tour de Pologne? Bardzo możliwe. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby ktokolwiek mógł w niedzielę zagrozić Remco Evenepoelowi. Kolarz grupy Deceuninck-Quick Step z potężną przewagę wygrał czwarty etap wyścigu, a zwycięstwo zadedykował Fabio Jakobsenowi. Ze świetnej strony pokazali się też Polacy. Kamil Małecki finiszował na siódmym miejscu, a Rafał Majka czwartym, choć w jego przypadku apetyt mógł być trochę większy.

Sytuacja przed sobotnim etapem wyglądała tak: liderem klasyfikacji generalnej z kilkusekundową przewagą był Richard Carapaz. Drugie miejsce zajmował Diego Ulissi, trzecie Kamil Małecki, a siódme Rafał Majka, który podkreślał przed startem Tour de Pologne, że jego celem będzie zakończenie rywalizacji w – najgorszym razie – pierwszej piątce. I na wykonanie kroku w kierunku takiego scenariusza trzymaliśmy dziś kciuki: aby on odrobił straty, a Małecki zachował dotychczasową pozycję, a nawet powalczył z liderami.

Decydujący moment wyścigu nastąpił 70 kilometrów przed metą. W peletonie doszło do kraksy, po której z rowerów spadło kilkunastu kolarzy. Wśród nich znajdował się Tomasz Marczyński, ale przede wszystkim lider Tour de Pologne – Carapaz. Ekwadorczyk zdołał się podnieść i jechać dalej. A następnie, przy asyście kolegi z Teamu INEOS, Michała Gołasia, wrócił do głównej grupy. Dało się jednak dostrzec, że jest nieźle poobijany.

W tamtym momencie na czele znajdowała się piątka uciekinierów: Nathan Haas, Chris Harper, Patryk Stosz,  James Whelan oraz Małecki. Peleton zaczął ich jednak stopniowo doganiać. A kiedy dotychczasowi liderzy byli już na wyciągnięcie ręki, swoją szansę zwęszył Remco Evenepoel, który agresywnie ruszył do przodu.

Decyzja zaskakująca, bo do mety pozostawało wtedy aż 51 kilometrów. Nie mogło być więc mowy o jeździe do końca na pierwszym miejscu, prawda? A jednak. Mijały minuty, a Belg trzymał się mocno. Albo nie tyle trzymał się mocno, co wręcz powiększał swoją przewagę! Serio, nie wiemy, z czego zbudowany jest jego organizm.

Stawało się powoli jasne, że pierwszego miejsca nie obroni osłabiony Carapaz, który trzymał się w peletonie, ale absolutnie nie było po nim widać, żeby miał się udać w pościg za Evenepoelem. Na taki zdecydowali się Majka oraz Jakob Fuglsang. Udało im się nawet uzyskać ponad minutę zapasu nad częścią stawki, ale nie dogonić 20-letniego Belga, który absolutnie nie zwalniał i etapowe zwycięstwo miał już niemal w garści

Pozostawało tylko pytanie – jak duża będzie jego przewaga? Jak się okazało, była naprawdę spora. Evenepoel wjechał na metę, mając ponad minutę nad drugim Fuglsangiem. Co z Majką? Polak niestety osłabł i dał się wyprzedzić również Simonowi Yatesowi. Zajął zatem czwarte miejsce, a siódme, nieco niespodziewanie, zgarnął Małecki! Zawodnik CCC Teamu, po tym jak został dogoniony przez peleton, odzyskał siły, utrzymał się przy głównej grupie, a potem uzyskał kolejny świetny wynik.

Przed nami już tylko ostatni, niedzielny etap Tour de Pologne. Czy kwestia zwycięzcy została rozstrzygnięta? Zapewne tak, o ile, odpukać, do gry nie wejdzie jakiś upadek, jak teraz w przypadku Carapaza. Warto podkreślić jeszcze jedną rzecz, która wydarzyła się podczas sobotniego ścigania. Na około dwieście metrów przed finiszem Evenepoel wyciągnął karteczkę z numerem 75, należącym do jego kolegi z drużyny Deceuninck-Quick Step, Fabio Jakobsena. A już po zejściu z roweru, przygnieciony emocjami, zaczął płakać.

To nie wszystko

Kolarskie zmagania w sobotę nie ograniczyły się jednak tylko do Tour de Pologne. W ten dzień miał miejsce inny wyścig w ramach World Touru, klasyk Mediolan-San Remo. W nim udział brał Michał Kwiatkowski, który był na trasie liderem Teamu INEOS. Można było liczyć na zwycięstwo Polaka, który ten wyścig lubi – wygrywał w nim już w 2017 roku.

Zawodników czekało do pokonania mnóstwo kilometrów, bo, bagatela, aż 305. A na dodatek nie rozpieszczała ich pogoda. Temperatura oscylowało wokół trzydziestu stopni Celsjusza. Najlepiej w tych warunkach poradził sobie ten, który triumfował w ubiegłym tygodniu podczas jeszcze gorętszego wyścigu Strade Bianche – Wout Van Aert. Tak więc: Belgowie zgarnęli dzisiaj nie jeden, a dwa istotne triumfy.

Kwiatkowski finiszował jako piętnasty. Polak pojechał dobry wyścig, ale w kluczowym momencie – gdy uciekali Van Aert i Julian Alaphilippe (drugi na mecie) zabrakło mu nieco sił. Możliwe, że już jutro ucieszymy się jednak z małych polskich sukcesów. Szansę na zakończenie Tour de Pologne na podium mają bowiem zarówno Rafał Majka, jak i Kamil Małecki. Pierwszy z Polaków zajmuje czwartą pozycję, a drugi szóstą.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez