Czekając na Tokio, śledzimy pojedynek Sztokholmu z Mediolanem

Czekając na Tokio, śledzimy pojedynek Sztokholmu z Mediolanem

Upały, nękające Polskę i inne kraje Środkowej Europy od paru tygodni uświadamiają nam, z jakimi problemami klimatycznymi przychodzi się zetknąć zarówno dzisiejszym, jak i przyszłym olimpijczykom. W perspektywie przyszłorocznych igrzysk w Tokio (24 lipca – 9 sierpnia) przewidujący Japończycy starają się z góry zapobiec negatywnym skutkom wysokich temperatur. Stąd w kilku imprezach 2019 zamierzają wypróbować różne sposoby ochładzania zarówno samych sportowców, jak i widzów, a nawet turystów, którzy będą wędrować ulicami. Dla potrzeb tych ostatnich ulice będą bardzo często polewane zimną wodą, wylewającą się ze specjalnych tub. 

Jeśli chodzi o konkretne areny sportowe, to na przykład w Shiokaze Park, gdzie mają  się odbywać rozgrywki siatkówki plażowej, już za kilka tygodni przeprowadzi się sprawdzian skuteczności schładzania podczas gier pokazowych. Wokół boisk będą ustawione dające odpoczynek namioty z elektrycznymi wentylatorami, a oprócz nich zainstaluje się wokół wytwarzające mgiełkę wodną natryski. Publiczność może liczyć na podawane przez organizatorów pakiety z lodem i papierowe nakrycia głowy. 

Japończycy skorzystają też niewątpliwie z doświadczeń Katarczyków, którzy w maju organizowali w Ad-Dausze Diamentową Ligę IAAF, a na przełomie września i października będą tamże gospodarzami lekkoatletycznych mistrzostw świata. Żeby dało się tam wytrzymać za dnia stadion musi być klimatyzowany, co jednak nie jest rzeczą łatwą. Jak opowiadają nasi lekkoatleci, w jednym miejscu tam strasznie wieje, a w innym strasznie grzeje i łatwo się przeziębić. Na szczęście w Tokio aż tak wielkich problemów nie będzie. Można się natomiast spodziewać, że urządzenia sportowe  przygotują Japończycy na najwyższym poziomie. Gdy w 1991 odbywały się w stolicy Japonii mistrzostwa świata lekkoatletów, na stadionie położono rekordowo szybką nawierzchnię syntetyczną, która została wybrana spośród 27 różnych typów tartanu, wypróbowanych wcześniej na stadionach akademickich. Efektem tak starannego podejścia były znakomite wyniki, przede wszystkim w skoku w dal. W elektryzującym pojedynku Amerykanów Carla Lewisa i Mike’a Powella blisko dziewięciometrowe odległości były osiągane raz za razem i w końcu Mike pofrunął na 8,95, bijąc ustanowiony na Igrzyskach Olimpijskich 1968 w Meksyku „księżycowy” rekord świata Boba Beamona (8,90).

Obecnie Japończykom nie pójdzie z przygotowaniami olimpijskich obiektów zbyt łatwo, bowiem wciąż im brakuje funduszy. Za to nie brak chętnych do oglądania zawodów olimpijskich. Jak wykazał ostatni raport organizatorów, na stronie internetowej oferującej rezerwację biletów zanotowano już 24 miliony wejść. Ponad 200 tysięcy chętnych zgłosiło się do roli wolontariuszy (przyjętych będzie tylko 80 000). Budowa ostatnich obiektów olimpijskich ma być zakończona w lutym 2020 roku. Kandydatom na medale pozostaje zatem tylko budowanie odpowiedniej formy. 

Nam wypada się cieszyć, że w podstawowej dyscyplinie olimpijskiej – lekkoatletyce – mamy całkiem pokaźne atuty. I już dziś można przewidywać, że o miejsca na podium zechcą powalczyć Adam Kszczot i Marcin Lewandowski w biegach na 800 i 1500 metrów, „Aniołki Matusińskiego” w sztafecie 4 x 400 m, Michał Haratyk i Konrad Bukowiecki w pchnięciu kulą, przede wszystkim zaś nasza doborowa piątka specjalistów rzutu młotem: Anita Włodarczyk, Malwina Kopron, Joanna Fiodorow oraz Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki. A i weteran rzutu dyskiem Piotr Małachowski nie pozostaje bez medalowych szans.

Tymczasem jednak nie przyszłoroczne igrzyska letnie, tylko igrzyska zimowe 2026 zaprzątają uwagę kibiców, ponieważ na sesji MKOl w Lozannie zostanie ogłoszone w poniedziałek 24 czerwca – kto będzie gospodarzem tej imprezy. Konkurują – stolica Szwecji Sztokholm ze wsparciem łotewskiej Siguldy oraz Mediolan, proponujący rozegranie konkurencji alpejskich w miejscowości Cortina d’Ampezzo, gdzie już w 1956 roku rozegrano zimowe igrzyska olimpijskie. 

Szwedzi narzekają, że trudno im rywalizować z Włochami, którzy mają o wiele lepsze dojścia w MKOl. Na dodatek rząd włoski daje pełne gwarancje finansowe, podczas gdy w Szwecji już od dłuższego czasu ciągnie się kryzys rządowy i nie wiadomo, czy nowa rada ministrów zechce wydatkować środki, jakie są potrzebne na zorganizowanie igrzysk. 

Nawiasem mówiąc, zanosi się na to, że w przyszłości organizowanie tej imprezy będzie się proponować już nie konkretnym miastom, ale państwom, bo w praktyce o podjęciu się takiego zadania można zdecydować tylko na szczeblu państwowym. W ostatnim czasie mieliśmy istny kontredans miast kolejno rezygnujących z ubiegania się o igrzyska. Przede wszystkim dlatego, że brania takiego ciężaru na swoje barki nie chcieli sami mieszkańcy. Dlatego zostało już postanowione w MKOl, iż każda kandydatura miasta może być zgłoszona do konkursu tylko wtedy, jeśli wcześniej będzie przeprowadzone referendum wśród mieszkańców, którzy albo zaakceptują ideę zorganizowania u siebie igrzysk, albo nie. 


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez