Dlaczego polskie kajakarstwo zdobywa medal już od dziewięciu igrzysk z rzędu?

Dlaczego polskie kajakarstwo zdobywa medal już od dziewięciu igrzysk z rzędu?

Do tej pory polscy wioślarze mogli nieco naśmiewać się ze swoich kolegów z pokrewnego sportu – kajakarstwa. Chociaż w sumie zdobytych medali kajaki wygrywają z wiosłami 21 do 19, to jednak te drugie mogą się pochwalić czterema złotymi krążkami. Natomiast kajakarstwo ani jednym. Jak na razie oba sporty mogą uznać korespondencyjne starcie w Tokio za remisowe: zarówno wiosła jak i kajaki dostarczyły nam po srebrnym medalu, choć kajakarze mają jeszcze szanse na poprawę swojego wyniku. Ale kajakarstwo przebija swojego kuzyna w jednej kwestii…

Pewny punkt od igrzysk w Seulu

Rok 1988. Nasz kraj nosi nazwę Polska Rzeczpospolita Ludowa. Za naszą zachodnią granicą wciąż stoi mur berliński. Jeszcze dalej na zachód w radioodbiornikach króluje kawałek „Faith” Georga Michaela. Ale Polacy też nie mogą narzekać na brak dobrej rozrywki – w kinach pojawia się komedia Kogel-mogel. Innymi słowy, od tego czasu sporo wody upłynęło w Wiśle.

To właśnie w tym roku odbywały się igrzyska olimpijskie w Seulu, z których polscy kajakarze przywieźli trzy medale olimpijskie. Marek Dopierała i Marek Łbik wywalczyli srebro w kanadyjskiej dwójce na 500 metrów i dołożyli brąz w tej samej klasie na dwukrotnie dłuższym dystansie. Do tego Izabela Dylewska stanęła na najniższym stopniu podium w klasycznej jedynce na 500 metrów. Od tych sukcesów minęły trzydzieści trzy lata, lecz nie zmieniło się jedno. Polskie kajakarstwo za każdym razem wraca z igrzysk z przynajmniej jednym medalem. Wioślarstwo z ciągłością medali przez „zaledwie” sześć turniejów może tylko pokiwać z uznaniem głową.

Dalej jest Barcelona i kolejne trzy krążki. Dylewska powtarza swój wynik z Seulu. Maciej Freimut i Wojciech Kurpiewski zdobywają srebro w dwójce na 500 metrów, a Dariusz Białkowski i Grzegorz Kotowicz brąz w dwójce na 1000 metrów. Atlanta to trzecie miejsce Piotra Markiewicza w jedynce na 500 metrów. Z kolei Sydney dało nam cztery krążki – w tym jeden w kajakarstwie górskim. W Atenach, Pekinie i Londynie nasze reprezentantki w dwójce na 500 metrów zdobyły odpowiednio brązowy, srebrny i ponownie brązowy medal. Przed pięcioma laty w Rio de Janeiro Marta Walczykiewicz została srebrną medalistką w jedynce na 200 metrów, a Beata Mikołajczyk i Karolina Naja zajęły trzecie miejsce w dwójce na 500 metrów.

17 medali na przestrzeni dziewięciu igrzysk. Wyniki polskich kajakarzy to godna podziwu regularność. Ale spośród nich wszystkich wyróżnia się jedna konkurencja, na której szczególnie możemy polegać. To kajakarska dwójka kobiet na 500 metrów.

Sztafeta pokoleń

W niej nasze panie zdobywają medal aż od Sydney. Ale jeżeli spojrzelibyśmy na skład żeńskiej osady na 500 metrów, to można wytłumaczyć ten zadziwiający ciąg sukcesów. Z góry wybaczcie za zaglądanie kobietom w metrykę urodzenia, ale w tym przypadku jest to niezbędne. W Sydney i Atenach brązowe medale zdobywały Beata Sokołowska-Kulesza – rocznik 1974 – i o cztery lata młodsza Aneta Konieczna. Po greckich igrzyskach Sokołowska-Kulesza odeszła, a na jej miejsce do osady trafiła Beata Mikołajczyk, urodzona w 1985 roku. W swoim pierwszym wspólnym starcie olimpijskim w Pekinie obie panie zostały wicemistrzyniami olimpijskimi.

Dla Koniecznej – wtedy już trzykrotnej medalistki olimpijskiej – był to ostatni start na igrzyskach. Jej miejsce zajęła bohaterka dzisiejszego poranka, Karolina Naja, urodzona w 1990 roku. I tak w Londynie duet Mikołajczyk-Naja zdobył brązowy medal w starcie na 500 metrów oraz powtórzył ten wynik w Rio de Janeiro. Tym samym Mikołajczyk stała się drugą kajakarką w Polsce – po Koniecznej – która zdobywała medal na trzech igrzyskach olimpijskich. Ale za to pierwszą, która przywoziła medal z każdych igrzysk w jakich dane jej było wziąć udział. Mało tego, odchodząc zostawiała w osadzie Karolinę – dwukrotną medalistkę, gotową do przejęcia roli lidera i drogowskazu dla następnej, młodszej partnerki.

Karolina Naja dziś przeszła do historii polskich medalistów olimpijskich. Niewielu naszych sportowców w historii może pochwalić się zdobyciem trzech krążków na trzech różnych igrzyskach. Na taki wyczyn stać było tylko najwybitniejsze jednostki. To Jerzy Pawłowski (medalista z czterech igrzysk), Irena Szewińska, Robert Korzeniowski, Witold Woyda, Zbigniew Pietrzykowski, Marian Zieliński, Józef Tracz, Andrzej Piątkowski, Wojciech Zabłocki i Ryszard Zub. Dziesięć nazwisk. A właściwie trzynaście – wszystko za sprawą kajakarek. Aneta Konieczna, Beata Mikołajczyk, Karolina Naja – to nasze dumy, które zdobywały medale olimpijskie na trzech różnych igrzyskach. A każda z nich uczyła się, pływając w osadzie ze starszą i bardziej doświadczoną koleżanką. Nie wiemy, czy Karolina ma zamiar wystartować za trzy lata w Paryżu. Ale dla polskiego kajakarstwa równie cenną wartością może być to, że przyczyniła się do wykreowania liderki dla zawodniczek z kolejnego pokolenia – Anny Puławskiej.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Obywatel
Obywatel
1 rok temu

Ja odpowiem, bo to są sportowcy a nie pseudo gwiazdy bazujące na tym, iż piłka jest popularna, przecież te kajakarki to by tam każdego fizycznie rozłożyły w jakimkolwiek treningu siłowym czy kondycyjnym już kiedyś im Justyna poprzez rzucanie oponą pokazała co to trening

Ziemson hujev
Ziemson hujev
1 rok temu

odpowiadam na pytanie zadane w tytule: bo nikogo kajakarstwo nie obchodzi. tak jak siatkówka, rzut kulą na łancuchu i inne pseudo sporty, fajna ciekawostka a jednak nawet szkoda czasu żeby obejrzeć jak zdobywają medal, trochę to przykre dla tych sportowców pewnie , ale nikt im nie kazał uprawiać nudnych nikogo nie interesujących dyscyplin, jak dla mnie ciekawsze są mecze w okręgówce niż medale olimpijskie w bieganiu w kółko , albo jakieś rzuty dzidą czy wyścigi galer

Jan Paweł 2
Jan Paweł 2
1 rok temu
Odpowiedz  Ziemson hujev

Ależ to jest całkowicie zrozumiałe. Umysł przeciętnego troglodyty, nie jest wstanie ogarnąć niczego ponad piłkę kopaną! No może mma…

Jan Paweł 2
Jan Paweł 2
1 rok temu

Kajak Polskim sportem narodowym!
A tak poważnie, to państwo nasze kochane mogłoby trochę więcej kasy wydawać na sport (nie mylić z piłką nożną). Powiedzmy połowę tego co wydają na księży. Bo jak widać te mistrzostwa idą nam jak krew z nosa.

SebaAZS
SebaAZS
1 rok temu

Gdybyście wiedzieli jacy krętacze trzymają łapę na tej pieknej dyscyplinie sportu… lepsze zarządzanie zamiast ograbiania Związku na lewo i prawo zagwarantowałoby nam kilka razy więcej medali…
Związek = 4 letnie koryto… I tak w całym polskim sporcie…

Aktualności

Kalendarz imprez