DME Bydgoszcz 2019: Piękny dzień polskiej lekkoatletyki

DME Bydgoszcz 2019: Piękny dzień polskiej lekkoatletyki

Kto dotarł dziś na bydgoski Stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka przeżył ucztę wielkich wspaniałych emocji i sportu na najwyższym poziomie. Drużynowe Mistrzostwa Europy Bydgoszcz 2019 to wspaniała wizytówka lekkoatletyki. Po drugim dniu rywalizacji Polska prowadzi w klasyfikacji. W niedzielę szykuje się świetna walka w obronie pozycji i zwycięstwo w czempionacie. Dziś triumfowali Justyna Święty-Ersetic, Marcin Lewandowski i Patryk Dobek oraz w rzutach Michał Haratyk i Wojciech Nowicki. Pokłony jednak przed całą polską drużyną, bo kibice mogli być naprawdę dumni z ich walki. Oni sami zresztą też.

 

Jeśli próbujemy sobie wyobrazić prawdziwe święto sportu, jeśli chcecie przeżyć coś naprawdę wspaniałego, przybądźcie w niedzielę na Stadion Krzyszkowiaka. Mityng na najwyższym poziomie, wartkaa akcja, żadnych opóźnień i przestojów, konkurencja po konkurencji to wspaniałe wydarzenia, z wieloma zmiennymi. A przede wszystkim wiele radości i dumy z postawy Polaków. Zresztą wspaniałym dowodem niech będą żywe reakcje kibiców zgromadzonych na obiekcie. Naprawdę warto to przeżyć, bo ręce składały się same do oklasków.

Popis naszych biegaczy to kwintesencja sportowej rywalizacji. Piękno samo w sobie! Justyna Święty-Ersetic pobiegła jak natchniona. W biegu na 400 m nie ma potrzeby przepychania się łokciami (w odróżnieniu od sztafety 4×400 m), ale dziś mistrzyni Europy nie miałaby takiej potrzeby, nawet gdyby rywalkom na tym zależało. A zależało na pewno. Justyna pobiegła przeganiając konkurencję od samego startu, parła z niesamowitą mądrością finiszując z przewagą kilku metrów. Czas 51.23 dał mistrzyni Europy i Polsce drugie zwycięstwo w zawodach tej rangi (do 2009 roku rozgrywano Puchar Europy) w historii. 44 lata temu, w 1975 roku triumfowała Irena Szewińska. Święty-Ersetic jedną z pięciu zawodników, którzy zdobyli dla Polski komplet punktów. Na 400 m przez płotki świetnie wytrzymał tempo do końca Patryk Dobek, który już wczoraj zapewnił sobie kwalifikację olimpijską do Tokio 2020, o czym pisaliśmy tutaj:

DME: Po pierwszym dniu zgodnie z oczekiwaniami

Sponsorem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki jest PKN Orlen.

Dziś podtrzymał niesamowitą dyspozycję i powiększył dorobek Polski o dwanaście punktów. Wczoraj w eliminacjach uzyskał 48.80, dziś pobiegł ciut wolniej – 48.87, ale nie czas jest najważniejszy w tej formule zawodów, a miejsce. Co ciekawe, jeszcze żaden Polak nigdy nie triumfował w tej konkurencji, czy to na DME czy wcześniej podczas PE. W końcu ten pierwszy raz!

Jeszcze jeden biegacz usłyszał wczoraj wrzawę mogącą skruszyć mury Jerycha. Marcin Lewandowski, zresztą podobnie jak Święty i Dobek, zachwycał się atmosferą na trybunach. 1500 m to jeden z dwóch dystansów (a zasadniczo trzech, bo jeszcze mila), w których “Lewy” czuje się wybornie. Wiele wskazuje, że właśnie ten właśnie “kierunek” obierze na igrzyska, choć Tomasz Majewski zastrzegł, że jeśli Marcin się uprze i postanowi biec w Tokio i 1500 i 800, to PZLA uszanuje taką decyzję.  Jednak nominalnie to 1500 m jest jego specjalnością i dziś udowodnił, jak dobrze się w niej czuje. Uzyskany czas – 3:47.88, po osiągnięciu prędkości nadświetlnej na ostatnich dwustu metrach. Wyścig zaczął się stosunkowo wolno, ale ostatnie 400 m to cwał koni wyścigowych. Imponujące z jaką pewnością Lewandowski wypracował sobie pozycję do ataku, potem wyszedł na prowadzenie i obronił pozycję lidera do mety nie zwalniając na pół kroku. Brawo 12 punktów!

Rzut młotem i pchnięcie kulą nie mogło skończyć się inaczej niż zwycięstwem takich zawodników jak Michał Haratyk w kuli i Wojciech Nowicki w młocie. Zatem zaskoczenia nie było. Żałować można jedynie, że nie udało się im przekroczyć magicznych granic (odpowiednio) 22 i 80 m. Rekordzista Polski z mityngu przy warszawskich fontannach w Bydgoszczy, mimo że nie zbliżył się do swoich najlepszych osiągnięć, dał satysfakcję kibicom już w drugiej próbie. Pchnięciem na 21,83 m ustanowił bowiem rekord Drużynowych Mistrzostw Europy (21,41, 21,83 CR, 21,31, x). Nowicki z kolei 78.84 spalił dwie ostatnie próby, ale zwycięstwo zapewnił sobie w dwóch pierwszych, w drugiej tylko zabezpieczając sobie triumf (76,33 78,84, x, x). Nowicki jest trzecim Polakiem, który wygrał rzut młotem w zawodach tej rangi. Sześciokrotnie triumfował Szymon Ziółkowski (2001, 2004, 2005, 2006, 2007, 2008) i po trzykroć Paweł Fajdek (2013, 2015, 2017). Zresztą w kuli również tylko trzech Polaków wygrywało – Edward Sarul (1983), potem Tomasz Majewski (2009, 2010) i teraz Nowicki.

Każde zwycięstwo do dwanaście punktów dla drużyny. Drugie miejsce – 11, trzecie – 10 itd. Świetną walkę stoczyła dziś Maria Andrejczyk. Rekordzistka Polski w rzucie oszczepem dziś wzbogaciła narodowe konto o 11 punktów. Jednak prawdziwym skarbem stało się wyznanie dokonane przed kamerami TVP Sport, które było tylko potwierdzeniem wyniku 63,39 m (57,51, 54,37, 63,39, 62,03). A brzmiało ono: nie boli. I to jest najważniejsza informacja, bo Andrejczyk powoli wraca do formy (wysokiej!) po szeregu komplikacji zdrowotnych. A pamiętamy, że medal olimpijski w Rio Majka przegrała sensacyjnie dwoma centymetrami. Dziś siedmioma. Los się kiedyś odmieni i wygra najważniejszy medal o centymetr. Dziś zwyciężyła Francuzka Alexie Alais z rekordem życiowym 63.46 m. A 63,39 m to piąty wynik w karierze Marysi, najlepszy od pamiętnego konkursu (a w zasadzie eliminacji) w Rio.

Joanna Linkiewicz była trzecia w wyścigu na 400 m przez płotki (55.67). Wytrzymała pewnie tempo i odparła ataki na samych kratach walcząc o cenne punkty. Na podium również stanął niesamowicie konsekwentny tym razem w Bydgoszczy Tomasz Jaszczuk w skoku w dal. Bombardował dziś granice ośmiu metrów i właśnie na takiej odległości się skończyło. Równie 8,00 m uzyskał w czwartej próbie (7,95, 7,96, 7,99, 8.00), wcześniej brakowało centymetrów, a poprawiał się i zbliżał do ósemki ze skoku na skok. Wygrał Grek Miltiádis Tentóglou (8.30). Trzecia na setkę dobiegła Ewa Swoboda (11.35), lecz na wynik nie ma co patrzeć, bo wyścig odbył się pod silny wiatr. Trudny wyścig, bo powtarzany. Zawodniczki długo czekały na drugi start, a w pierwszym kilka z nich nie usłyszało ponownego strzału oznajmiającego falstart i przebiegły ponad pół dystansu… Dwa lata temu Swoboda wystartowała przedwcześnie za co dostała zero punktów. Tym razem chciała za wszelką cenę uchronić się przed takim błędem. Wywalczyła trzecie miejsce. Bravo! Brava!

Ziarnko do ziarnka, uzbiera się miarka, jak mówi stare przysłowie pszczół. Kilkoro Polaków nie zdołało wygrać, ani nawet zmieścić się na podium. Co wcale nie oznacza, że wystartowali źle (no, może prócz dyskwalifikacji za falstart na setkę Remigiusza Olszewskiego, ale i on dosztukował za udział w finale pięć punktów. Dzięki Bogu za regulamin mistrzostw!). Świetny finisz na 400 m Rafała Omelki dał mu czwarte miejsce i wynik 46.40. Na 800 m szósta dobiegła Anna Sabat z czasem 2:02.36. Na trzy kilometry z czasem 9:13.35 czwarta finiszowała Renata Pliś. 14:36.62 uzyskał na 5 km Robert Głowala (dziesiąte miejsce). Alicja Konieczek  zajęła piąte miejsce w biegu na 3000 m z przeszkodami (9:53.30). Norbert Kobielski zaliczył 2,22 m w trzeciej próbie. Zgodnie z przepisami mial jeszcze tylko dwa podejścia do kolejnej wysokości. Atakował 2,26 m i obie spalił. Ale zajął piąte miejsce. Ósma w trójskoku była Adrianna Szóstak – 13,67 m. W skoku o tyczce wciąż nie mamy zawodniczki na poziomie światowym. Kamila Przybyła pokonała 4,21 m i dziewiąte miejsce.

Dzień drugi DME zakończył się sztafetami 4×100 m. Tutaj stawka niebywała, bo walka toczyła się o kwalifikację na mistrzostwa świata (minima to 38.52 mężczyzn i 42.75 kobiet). Kamila Ciba, Katarzyna Sokólska, Magdalena Stefanowicz, Ewa Swoboda po błędzie przy drugiej zmianie zostały sklasyfikowane na siódmej pozycji (44.23). Karol Kwiatkowski, Dominik Kopeć, Przemysław Słowikowski, Eryk Hampel dobiegli piąci z czasem 39.20. Punkty były, kwalifikacji jeszcze nie.

Francuzi zostali zdyskwalifikowani za błąd techniczny, dzięki czemu otrzymali zero punktów i to Polacy stali się liderami przed niedzielą. Stoimy przed wielką szansą na historyczny triumf. Niemcy zaliczyli zerówkę po trzech spalonych próbach swojej reprezentantki w skoku o tyczce. Francuzi cisną, ale jutro w kilku konkurencjach mają słabszych reprezentantów. Oby wpadka Olszewskiego była tą ostatnią!

Plan na jutro:

Reprezentacja Polski na Drużynowe Mistrzostwa Europy

 

fot. netflix.pl

 

 


Aktualności

Kalendarz imprez