Dobre wieści z Neapolu i Székesfehérvár

Dobre wieści z Neapolu i Székesfehérvár

Konrad Bukowiecki wygrywa Uniwersjadę bijąc zarazem rekord akademickich igrzysk, Paweł Fajdek IAAF Hammer Throw Challenge, a Piotr Małachowski ustanawia ustanawia najlepszy wynik od dwóch lat. Dobrze słychać z aren lekkoatletycznych i to nie tylko jeśli chodzi o Grupę Sportową ORLEN!

 

Do mistrzostw świata jeszcze ponad dwa miesiące, powoli kończy się intensywny okres startowy polskich lekkoatletów. Wielu zapowiada ograniczenie rywalizacji w najbliższych tygodniach na rzecz krótkiego odpoczynku, po czym zwiększenia intensywności treningów i rozpoczęcie przygotowań już bezpośrednich pod mistrzostwa świata w Dosze. Tymczasem możemy czuć wiele satysfakcji z dokonań polskich specjalistów z bieżniach, rzutniach i skoczniach.

W Neapolu trwają igrzyska studentów. Impreza dająca wiele satysfakcji, ale w kontekście roku przedolimpijskiego i zbliżającego się wielkimi krokami czempionatu globu, traktowana przez wielu treningowo. Choć znaczenia odmówić im nie można. Za przykład niech posłuży Konrad Bukowiecki, który zdobył we Włoszech złoto w pchnięciu kulą i wynikiem 21,54 m ustanowił rekord Uniwersjady. Zaczął od 20.63 m, by spalić kolejne dwie próby. Następne to już równe 21 m, a potem rekord – 21.54 m! Na zakończenie zawodów jeszcze jeden rezultat powyżej 21 m – 21.39. Dwa lata temu w Tajpej Bukowiecki zdobył srebrny medal. Zatem w Neapolu miał coś do udowodnienia. Dotąd tylko jednemu Polakowi udało się stanąć na najwyższym stopniu podium tych rozgrywanych co dwa lata igrzyskach uniwersyteckich. W 2005 roku mistrzem został Tomasz Majewski. Inni kulomioci, którzy z Uniwersjad wracali z medalami to Leszek Gajdziński (srebro w 1973 r.) i Krzysztof Krzywosz (2017).

Cieszę się, że wygrałem, taki był cel, a że przy okazji pobiłem rekord Uniwersjady, to już w ogóle super. Byłem dobrze zmobilizowany w trakcie konkursu, bo widziałem, że chłopaki pchają bardzo dobrze i zbliżają się do mnie. A wiedziałem, że ten wynik 20,63 m mogą pchnąć. Musiałem więc pchnąć jeszcze dalej i w czwartej rundzie uzyskałem 21,00 m. Brakuje mi czasem wykończenia, formę mam, bo stać mnie na dalekie pchnięcia. Skontuzjowałem sobie palce, mam je zawinięte i faktycznie to mój największy problem, bo czasem nie trafiam kuli

– opowiadał Bukowiecki po starcie. Prosto z Neapolu udaje się do Szwecji, gdzie wystartuje w młodzieżowych mistrzostwach świata. Tam będzie bronił tytułu. Te dwa starty uznał za najważniejsze w tej części sezonu. Szykował się do nich i jak narazie plan się ziszcza. Oby tak dalej!

Dziś udany dzień mieli miotacze w Székesfehérvár podczas Memoriału Gyulai Istvan – Hungarian Athletics Grand Prix. Zawody zaliczane do prestiżowego IAAF Hammer Throw Challenge (rzutu młotem nie rozgrywa się podczas Diamentowej Ligi, więc ten cykl traktuje się za najbardziej prestiżowy cykl w tej konkurencji) wygrał Paweł Fajdek, a na drugim miejscu została sklasyfikowana Joanna Fiodorow (naturalnie wśród pań), a na trzecim Wojciech Nowicki. Zanim omówimy wyniki, warto zwrócić uwagę, że po raz pierwszy od dawna Fajdek i Nowicki (czy też Nowicki i Fajdek), zostali rozdzieleni przez kogoś z innej reprezentacji.

 

Przeczytaj najnowszy wywiad z Pawłem Fajdkiem!

 

Najpierw jednak zakończyły się zawody kobiet. Wygrała je Alexandra Tavernier z Francji (72,84 m). Polce zabrakło do niej 1,12 m. Odległość 71,72 m uzyskała w szóstej próbie, co dało jej drugie miejsce. Wśród mężczyzn tym razem Wojciechowi Nowickiemu nie udało się przekroczyć odległości 80 m. Konkurs zakończył z wynikiem 76,60 m. Zwycięzca oddał dwa rzuty powyżej magicznej granicy 80 m, na 81,41 (trzecia próba) i 80,49 (w piątej). Czwartą i szóstą spalił. Nowicki oddał trzy nieważne rzuty. Na drugim miejscu został sklasyfikowany zawodnik gospodarzy Bence Halasz. Węgier posłał młot 77,36 m od koła.

Wielką radość sprawił kibicom Piotr Małachowski, który na Węgry dotarł prosto z Estonii, po dziesięciodniowym zgrupowaniu z trenerem Gerdem Kanterem.

Czuję się zmęczony, ciężko pracowaliśmy z Robertem Urbankiem i trudno mi ocenić w jakiej będę formie

– mówił Piotr Małachowski w poniedziałkowej audycji “Kierunek Tokio Extra” na antenie Weszło.FM. Okazało się, że ciężka praca popłaciła. Podwójnemu wicemistrzowi olimpijskiemu udało się osiągnąć odległość, o jakiej od dwóch lat mógł tylko pomarzyć. Już w pierwszej próbie osiągnął imponującą odległość 67,23 m. Objął prowadzenie w konkursie, które jednak stracił chwilę później. W drugim podejściu wysłał dysk w słabszym rzucie na 60,62 m. Lepsze rezultaty od jego pierwszego rzutu uzyskali Fedrick Dacres (Jamajka) i Szwed Daniel Ståhl, odpowiednio 67,67 m i 67,61. Jeszcze w dwóch ostatnich próbach Polak oddał dwa rzuty powyżej 64 m, ale ten pierwszy jest wyjątkową nagrodą za ciężki trening w Tallinie. Za nim został sklasyfikowany między innymi mistrz świata i Europy, Litwin Andrius Gudžius (65.77 m). Robert Urbanek nie wystartował.

 

Obejrzyj najnowszy odcinek “Eldo jedzie do Tokio” z Piotrem Małachowskim

 

Tuż poza podium finiszowała Iga Baumgart-Witan z identycznym czasem jak Justyna Święty-Ersetić 52,36, ale to ta pierwsza została sklasyfikowana wyżej. Wygrała Salwa Eid Naser z Bahrajnu (50.13). Piąta w pchnięciu kulą była Paulina Guba (18,02 m).

Szczegółowe wyniki Hungarian Athletics Grand Prix można znaleźć TUTAJ.

Podczas mityngu w Lucernie wiatru w żagle nabrała Joanna Jóźwik, która dobiegła na szóstym miejscu na 800 m z wynikiem 2:02.60. Tamże startowała również wracająca po kontuzji Maria Andrejczyk w rzucie oszczepem. Zawiodła się na swoim starcie, mimo że na rozgrzewce czuła się w porządku: Tak bym chciała żeby już było dobrze, ale jeszcze trochę muszę przejść… Trudny konkurs, bo zwyczajnie zjadł mnie stres, nie jestem gotowa na walkę z czołówką. Jestem zawiedziona. Na rozgrzewce wszystko wyglądało super, a bark i łokieć w końcu nie bolał. Niestety kolejny słaby konkurs, ale nie mogę się poddawać. Kolejna walka w sobotę w Czechach.

 

 

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez