Czy polscy olimpijczycy powinni zostać zaszczepieni na koronawirusa poza kolejką?

Czy polscy olimpijczycy powinni zostać zaszczepieni na koronawirusa poza kolejką?

Nie ma wątpliwości, że ze względu na pandemię koronawirusa, igrzyska w Tokio będą wyjątkową imprezą. Wzmożone środki bezpieczeństwa sanitarnego, maseczki, sportowcy całkowicie odseparowani od świata zewnętrznego. Oczywiście, zawody odbędą się bez udziału zagranicznych kibiców. Jednak niecały miesiąc temu przewodniczący MKOl Thomas Bach zakomunikował, że szczepienia przeciwko koronawirusowi nie będą wymagane. Pytanie, czy takie podejście jest słuszne. A nawet jeśli tak, to czy sportowcy i tak nie powinni zostać zaszczepieni?

Zacznijmy od stanowiska MKOl. Komitet uważa, że szczepionki są jedną z wielu, ale nie jedyną formą walki z pandemią, a programy szczepień leżą w gestii poszczególnych państw. Zatem nie nie chce mieszać się w politykę zwalczania pandemii, którą prowadzą rządy danych krajów, gdyż w każdym z państw jest ona inna. Czy taka postawa nie jest trochę umywaniem rąk od problemu i czy nie lepiej byłoby wprowadzić sztywny nakaz szczepień dla wszystkich sportowców, albo nawet całych ekip? Być może tak. Natomiast trudno dziwić się komitetowi. Bo jak porównać system walki z pandemią przykładowych Niemiec do państw afrykańskich, do których szczepionki jeszcze w ogóle nie dotarły, i na pewno nie dotrą przed igrzyskami? Wprowadzenie zapisu o obowiązkowych szczepieniach spowodowałoby, że z około dwustu państw uczestniczących, ostałaby się połowa z nich. Tę opinię w rozmowie z nami potwierdza Marcin Nowak, szef polskiej misji olimpijskiej:

– Szczepienia na pewno nie będą warunkowały udziału w igrzyskach – tak zdecydował Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Powodem tej decyzji jest między innymi konieczność zachowania równości w dostępie do szczepionki, której zasoby są różne na całym świecie. Mówimy o ponad dwustu krajach, które będą brały udział w igrzyskach. W tym kontekście, szczepienia nie mogą być warunkiem koniecznym, umożliwiającym start poszczególnym reprezentacjom.

Oczywiście, można by zaszczepić zawodników już tam, na miejscu, ale pozostaje pytanie z czyjej puli byłyby brane te szczepionki. Z kraju organizatora? Dosłownie kilka dni temu w mediach gruchnęła wiadomość, że ichniejsi sportowcy mieli być szczepieni poza kolejnością. Japońskie społeczeństwo zareagowało na tę informację bardzo negatywnie. W  stutrzydziestomilionowym kraju zaszczepionych zostało do tej pory milion osób. Stąd dla Japończyków podanie szczepionek poza kolejnością młodym, zdrowym sportowcom, w obliczu zagrożenia życia wielu innych obywateli, było skandaliczne. Tamtejszy rząd zdementował plotkę dotyczącą szczepień olimpijczyków bez kolejki. Ale to skłania nas do zadania ważnego pytania. Czy powinniśmy szczepić poza kolejnością naszych olimpijczyków? I czy w ogóle nasi sportowcy mają szanse na otrzymanie szczepionki przed igrzyskami?

Wiemy, że nic nie wiemy

Na łamach Super Expressu temat ten poruszył Robert Korzeniowski, który uważa, że polscy sportowcy powinni być jak najszybciej zaszczepieni. Argumenty o tym, że wyczynowi sportowcy to młodzi ludzie, posiadający silne organizmy – więc nie są narażeni na koronawirusa uważa za zwykły populizm. Ponadto twierdzi, że szczepienia powinna przejść cała reprezentacja olimpijska, łącznie ze sztabami szkoleniowymi czy obsługą techniczną. Z kilku względów trudno nie przyznać Korzeniowskiemu racji. Przez zakażenie koronawirusem, zawodnik może stracić szansę na start w najważniejszej imprezie czterolecia – być może jedynych igrzyskach, w jakich dane by było wziąć mu udział. Ponadto, obecnie w Polsce wykonano siedem milionów szczepień, a grupa o której mówimy, wynosi około pięćset-sześćset osób. To kropla w morzu. Korzeniowskiemu wtóruje w rozmowie z nami Tomasz Majewski, podwójny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą:

Zgadzam się z Robertem. Tę dyskusję trzeba już zacząć. Przekazanie kilkuset dawek nie powinno stanowić dla nas problemu. Biorąc pod uwagę dostępność szczepionki, jako społeczeństwo jesteśmy gotowi, aby przepuścić sportowców w kolejce. Szczególnie, kiedy szczepimy grupy zawodowe, które są naprawdę bardzo bezpieczne. Skoro im dajemy priorytet, to dlaczego nie mamy zaszczepić ludzi, na których wszyscy wydajemy miliony złotych przez okres przygotowań, a których cały trud może zostać zaprzepaszczony? Ponadto, podciągnąłbym pod szczepienia również naszych piłkarzy, którzy też będą mieli imprezę rangi mistrzowskiej.

O opinię w tej sprawie poprosiliśmy też Konrada Bukowieckiego. Polski kulomiot, który będzie nas reprezentował na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, sam miesiąc temu przeszedł koronawirusa. Na szczęście dla naszego zawodnika, chorował bez większych powikłań – co nie jest regułą, nawet wśród sportowców. Bukowiecki przypomniał sytuację z rozegranych przed miesiącem mistrzostw Europy, po których wielu zawodników otrzymało pozytywny test na COVID-19. Niektóre, zachodnie media wręcz grzmiały, że Toruń był wylęgarnią wirusa.

Bukowiecki: – Nie chcę się tu wypowiadać, czy jestem za, czy przeciwko szczepieniom, ale wydaje mi się, że ryzyko trzeba minimalizować. Żeby nie było takich sytuacji, jak chociażby przed mistrzostwami Europy w Toruniu, gdzie naprawdę sporo osób z naszej kadry podejrzewało, że ma wirusa, albo miało pozytywny wynik, i nie wystartowało. Mistrzostwa Europy jeszcze da się przeboleć. Natomiast nie wystąpić na igrzyskach z powodu pozytywnego wyniku testu, to byłby dramat dla każdego sportowca.

Ale na razie zawodnicy nie znają konkretów. Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Sportu – to od tych dwóch organów zależy najwięcej w kwestii szczepień sportowców – jeszcze nie ustosunkowały się do problemu.

Bukowiecki: – Na razie nie słyszałem o żadnych terminach i szczepieniach. Nie wykluczam, że jest taka informacja, ale może do mnie jeszcze ona nie dotarła. Wydaje mi się, że będziemy szczepieni, skoro te szczepionki są dostępne. Ale to tylko moje domysły. Natomiast to nie jest skomplikowany proces, aby zaszczepić całą misję olimpijską. Łącznie będzie to może pięćset osób. W skali całego kraju, to nie jest duży problem.

SPONSOREM POLSKIEGO KOMITETU OLIMPIJSKIEGO JEST PKN ORLEN

Jednak Polski Komitet Olimpijski nie siedzi z założonymi rękami. Pertraktacje na linii związek-ministerstwo, cały czas trwają.

Marcin Nowak: – Z ludzkiego punktu widzenia, dla nas było oczywiste, że kilka miesięcy temu to nie był czas na takie rozmowy. Było dużo grup społecznych, które bardziej potrzebowały szczepionek. Sportowcy kojarzeni są z młodymi, silnymi osobami i nie byli w priorytecie. Teraz otwiera się nowe rozdanie, i to dobry czas do zastanowienia się nad tą koncepcją.  Były głosy, że faktycznie sportowców należałoby zaszczepić. My, jako Polski Komitet Olimpijski i Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej, mówimy jednym głosem – tak. Dałoby im to większą pewność spokojnych przygotowań. Oni są w rozjazdach na zgrupowaniach, i ryzyko zakażenia się występuje.  Mamy sygnały z komitetów narodowych kilku krajów świata, że takie szczepienia reprezentacji były bądź będą robione. Jesteśmy za tym, ale zdajemy sobie sprawę, że w każdym kraju decyduje o tym strona rządowa i narodowy system szczepień. Jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z resortami, które są za to odpowiedzialne. Coraz więcej grup jest dopuszczanych do szczepień. Jeżeli tylko będzie taka możliwość, mamy nadzieję że uda się zaszczepić naszych olimpijczyków.

W polskiej ekipie niektórzy są już zaszczepieni

Najciekawsze jest to, że część, osób które jadą na igrzyska, już jest zaszczepiona. Dotyczy to sztabów reprezentacji. Są to albo nauczyciele, albo – jeżeli chodzi o trenerów – ludzie starsi. Jeżeli chodzi o lekarzy czy fizjoterapeutów, oni również przyjęli szczepionkę jako personel medyczny – tłumaczy Tomasz Majewski.

Zatem jako kraj doprowadziliśmy do sytuacji, w której sporo osób ze składu polskiej reprezentacji olimpijskiej jest już po szczepieniach. Rzecz w tym, że nie są to główni zainteresowani, którzy wystąpią na igrzyskach olimpijskich, czyli sami sportowcy. Ponadto, nie byłaby to pierwsza sytuacja, w której nasi zawodnicy otrzymaliby szczepienia w związku z wyjazdem w celu reprezentowania kraju. Przed igrzyskami w Rio de Janeiro, program szczepień polskich sportowców przeciwko różnego rodzaju chorobom został przeprowadzony. Oby w tym przypadku sprawdziło się powiedzenie o historii, która lubi się powtarzać.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
arek
arek
2 miesięcy temu

Tak.

Komsu
Komsu
2 miesięcy temu

Co to w ogóle za temat?! Jakie zaszczepienie, przez kogo, po co?!

Foo
Foo
2 miesięcy temu

No proszę, kolejna grupa, która ma być wepchnięta w kolejkę, bo im się należy. A co ze sportowcami z dyscyplin nieolimpjskich? Czemu żużlowiec albo szachista ma być pozbawiony udziału w imprezie, do której długo się przygotowywał? A nie może przecież liczyć na stypendia tak jak olimpijczycy.

Aktualności

Kalendarz imprez