Dramat w dwóch aktach – koszykarze 3×3 przegrywają z Chinami i Holandią.

Dramat w dwóch aktach – koszykarze 3×3 przegrywają z Chinami i Holandią.

Przed dzisiejszymi meczami wszystko było w rękach Polaków. Przy dwóch porażkach mogli nawet pożegnać się z turniejem. Gdyby jednak trzy razy zwyciężyli – dziś w obu meczach oraz jutro z Belgami – to w razie korzystnego układu w innych spotkaniach skończyliby nawet na drugim miejscu w grupie. Czyli takim, dzięki któremu w drabince turniejowej znaleźlibyśmy się od razu w półfinale. Medal byłby wtedy o krok. Trzeba było tylko pokonać Holendrów – solidną markę w rozgrywkach 3×3 – oraz Chińczyków, którzy na tym turnieju prezentowali się po prostu słabo. Do dziś.

Bo akurat tego dnia reprezentanci Państwa Środka widocznie się obudzili i – jakby to powiedział klasyk – coś im przeskoczyło w głowie. Po czterech porażkach w turnieju, w porannej sesji dość nieoczekiwanie ograli Belgów. Wtedy mogliśmy tłumaczyć sobie, że Belgowie po prostu są dość chimeryczni i czasem zdarzają im się wpadki. Ale nam? Brązowym medalistom mistrzostw świata? Tej samej imprezy, na której Chińczycy zajęli dziewiętnaste miejsce? Nie ma szans.

I przez długi czas się nie myliliśmy. Polacy dobrze weszli w mecz. Naszym liderem był Paweł Pawłowski, który imponował zwłaszcza rzutami za dwa. Polacy szybko wyszli na prowadzenie i kontrolowali spotkanie, choć martwiły dwa aspekty. Pierwszym była spora liczba fauli wyłapana już na początku. Drugim, większym – dosłownie i w przenośni – był Hu Jinqiu. Ten wieżowiec wręcz ciągnął swoją drużynę za uszy, by pozostała w grze. Jednak jeden dobry gracz i trzech statystów – licząc rezerwowego – nie może ograć dobrej drużyny, nie w tej dyscyplinie. Cóż, okazało się, że ogra jeżeli rywale mu w tym pomogą.

Krótko – końcówka meczu to był istny dramat. Tak, każdy nasz faul groził wtedy rzutami osobistymi, ale dajcie spokój – było 19:15. Dwie akcje za jeden punkt i jest po zawodach. Nie – nagle widmo zdobycia dwóch punktów za jednym strzałem totalnie zaślepiło Polaków, którzy aż sześć razy próbowali w ten sposób zakończyć mecz. Tylko, że po prostu nie siedziało. A Chińczycy? U nich gigantyczny Hu czyścił wszystko, co wypadło z kosza i spokojnie punktował – ogółem ugrał dla swojej drużyny dwanaście oczek. Nagle zrobiło się po 19 punktów, nasi odpuścili krycie jednego z Chińczyków, a ten – mając dużo miejsca i czasu – zrobił to, co w końcówce cztery razy nie udało się Hicksowi. Trafił pewną dwójkę. 21:19, syrena i sensacja stała się faktem.

Polacy na tym turnieju mają ciekawą tendencję – przegrywają swoje pierwsze spotkanie. Tak było dwa dni temu, kiedy pokonała ich Łotwa ale wygrali później z Japonią. Wczoraj podobnie – na dzień dobry porażka z Serbią, a później wygrana z Rosją. Liczyliśmy, że dziś zrealizują podobny scenariusz?

Tragedia w dogrywce

Ciężki był to mecz z Holandią. Dobrze w niego weszliśmy, ale to Holendrzy skutecznie stosowali nasz popisowy numer – wyjście na pozycję i rzut za dwa punkty. W dodatku tym razem przez długi czas Pawłowskiemu po prostu nie żarło. Czego nie można powiedzieć o naszych rywalach, którzy wyciskali maksimum z każdej piłki sytuacyjnej. I wtedy w naszym zespole zaszła zmiana – mniej rzutów za dwa, więcej akcji kombinacyjnych i wchodzenia pod kosz. I to była dobra decyzja polskiego zespołu, który – pomimo, że był już w solidnych opałach – konsekwentnie grał swoją piłkę. Dzięki temu przy stanie 20:19 dla Holandii doprowadziliśmy do dogrywki.

A w niej Przemysławowi Zamojskiemu odcięło prąd. Holendrzy wygrali losowanie i zaczynali. Trafili za jeden punkt – a przypomnijmy, że dogrywka kończy się po zdobyciu dwóch punktów. Co zrobił Zamojski? Rozegrał piłkę w wielkim pośpiechu, ta wylądowała na aucie, więc tym samym trafiła do Holendrów. Ci zrobili prostą akcję i to by było na tyle – 22:20 dla Holandii, bilans dzisiejszych meczów Polaków 0-2 i spadek na siódme miejsce w tabeli.

Jutro gramy mecz z Belgią – i jest to mecz o wyjście z grupy, chociaż przed dzisiejszymi spotkaniami spokojnie mogliśmy liczyć nawet na trzecie miejsce. Nerwy będą ogromne, ale cóż – Polacy sami sobie zgotowali taki los.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez