Duplantis już jest w wysokiej formie. Lisek dopiero ją buduje

Duplantis już jest w wysokiej formie. Lisek dopiero ją buduje

Czy w przerwie między sezonami Armand Duplantis zapomniał, jak się skacze o tyczce? Dzisiaj poznaliśmy odpowiedź na to pytanie, i nie, nie jest ona twierdząca. Rekordzista świata podczas mityngu w Duesseldorf w drugiej próbie pokonał poprzeczkę zawieszoną na 6,01 m, czym zapewnił sobie zwycięstwo w całej rywalizacji. Drugie miejsce zajął zaś nie Piotr Lisek, ani nawet Sam Kendricks, a… Torben Blech.

Zanim przejdziemy jednak do tyczkarzy, zahaczmy też o inne konkurencje, w których oglądaliśmy lekkoatletyczne gwiazdy.

Podobnie jak podczas przedwczorajszych zawodów w Niemczech – na hali pokazała się Dina Asher-Smith. Czołowa sprinterka świata pokonała w finale biegu na 60 metrów Ajlę Del Ponte, finiszując z wynikiem 7,11 (czyli o tylko 0 0,04 gorszym niż w Karlsruhe). Zwycięstwo odniosła również mistrzyni globu w skoku w dal Malaika Mihambo. Niemce do pobicia najlepszego rezultatu sezonu zabrakło zaledwie centymetra. Ale 6,74 m też wstydu nie przynosi.

Głównym daniem dnia była jednak bez wątpienia rywalizacja panów w skoku o tyczce. Bo obsada naprawdę należała do wyborowych. Wśród startujących zawodników zabrakło co prawda Renauda Lavillenie, który niedawno potwierdził wysoką formę, ale za to mieliśmy okazję oglądać mistrza świata Sama Kendricksa, rekordzistę świata Armanda Duplantisa, a także Piotra Liska.

Do walki o zwycięstwo niespodziewanie włączył się jednak Torben Blech. Niemiec nie tylko skakał lepiej od swojego rodaka Raphaela Holzdeppe, ale też całej resztki stawki, poza Duplantisem. Osiągnął aż 5,86 (o 5 cm więcej od Kendricksa), czym pobił swoją życiówkę.

Jak zaś szło Liskowi? Cieszyć może to, że zdecydowanie poprawił się w porównaniu do poprzedniego mityngu (kiedy skoczył 5,47 przyp-red.), pokonując 5,62, i to w pierwszej próbie. Ale niestety – wysokość 5,72 okazała się zbyt wymagająca. Są jednak powody do optymizmu na dalsze tygodnie, biorąc pod uwagę wspomniany progres zawodnika Grupy Sportowej ORLEN.

Nie ma jednak wątpliwości, że najmocniejszym tyczkarzem na ten moment, podobnie jak w całym poprzednim roku, jest Armand Duplantis. Zawodnik reprezentujący Szwecję co prawda nie wydaje się być jeszcze w kosmicznej formie, ale wysokiej – jak najbardziej. Bo choć zanotował dwie zrzutki na wysokościach, które zazwyczaj nie robią na nim wrażenia, to ostatecznie te 6 metrów (a nawet 6,01) wykręcił. Potem atakował też rekord świata, ale po jednej nieudanej próbie z niego zrezygnował. To jeszcze nie ten czas.

Z innych informacji: Damian Czykier wygrał bieg na 60 metrów ppł, finiszując o włos przed Aaronem Mallettem. Jego wynik – 7.64– to szóste w tym roku osiągnięcie na świecie. Wspomnijmy jeszcze o wczorajszym biegu Marcina Lewandowskiego, bo mógł was ominąć. Polak na mityngu w Toruniu pokonał 3000 metrów w 7:51,69. Dzięki temu zaliczył minimum na Halowe Mistrzostwa Europy, który również odbędą się w tym mieście. Jeszcze jednak nie wiadomo, na jakim dystansie w nich wystartuje.

EDIT: Nieobecny w Duesseldorf Lavillenie również dzisiaj skakał. Pojawił się na mityngu we Francji i pokonał poprzeczkę zawieszoną na 6,02. To jego pierwszy skok powyżej granicy 6 metrów od… 2016 roku. Co tu dużo gadać – były rekordzista świata wraca do wielkiej formy i będzie chciał w ciągu następnych miesięcy rzucić wyzwanie młodszemu o kilkanaście lat mistrzowi.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez