Czego nie wiecie o bohaterach sztafety mieszanej, choć powinniście

Czego nie wiecie o bohaterach sztafety mieszanej, choć powinniście

Nasza złota siódemka – bo nie zapominajmy również o tych, którzy wystartowali w pierwszym biegu – dziś zapisała się w annałach polskiego sportu. Pierwszy polski medal w konkurencji biegowej od czasów igrzysk olimpijskich w Moskwie. Pierwsi mistrzowie olimpijscy w sztafecie mieszanej – konkurencji, która dopiero debiutuje na igrzyskach. Przygotowaliśmy dla was dwadzieścia jeden ciekawostek na temat naszych bohaterów. Rzeczy o których być może nie wiecie, a powinniście wiedzieć.

  1. Kajetan Duszyński swoją przygodę z bieganiem zaczynał od biegów przez płotki. Na szczęście prędko przeniósł się na „zwykłe” 400 metrów gdzie szybko czynił postępy i na tym dystansie biega do dziś. Jak widać – z powodzeniem.
  2. Chociaż na bieżni osiąga znakomite wyniki i szybko dostał się do kadry narodowej, Kajetan nie zaniedbuje swojego wykształcenia. Studiuje w Łodzi na tamtejszej Politechnice i to na studiach doktoranckich.
  3. Wielu sportowców przerażała wizja przesunięcia igrzysk o rok. Ale w przypadku Duszyńskiego można powiedzieć, że los się do niego uśmiechnął. Sezon 2020 spisał na straty nie tylko ze względu na brak startów, ale i trapiące go kontuzje. Zatem on może śmiało stwierdzić – dobrze, że igrzyska odbyły się w tym roku.
  4. Dla Justyny Święty-Ersetic trening to przede wszystkim ciężka praca, ale czasami znajduje w nim również miejsce na dobrą zabawę. A tej nie brakuje, kiedy w pobliżu jest Piotr Lisek. Święty-Ersetic dobrze dogaduje się z naszym tyczkarzem, z którym lubi się po prostu powygłupiać. Na przykład w Belek służyła Piotrkowi za… obciążenie na ręce, z którym ten starał się wstać z ziemi.<

    /li>

  5. Wiemy, że Justyna Święty-Ersetic jest szalenie szybka. Ale nasza czołowa biegaczka jest też bardzo… pedantyczna. Ma wręcz obsesję na punkcie czystości. Na zgrupowaniach zwykle mieszka w pokoju z Małgorzatą Hołub-Kowalik, która musi się dostosować do „sanitarnego” reżimu swojej współlokatorki. Istna perfekcyjna pani domu.
  6. Kolejnym udziwnieniem Justyny jest zamiłowanie do absolutnej ciemności o poranku. Żaden promyk światła nie może przedostać się przez szczelnie zasłonięte okno pokoju biegaczki. Wolicie wstawać kiedy pierwsze promienie słońca delikatnie muskają was po twarzy? Lepiej wybierzcie innego współlokatora do pokoju.
  7. Odkrycie talentu Karola Zalewskiego zawdzięczamy Bronisławie Ludwichowskiej – urodzonej w Związku Radzieckim biegaczce, która reprezentowała nasz kraj. Później przez długie lata Zalewskiego trenował jej mąż, Zbigniew Ludwichowski, który zmarł 17 marca tego roku. Jeżeli dziś spogląda z gdzieś góry na Karola to jesteśmy pewni, że pęka z dumy.
  8. Jak większość młodych chłopaków, Zalewski w młodości planował pójść w kierunku piłki nożnej. Grał nawet w klubie ze swojej miejscowości – Orlętach Reszel. Nie wiemy, czy zespół Orląt jest wielką kuźnią talentów, ale pewne jest jedno. Dobrze, że Karol ostatecznie wybrał bieganie bez piłki.
  9. To oczywiście pierwszy w karierze olimpijski medal Zalewskiego, ale nie pierwsze międzynarodowe złoto w sztafecie. W 2018 roku Karol był członkiem męskiej sztafety 4 x 400 metrów podczas halowych mistrzostw świata w Birmingham. Panowie wywalczyli wtedy złoty medal.
  10. Natalia Kaczmarek pochodzi z Drezdenka, a za swojego wychowawcę na bieżni uważa trenera Tomasza Saskiego, który trenował ją w ALKS AJP Gorzów Wielkopolski. Później zawodniczka zdecydowała się jednak na przeprowadzkę do Wrocławia, gdyż – jak sama twierdziła – w Gorzowie nie miała zapewnionych odpowiednich warunków do treningu.
  11. Uwagę przyciąga również uroda młodej – bo zaledwie dwudziestotrzyletniej – zawodniczki. Ale nie róbcie sobie nadziei, drodzy panowie. Natalia od kilku lat jest w szczęśliwym związku z Konradem Bukowieckim – kulomiotem, którego również będziemy mieli okazję oglądać w Tokio.<

     

    Wyświetl ten post na Instagramie.

     

    Post udostępniony przez Natalia Kaczmarek (@nataliaakaczmarek)

    /li>

  12. Kiedy Kaczmarek w czerwcu tego roku zdobyła mistrzostwo Polski, w pokonanym polu zostawiając Justynę Święty-Ersetic czy Małgorzatę Hołub-Kowalik, można było traktować ten rezultat w kategoriach niespodzianki. Dziś Polka udowodniła, że czwarty najlepszy wynik na 400 metrów w historii naszego kraju nie był dziełem przypadku i jest w stanie przejąć pałeczkę liderki naszych biegów od starszych zawodniczek. Przejąć dosłownie i w przenośni.
  13. Skoro poruszyliśmy już postać Małgorzaty Hołub-Kowalik i przekazania pokoleniowej pałeczki, to warto nadmienić, że zawodniczka mówiła o tym, że po igrzyskach w Tokio chce pomyśleć o zakończeniu kariery. Pani Małgorzato, po osiągnięciu życiowego sukcesu mamy nadzieję, że te plany jeszcze przez co najmniej trzy lata pozostaną wyłącznie w sferze rozważań.
  14. Hołub-Kowalik nie zaniedbuje takich aspektów przygotowania, jak dieta. Swój jadłospis konsultuje ze specjalistką w tej dziedzinie. Produkty zmieniają się w zależności od stanu jej organizmu, który jest określany na podstawie wyników badań. Jednak Małgorzata nie zwariowała całkowicie na punkcie diety i otwarcie mówi, że czasami lubi sobie zjeść śniadanie na słodko.
  15. Małgorzata ostatnimi czasy dała się również poznać jako osoba, która wręcz emanuje pewnością siebie. Co powiedziała, kiedy w półfinale sztafeta mieszana wybiegała rekord Europy? Zero lania wody, deklaracja prosto z mostu: – Ten rekord przetrwa tylko 24 godziny. Będzie gruby medal i to nie brązowy. I choć sama w finale nie pobiegła, to koleżanki i koledzy wywiązali się z jej słów w stu procentach.
  16. Pomimo tego, że Iga Baumgart-Witan jest już doświadczoną biegaczką, kadrowicze docinają jej, że w podczas pierwszych startów w sezonie stresuje się niczym nastolatka. Sama tak to tłumaczy: – Jeszcze nie wiesz, na jakim poziomie jesteś, ile przepracowałaś. Bardzo ci zależy, a jak ci zależy, to się stresujesz. Ale jak już jesteś w super formie i masz parę startów za sobą, to w pewnym momencie stajesz się pewna siebie i swojej pozycji.
  17. Iga wymyśliła również ksywkę dla biegaczek zaliczających się w skład Aniołków Matusińskiego. A przezwisko to brzmi… Grażyny. Biorąc pod uwagę wszystkie stereotypowe żarty przedstawiające naszych rodaków jako typowych Januszów i właśnie typowe Grażyny, doceniamy wymyśloną nazwę za dystans do siebie.
  18. Prywatnie Iga od 2017 roku związana jest z Andrzejem Witanem, obecnie bramkarzem Olimpii Elbląg. Ale męża naszej biegaczki mieliśmy okazję oglądać też na boiskach Ekstraklasy, w której rozegrał siedemnaście spotkań – dwanaście dla Zawiszy Bydgoszcz oraz pięć dla Termaliki Bruk-Bet Niecieczy.
  19. Dariusz Kowaluk, który biegł w biegu eliminacyjnym, pochodzi z Komarówki. To mała miejscowość, leżąca niespełna pięćdziesiąt kilometrów od granicy polsko-białoruskiej, która liczy sobie niewiele ponad tysiąc mieszkańców. Od dziś jej mieszkańcy mogą mówić, że wyszedł z niej człowiek, który przyczynił się do zdobycia olimpijskiego złota.
  20. Ciekawa jest nazwa fanpejdża Kowaluka na Facebooku, który nazywa się „Dariusz Kowaluk – Sportowiec od 400 boleści”. I to chyba sporo mówi o ciężkim treningu i wyrzeczeniach, jakie niesie za sobą bieganie czterystu metrów na profesjonalnym poziomie.
  21. Chociaż Kowaluk nie osiągał do tej pory spektakularnych sukcesów międzynarodowych, to jest uznaną marką na krajowym podwórku. Biegacz dwukrotnie zdobywał brązowy medal mistrzostw Polski w biegu indywidualnym na 400 metrów, a w zawodach halowych w tym roku został nawet wicemistrzem kraju.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
anonim
anonim
1 miesiąc temu

kowaluk to najbardziej niespodziewany mistrz olimpijski w historii

Kris
Kris
1 miesiąc temu

Trzeba wspomagać finansowo polskich sportowców! Zabrać kopaczom z polskiej reprezentacji i oddać polskim lekkoatletom 🙂

Aktualności

Kalendarz imprez