Dobry dzień tenisa stołowego, ale reszta sportów z pustym przelotem

Dobry dzień tenisa stołowego, ale reszta sportów z pustym przelotem

Po dzisiejszych występach polskich paraolimpijczyków mamy ambiwalentne odczucia. Z jednej strony tenisiści stołowi zdobyli aż pięć medali – to jak do tej pory najwięcej z jednego dnia igrzysk. Z drugiej, tam również zdarzyła się wpadka. W dodatku w pozostałych dyscyplinach sportu możemy mówić o miłych, ale jednak przebłyskach. Bo częściej nasi sportowcy opuszczali plac boju pokonani.

Z dwóch filarów funkcjonuje tylko jeden

Nie będziemy szczegółowo opisywać dzisiejszych poczynań naszych reprezentantów w tenisie stołowym, gdyż szerzej opisaliśmy je w tym miejscu. Ale przypomnijmy je w telegraficznym skrócie. Dziś wywalczyliśmy pięć medali, z czego dwa są przynajmniej srebrne. Patryk Chojnowski i Rafał Czuper dostali się do finałów swoich konkurencji i jutro oraz pojutrze powalczą o mistrzostwo olimpijskie. Ponadto, brązowe medale wywalczyli Maksym Chudzicki, Karolina Pęk oraz Natalia Partyka. O ile w przypadku Chudzickiego i Pęk to niewątpliwy sukces, o tyle brąz naszej największej gwiazdy sportów paraolimpijskich można przyjąć z lekkim niedosytem. W jej przypadku wszyscy liczyliśmy na złoto.

Ale poza tenisem stołowym, który jest jedną z naszych najbardziej medalogennych dyscyplin na igrzyskach paraolimpijskich, wiązaliśmy nadzieje z naszym kolejnym pewniakiem, który na poprzednich imprezach dostarczał nam wielu medali. Mowa o szermierce na wózkach. Tu niestety zawodów jest więcej. Jak na razie wywalczyliśmy tam zaledwie jeden medal, a dokonał tego Adrian Castro w szabli. Niestety, dziś Adrianowi nie poszło tak dobrze – w eliminacjach floretu wygrał tylko jeden z sześciu pojedynków i pożegnał się z turniejem indywidualnym.

Nasi pozostali dwaj floreciści występujący w innej kategorii niepełnosprawności – Michał Nalewajek oraz Dariusz Pender – poradzili sobie trochę lepiej, lecz do paraolimpijskiego podium wciąż zabrakło. Nalewajek dotarł do ćwierćfinału, a Pender do jednej ósmej turnieju. W szczególności od tego drugiego można było oczekiwać lepszej postawy, wszak to dwukrotny indywidualny mistrz paraolimpijski. Niestety, japońskich igrzysk nie może zaliczyć do udanych – wcześniej zajął trzynaste miejsce indywidualnie oraz siódme drużynowo w szpadzie.

W basenie bez medalu, ale z pozytywnym akcentem

Polscy pływacy również nie wywalczyli dziś żadnego medalu. Największe nadzieje na krążek można było wiązać z występem Oliwii Jabłońskiej, lecz czas Polki nie kwalifikował jej do finału. Natomiast uspokajamy – Oliwia płynęła na dystansie 100 metrów w stylu dowolnym, lecz nie jest to jej koronna konkurencja. Na medal naszej rodaczki najbardziej liczymy na dystansie 400 metrów w tym samym stylu.

Do finału na 100 metrów stylem grzbietowym dostał się również Wojciech Makowski. Już jego wyścig eliminacyjny miał ciekawy wątek, gdyż płynął w nim razem z Rogierem Dorsmanem. Holender był wielkim faworytem w tej konkurencji, lecz Polak przed startem igrzysk oskarżył go o to, że jego wada wzroku nie upoważnia go do startu z zawodnikami o tym poziomie niepełnosprawności. Makowski opublikował również materiały wideo mające potwierdzać jego zarzuty. Ostatecznie Holendrzy przedstawili badania mające potwierdzać stopień niepełnosprawności swojego zawodnika, lecz niesmak pozostał. W finale Polak zajął szóste miejsce. Niewielkie pocieszenie dla Makowskiego może stanowić fakt, że Holender również nie zdobył medalu, kończąc na czwartej pozycji.

Warto również zaznaczyć to, że do finału wyścigu na 100 metrów stylem dowolnym mężczyzn wszedł Alan Ogorzałek. Dla zaledwie osiemnastoletniego chłopaka debiutującego na igrzyskach paraolimpijskich to z pewnością wielki sukces. Jego czas na zdobywanie medali jeszcze nadejdzie. Miejmy nadzieje, że już w Paryżu.

Bez medali również w pozostałych dyscyplinach

Niestety, to nie koniec złych wiadomości. W kolarstwie torowym w wyścigu na 3000 metrów na dochodzenie reprezentowały nas dwa duety. Dominika Putyra i Ewa Bańkowska oraz Justyna Kiryła i Aleksandra Tecław zajęły odpowiednio piąte i szóste miejsce. Do strefy medalowej – czyli pierwszej czwórki – niewiele zabrakło. Tym bardziej szkoda sytuacji, jaka wynikła w związku z pozytywnym wynikiem testów dopingowych naszych kolarzy – Marcina Polaka i Michała Ładosza.

– Nam pozostanie tylko żal. Atmosfera nas kompletnie wykończyła. Nikt nie jest w stanie wytrzymać takich emocji, jakie towarzyszą nam od wczoraj – mówiła w wywiadzie dla TVP Sport zapłakana Aleksandra Tecław, która w parze z Justyną Kiryłą w Tokio pobiła rekord życiowy. Zatem obie panie zdają sobie sprawę z tego, że mogło być jeszcze lepiej. I to chyba najsmutniejszy efekt wpadki dopingowej duetu Polak-Ładosz – negatywne skutki psychiczne, jakie cała sprawa wywarła na resztę naszych kolarzy.

Nie przynosimy dobrych wieści również z lekkoatletycznego stadionu. W rzucie maczugą Maciej Sochal – dotychczasowy rekordzista świata z wynikiem 37.19 – zajął dopiero szóste miejsce, rzucając zaledwie 32.66. Choć należy dodać, że konkurs stał na bardzo wysokim poziomie, zostały w nim pobite rekordy trzech kontynentów. Zwyciężył Chińczyk Li Liu, który wręcz zmiażdżył najlepszy wynik globu Polaka, rzucając aż 45.39. Rywalizację na szóstej pozycji skończył również Marek Witecki, a startował on w konkursie pchnięcia kulą, rozgrywanym podczas porannej sesji. Na pocieszenie dodajmy, że jutro w akcji będziemy oglądać aż dziewięciu naszych reprezentantów, z czego trzech w rzucie dyskiem, więc i szanse na medal są o wiele większe.

Zakończmy jednak pozytywną historią. W repasażach wioślarstwa w dwójce podwójnej startowali Jolanta Majka i Michał Gadowski. O pierwsze dwa miejsca dające awans do finału polska para walczyła z faworyzowanymi Holendrami oraz Australijczykami. Niestety, w połowie trasy Gadowski popełnił błąd techniczny – wiosła wyślizgnęło mu się z ręki, zaliczając tak zwanego raka, przez co łódź niemalże wyhamowała do zera. Ale w sobie tylko znany sposób nasza osada zdołała ponownie ją rozpędzić i tuż przed metą jeszcze wyprzedziła Australię. Kosztowało ich to nieludzki wysiłek i sami jesteśmy ciekawi jak w takim razie zaprezentują się w jutrzejszym finale. Jednak za samą ambicję i skuteczną walkę do końca możemy tylko bić pokłony.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez