Diamentowa Liga. Przedostatni konkurs w karierze Lićwinko, kapitalni Crouser i Łasickiene

Diamentowa Liga. Przedostatni konkurs w karierze Lićwinko, kapitalni Crouser i Łasickiene

Mamy wrzesień, a co za tym idzie – zbliżamy się do końca lekkoatletycznej rywalizacji w sezonie letnim. Dzisiaj czekał nas pierwszy dzień finału Diamentowej Ligi, mający miejsce w nietypowych warunkach – bo nie na stadionie, a placu Sechselauten w centrum Zurychu. Na starcie nie zabrakło Kamili Lićwinko – która zaliczyła ostatni zagraniczny start w karierze. Polce tym razem nie udało się dorównać Jarosławie Machuczich czy Marii Łasickiene. Dwójka lekkoatletek dzisiaj błyszczała. Podobnie jak Ryan Crouser, który po raz kolejny potwierdził swoją dominację.

Wielu z nas może tego nie pamiętać, ale Lićwinko jeszcze w okolicach czerwca prezentowała tak wysoką formę, że przez sześć (!) konkursów z rzędu była niepokonana. Brało się to jednak poniekąd z tego, że światowa czołówka znajdowała się wówczas na wczesnym etapie przygotowań. Kiedy natomiast nadeszły igrzyska olimpijskie, zawodniczki jak Łasickiene, Mahuczich czy Nicola McDermott były niedoścignione. Udowadniały, że poziom skoku wzwyż kobiet jest naprawdę wysoki. I aby wygrywać ważne zawody, trzeba spokojnie skakać ponad dwa metry.

Od imprezy w Tokio minęło co prawda trochę czasu, ale wspomniana trójka wciąż jest na fali. Zatem, kiedy zobaczyliśmy listę startową, wiedzieliśmy już, że Lićwinko trudno będzie powalczyć o zwycięstwo. I nasze przewidywania okazały się słuszne. Zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN w dzisiejszych zawodach pokonała 1.93 m, co pozwoliło jej zająć piąte miejsce.

Najmocniejsza w stawce okazała się Łasickiene, która pokonała wysokość 2.05 m (najlepszy wynik w tym roku). Następnie przeniosła poprzeczkę na 2.07 m. Po dwóch nieudanych próbach uznała jednak, że wynik o dwa centymetry gorszy od rekordu świata jest dla niej nieosiągalny. Zagrozić Rosjance próbowała jeszcze Jarosława Mahuczich (2.03), która jednak miała dwie zrzutki na 2.05 i jedną na 2.07 m. Co z Nicolą McDermott? Australijka do pewnego momentu wydawała się najmocniejsza w stawce. Była bezbłędna na 1.93, 1.96, 1.99 czy 2.01 m. Ale z 2.03 m (czyli potencjalnym rekordem życiowym) sobie już nie poradziła.

Wygrała zatem Łasickiene (nie tylko konkurs, ale całą klasyfikację Diamentowej Ligi) przed Mahuczich oraz McDermott. Lepsza od Lićwinko była jeszcze Iryna Heraszczenko, która uporała się z 1.96 m. W ramach przypomnienia – kończąca karierę Polka, która z kibicami żegnała się już podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej, zaliczyła ostatni zagraniczny start w karierze. We wrześniu wystąpi jeszcze w Opolu i finalnie zawiesi buty na kołku.

Jeśli chodzi o inne konkurencje – wśród kulomiotów najlepszy okazał się oczywiście Ryan Crouser. Amerykanin w tym sezonie nie przegrywa, praktycznie nie zdarza mu się też pchać mniej niż 22 metry (w tylko jednym z tegorocznych konkursów osiągnął gorszy wynik). Dzisiaj zanotował wynik 22.67 m. Pokonał m.in. Joe Kovacsa, który też pokazał się ze świetnej strony (22.29 m). Podium uzupełnił Armin Sinansevic (21.86 m). Poziom – jak widać – dopisał.

Jakich zawodników możemy jeszcze wyróżnić? Ivana Spanovic wygrała konkurs skoku w dal z wynikiem 6.96 m i zgarnęła trzecie w karierze trofeum Diamentowej Ligi. Gorszy dzień miała mistrzyni olimpijska z Tokio Malaika Mihambo, która zakończyła rywalizację dopiero na piątym miejscu ( przeciętne 6.56 m). Wspomnieć warto też o dwudziestolatku Berihu Aregawi z Etiopii, który zajął pierwsze miejsce w biegu na 5000 m z czasem 12:58.65. Poprawił tym samym życiówkę… o ponad dziesięć sekund. Na starcie zabrakło Jakoba Ingebrigtsena, który zapowiedział, że pokaże się zarówno w środę, jak i w czwartek (na 1500 m), ale ostatecznie postawił na tylko jedną konkurencję.

KOMPLET WYNIKÓW

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez