Diamentowa Liga w Zurychu – pierwszy finał całkiem OK!

Diamentowa Liga w Zurychu – pierwszy finał całkiem OK!

Pierwsza odsłona finałów Diamentowej Ligi w Zurychu okazała się całkiem udana dla Polaków. Fakt, że na podium stanął tylko Piotr Lisek, ale trzy czwarte miejsca dają sporą satysfakcję, a same wyniki poczucie optymizmu. Świetnie spisali się zawodnicy Grupy Sportowej ORLEN.

W finałowym biegu Diamentowej Ligi na 400 m wystartowała Justyna Święty-Ersetic. Polka finiszowała na czwartym czasem 51.54. Wygrała bardzo mocna w tym sezonie Salwa Eid Naser z Bahrajnu (50.24), która w tym sezonie zeszła już poniżej magicznej granicy 50 sekund (49.17). Justyna była bardzo zadowolona z czwartego miejsca. Dziś Aleksander Dzięciołowski z TVP Sport na antenie Weszło FM twierdził, że mistrzyni Europy jest w ciężkim treningu. Stąd brak najwyższej formy na weekendowych mistrzostwach Polski (brązowy medal)

Paweł Wojciechowski rozpoczął bojowo, bo zaliczył 5,43 i 5,58 w pierwszych próbach idąc bark w bark z Liskiem. W drugiej próbie zaliczył 5,73 i na tym pułapie zakończył konkurs, bo kolejne trzy podejścia do wysokości 5,83 m okazały się nieudane. Mistrz świata z 2011 r. był piąty, na remisie z Renaud Lavillenim i Christopherem Nilsenem. Lisek po spaleniu 5,73 przeniósł poprzeczkę na 5,83, z którą to uporał się za drugim razem. Kolejnym wyzwaniem miało być 5,93 m i na niej zatrzymał się Lisek i skaczący dotąd bezbłędnie Armand Duplantis. Został więc sklasyfikowany przed Polakiem, to jest na drugim miejscu. Wygrał Sam Kendricks z wynikiem 5,93 m w trzeciej próbie. Ex aequo z młodym ojcem (kilka dni temu Piotrowi Liskowi, żona Ola urodziła córeczkę – gratulujemy z tego miejsca szczęśliwym rodzicom!) został sklasyfikowany Amerykanin Cole Walsh. Ostatni start, w którym szczecinianin nie stał na najwyższym stopniu podium w czerwcu. Tylko raz w tym sezonie nie zmieścił się w TOP3. Osiem kolejnych mityngów kończyło się dla niego zwycięstwem.

Tuż po zakończeniu konkursu tyczkarzy na rzutnię wyszli oszczepnicy. Pierwszy zamach Marcina Krukowskiego dał mu od razu “season best” i drugi wynik w karierze (ten najlepszy rzut pochodzi z 2017 roku z Białegostoku – 88.09 m i rekord kraju)! Zawodnik Warszawianki posłał oszczep na odległość 85,72 m! Kolejne dwie próby spalił. Prowadził Chińczyk Chao-Tsun Cheng (89,05 m). W czwartej serii Polak spadł na trzecie miejsce, bo ocknął się Andreas Hoffmann – Niemiec z życiówką ponad 92 m. Krukowski już był w ogródku, a kiedy witał się z gąską przebudził się kolejny z faworytów, lider list światowych z życiówką >90 m. Estończyk Magnus Kirt w ostatnim rzucie machnął 89,13 m i mistrz Polski znalazł się poza podium.  Szkoda, bo wynik otwierający konkurs bardzo optymistyczny.

Anna Sabat na 800 metrów wywalczyła czwarte miejsce uzyskując 2:01.21. To trzeci rezultat w karierze aktualnej mistrzyni Polski oraz najlepszy wynik sezonu. Wynik ten nie dał Ani minimum na MŚ, ale może liczyć na zaproszenie przez IAAF do Dohy. Dziesiąta dobiegła Joanna Jóźwik (2:06.89). Wygrała Eunice Sum (2:00.40).

PKN ORLEN sponsoruje Polski Związek Lekkiej Atletyki oraz wielu zawodników i imprez lekkoatletycznych.

Fot. newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez