Dwie różne połowy. Polskie szczypiornistki przegrały z Rumunią

Dwie różne połowy. Polskie szczypiornistki przegrały z Rumunią

Przez pierwsze trzydzieści minut wyglądało to naprawdę dobrze. Polskie szczypiornistki nie tylko dotrzymywały kroku faworyzowanej Rumunii, ale prowadziły i znajdowały się na najlepszej drodze do sprawienia niespodzianki. Niestety w drugiej połowie naszym zawodniczkom nie udało się utrzymać wysokiego poziomu gry. Tym samym polska kadra przegrała już drugie spotkanie podczas tegorocznych mistrzostw Europy i znalazła się jedną nogą poza turniejem.

Choć może niektórych to zaskoczyć, Rumunia wcale nie jest europejskim kopciuszkiem. W 2018 roku kobieca reprezentacja tego kraju zajęła 4. miejsce na mistrzostwach Europy. Od lat w miarę regularnie melduje się też na igrzyskach olimpijskich oraz mistrzostwach globu. Polki zatem, podobnie jak podczas spotkania z Norwegią, nie mogły myśleć o łatwej przeprawie. Choć trzeba przyznać, że o ile skandynawski zespół to prawdziwy mocarz, tak rumuńskie szczypiornistki wydawały się do pokonania.

Przede wszystkim – aby myśleć o awansie do kolejnej fazy, to spotkanie trzeba było wygrać. I pójść tym samym w ślady Niemek, które pokonały Rumunię w pierwszym meczu grupowym różnicą trzech bramek (22:19). Do podobnego sukcesu potrzeba było jednak naprawdę znakomitej gry w wykonaniu Polek. Bez porównania lepszej niż w poprzednim meczu. Czy podopieczne Arne Senstada faktycznie zdołały wrzucić wyższy bieg?

Jak się okazało – owszem! W pierwszej połowie oglądaliśmy inne zawodniczki, niż te które wyszły na parkiet przeciwko Norwegii. Brylowała przede wszystkim grająca na bramce Weronika Gawlik, która rozgrywała swój setny mecz w kadrze. W ciągu trzydziestu minut między polskie słupki wpadło tylko jedenaście rzutów, natomiast Polki piętnastokrotnie zameldowały się na tablicy wyników. Przewaga czterech bramek przed drugą połową? Wyglądało to bez dwóch zdań obiecująco.

Niestety w kolejnej części meczu Polki zaczęły dość szybko tracić przewagę. Przede wszystkim brakowało skuteczności i dokładnej gry w ataku – naszą niemoc strzelecką, po upływie trzech minut, przełamała dopiero Joanna Szarawaga. Rywalki tymczasem nie próżnowały i zdołały wyrównać stan rywalizacji (18:18). Liczyliśmy, że doprowadzi to do przebudzenia naszych zawodniczek, ale niestety w grę polskiej ekipy wciąż wkradała się masa błędów. W ciągu piętnastu minut Polki zdobyły tylko trzy bramki.

Nie mogło zatem być inaczej – to Rumunia wyszła na prowadzenie (20:19). I niestety nie pozwoliła już sobie go odebrać. Ostatecznie polska reprezentacja przegrała spotkanie czterema bramkami (24:28). Na szczęście dla Polek – Niemki wysoko, bo aż 23:42, przegrały z reprezentacją Norwegii. A to naszym reprezentantkom pozostawia wciąż otwartą furtkę do awansu do kolejnej fazy.

Dzięki zwycięstwu Norwegii wystarczy “tylko” pokonać Niemki. Niezależnie, jakim wynikiem zrobią to nasze reprezentantki – będą miały lepszy bilans bramkowy od naszych zachodnich sąsiadek. Inna sprawa, że seria porażek naszej kadry na mistrzostwach Europy wynosi już jedenaście meczów. O jej przerwanie będzie z pewnością bardzo trudno.

Ale jeśli uda się zagrać cały mecz tak, jak dziś pierwszą połowę – można będzie liczyć na awans.

Polska – Rumunia 24:28 (15:11)

Polska: Gawlik, Płaczek – Rosiak 7, Łabuda 5, Gęga 3, Grzyb 3, Zych 2, Nosek 2, Kochaniak 1, Szarawaga 1, Nocuń 1, Drabik, Górna, Roszak, Świerżewska, Wołoszyk.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez