Czy to przełomowy sezon Kasi Niewiadomej?

Czy to przełomowy sezon Kasi Niewiadomej?

Porównywano ją do Rafała Majki i Eddiego Merckxa. Musiała mierzyć się z wielkimi oczekiwaniami, przez co presja momentami mogła okazywać się zbyt spora. Ale wygląda na to, że wszystko już wyszło na prostą. Polska kolarka – Katarzyna Niewiadoma – w sierpniu zdobyła medal mistrzostw Europy, a w miniony weekend stanęła na podium prestiżowego wyścigu Giro Rosa. Pod koniec września będzie mogła odnieść kolejny sukces, zdobywając upragniony medal mistrzostw świata. Czy Polka jest w trakcie swojego przełomowego sezonu?

W świadomości kibiców polskiego sportu, którzy niekoniecznie siedzą w kolarstwie, zaistniała podczas igrzysk w Rio de Janeiro. Zajęła wówczas szóste miejsce w wyścigu ze startu wspólnego. Wynik – jak na 21-letnią wówczas zawodniczkę – wydawał się naprawdę dobry. Niewiadoma uznała go jednak za porażkę. Była wściekła. Ta ambicja, absolutna awersja do jakiejkolwiek przegranej, stała się jednym z jej znaków rozpoznawczych.

Wzbudzała zainteresowanie również tych portalów nieściśle związanych ze sportem. Dlaczego? Ze względu na urodę. Kiedy jeszcze jeździła w juniorach, rywalki próbowały jej dokuczać, mówiąc, że jest zbyt ładna, by się ścigać. Ten tekst oczywiście uznano za bardzo chwytliwy, więc kiedy zaczęła zyskiwać na popularności, często pojawiał się w różnych nagłówkach. Ale oczywiście głównym powodem, dla którego o młodej kolarce zrobiło się głośno, był po prostu jej talent. Talent, którego w Polsce jeszcze nie widziano.

Najpierw określano ją “Rafałem Majką w spódnicy”. Ten przydomek nadał jej pierwszy trener Zbigniew Klęk. Uznał, że do niej pasuje, bo Niewiadomej nic nie jest w stanie złamać. Potem było “Eddy Merckx w spódnicy”, czyli porównanie do jednego z najwybitniejszych kolarzy w historii.

Ona jednak po prostu robiła swoje. Sezon 2017 rozpoczęła od drugiego miejsca w wyścigu Strade Bianche. W kolejnych miesiącach jeszcze czterokrotnie meldowała się na podium zawodów wchodzących w skład UCI Women’s World Tour. To przyniosło jej trzecie miejsce w klasyfikacji tego cyklu.

Takie wyniki w wieku 22-23 lat musiały budzić respekt. Ale kolejne lata w wykonaniu Polki okazały się zaskakująco chude. Ze światowej czołówki co prawda nie wypadła, wciąż regularnie zajmowała miejsca w pierwszych dziesiątkach ważnych imprez. Jednak worków medali – które przepowiadano jej w okolicach 2016, 2017 roku – nie było.

Czasem w karierze sportowca potrzebny jest ten moment, w którym wszystko wejdzie na właściwe tory. Ustabilizowanie mentalne, poradzenie sobie z presją – niekoniecznie jakiś skok umiejętności. Kasia Niewiadoma w miniony weekend zajęła 2. miejsce w najważniejszym kobiecym wyścigu świata – Giro Rosa. Kto wie, może za kilka lat będziemy wspominać to jako przełomowy moment w karierze kolarki?

Pierwsze koty za płoty

Obecnie wszystko mieni się w różowych kolorach. Ale co ciekawe, sezon kobiecego Touru rozpoczął się dla Niewiadomej nie najlepiej. Na początku sierpnia nie ukończyła wyścigu Strade Bianche, w którym w ubiegłych latach osiągała czołowe lokaty. Wszystko z powodu przerażającego upału. – Początkowo czułam się dobrze, ale z każdym kilometrem i w miarę wzrastania temperatury ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa – mówiła. Zresztą nie tylko ona nie wytrzymała toskańskiego słońca, bo na metę wjechało zaledwie 45 zawodniczek.

Kolejny w jej kalendarzu był inny klasyk, Giro dell’Emilia. I znowu mogła mówić o sporym pechu. Co prawda tym razem zameldowała się na mecie, i to na dwunastej pozycji. Wynik mógłby być jednak znacznie lepszy, gdyby Polka nie została zamieszana… w trzy kraksy. Do żadnej nie doszło z jej winy, po prostu tak trafiała.

Koniec miesiąca jednak w pełni wynagrodził poprzednie niepowodzenia. Polka po raz drugi w karierze sięgnęła po medal mistrzostw Europy ze startu wspólnego. Podczas zawodów we francuskim Plouay lepsze od niej okazały się tylko Holenderka Annemiek van Vleuten oraz Włoszka Elisa Longo Borghini.  Następnie wzięła udział w La Course, czyli… ubogiej siostrze Tour De France? Chyba bardziej kuzynce. Mówimy bowiem o imprezie powiązanej organizacyjnie z najsłynniejszym wyścigiem świata, ale będącej klasykiem. Polka zakończyła go na 4. miejscu.

Kolejne w kalendarzu widniało już Giro Rosa, najważniejsza impreza kobiecego Touru. Rok temu Niewiadoma zajęła w niej piąte miejsce. W przeszłości też meldowała się w pierwszej dziesiątce. Ale na podium nie była nigdy.

Najwyższy czas

O samym zwycięstwie nie było co marzyć. Te musiało trafić w ręce Annemiek van Vleuten – kolarki, która w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat absolutnie zdominowała globalną konkurencję. Trzykrotnie zdobywała choćby tytuł mistrzyni świata. I miała dołożyć do swojego dorobku kolejny, trzeci z rzędu triumf w Giro Rosa. Pewnie by to zrobiła, gdyby nie kraksa na siódmym etapie. Holenderka została zmuszona wycofać się z wyścigu, co poskutkowało tym, że pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej przechwyciła właśnie Niewiadoma.

Polka nie nacieszyła się jednak długo z pozycji liderki, bo w następnym etapie wyprzedziła ją mistrzyni olimpijska z Rio Anna van der Breggen. Dziewiąty, ostatni etap nie przyniósł już zmian w czołówce.

Gdybyśmy mieli właśnie 2016 rok, Kasia zapewne byłaby wściekła. Bo minęła się o włos ze zwycięstwem. Ale ostatnie lata nauczyły ją cierpliwości, większego dystansu do sportu. I przede wszystkim wyrozumiałości, co do swojej osoby. Czemu miałaby w końcu być niepocieszona drugim miejscem? Dała z siebie wszystko – czyli wykonała plan, który założyła przed wyścigiem. – Chcę pojechać najlepsze Giro Rosa w karierze. Chcę dać z siebie wszystko, na koniec nie żałować, i skończyć wyścig bez krztyny energii w organizmie – mówiła wtedy.

O sukces Polki zapytaliśmy Adama Probosza, komentatora i reportera Eurosportu. – Myślę, że to w karierze Kasi jedno z większych osiągnięć. Po pewnym dołku odzyskała świetną dyspozycję i przede wszystkim wreszcie widać u niej głód wygrywania. Giro Rosa w tym roku było wyjątkowo trudnym wyścigiem. Zastanawiam się, czy to nie była najtrudniejsza edycja w historii, panie cały czas ścigały się w górach. Tym większym osiągnięciem jest to drugie miejsce.

Pod koniec września Niewiadoma wystartuje w mistrzostwach świata, z których jeszcze nigdy nie przywiozła medalu. Stanie przed sporą szansą, aby to zmienić. Szczególnie że potencjalnie największa rywalka – Van Vlooten – może z powodu kontuzji nie być w stanie bronić tytułu. – Van Vlooten od dawna ściga się w swojej lidze, więc owszem, trudno byłoby z nią rywalizować – zauważa Probosz. – Holenderki i tak będą mocne, mają teraz świetną drużynę, ale my też taką mamy. Choć nie wiem, co z Małgosią Jasińską. Ona też musiała się wycofać z Giro Rosa i zobaczymy, czy wróci na mistrzostwa. Ale myślę, że zespół pomoże Kasi i będzie o ten medal walczyła.

Medal mistrzostw świata w niepowtarzalny sposób ozdobiłby CV polskiej kolarki. Jeszcze większy sukces może ją jednak czekać w przyszłym roku.

Japońskie trasy

Cztery lata temu Niewiadoma zajęła na igrzyskach olimpijskich szóste miejsce, za rok może pokusić się o jeszcze lepszą lokatę. Takiemu scenariuszowi sprzyjają nie tylko jej ostatnie wyniki na trasach, ale, co sama podkreślała, poprawione samopoczucie. – Czuję, że w końcu odblokowałam się w mojej głowie […] Czuję jakbym zapomniała w końcu o tej presji albo o tym, że trzeba wynik zrobić. Po prostu jestem w stanie się ścigać i być spokojna – mówiła niedawno w rozmowie z rowery.org.

Niewiadoma nieprzypadkowo opowiada o kwestiach mentalnych. W ubiegłym roku rozpoczęła współpracę z terapeutą sportowym. Wielokrotnie podkreślała, że zmieniła swoje podejście do startów. Kiedyś uważała kolarstwo za najważniejszą rzecz na świecie, silnie przeżywała wszystko, co z nim związane. To odbijało się nie tylko na dyspozycji na trasach oraz wynikach, ale też życiu prywatnym. Ale – na szczęście – wygląda na to, że wszelkie problemy ma już za sobą.

– W przeszłości głowa czasami mogła nie dawać rady – mówi Adam Probosz – Może trochę ją przerosło, że w mówiono o niej “Eddy Merckx w spódnicy”. Że lada moment będzie wszystko wygrywać. Może tej presji było po prostu za dużo. I Kasia trochę się wycofała, chciała od tego uciec. Ten sezon pokazuje od pierwszych wyścigów – mimo pechowego Strade Bianche oraz kraksy we Włoszech – że wszystko wychodzi na prostą. 

Nie da się wykluczyć, że znajdujemy się tuż przed okresem, w którym talent Katarzyny Niewiadomej rozbłyśnie na dobre. – Myślę, że ma przed sobą jeszcze parę, ba, może paręnaście znakomitych sezonów – uważa Probosz. –Największe sukcesy właściwe cały czas ma przed sobą. Czeka ją oczywiście rywalizacja z chmarą Holenderek, które są znakomicie przygotowane, ale tak, miejmy nadzieję, że to faktycznie jest ten przełomowy moment. Oby pokazała to już na mistrzostwach świata i wreszcie sięgnęła po swój wyczekiwany medal.

Wyniki Kasi Niewiadomej nie stanowią rodzynków w polskim kolarstwie. W dobrej formie znajduje się ostatnio Rafał Majka, który w bieżącym sezonie zajął 4. miejsce podczas Tour De Pologne, a następnie dołożył podium prestiżowej imprezy Tirreno–Adriatico. Nie ostygły też emocje po wyczynie Michała Kwiatkowskiego, który jako czwarty Polak w historii wygrał etap Tour De France. Co tu dużo gadać: wygląda to naprawdę nieźle.

A jeszcze pół roku przed planowym terminem igrzysk w Tokio stworzyliśmy zestawienie, w którym zastanawialiśmy, jacy sportowcy przyniosą nam medale. I w pierwszej dziesiątce nie znalazło się nazwisko żadnego kolarza. Teraz możemy śmiało mówić, że w tej dyscyplinie znajdziemy trzech, nie żadnych pewniaków, ale jednak – większych lub mniejszych kandydatów medalowych.

– Bez dwóch zdań mamy teraz dobrych kolarzy i kilka sezonów będziemy się nimi cieszyć. Oby też przyszli następcy. Zobaczymy, jak się rozwiną Szymon Sajnok, Staszek Aniołkowski czy kilku innych zawodników, którzy atakują z tylnych rzędów. Młodzieży zdecydowanie nam potrzeba, ale w tej elicie mamy wciąż mocną paczkę, zawodników, których stać zarówno na walkę o medale mistrzostw świata, jak i igrzysk – podsumowuje Probosz.

KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez