Czas na oddech. Polki wygrały z Bułgarią

Czas na oddech. Polki wygrały z Bułgarią

Nie było gładko, łatwo i przyjemnie, ale może i to dobrze. W końcu na początku czasem warto się pomęczyć i zahartować przed kolejnymi wyzwaniami. W Apeldoornie polskie siatkarki zrobiły pierwszy, istotny krok w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich Tokio 2020. Po przegranym inaugurującym secie, zawodniczki trenera Jacka Nawrockiego zdołały przejąć kontrolę nad spotkaniem i pokonać reprezentację Bułgarii 3:1.

Powiedzmy sobie szczerze: mimo zbliżonego położenia geograficznego do tej nieszczęsnej Słowenii, na którą nie potrafimy znaleźć sportowego sposobu, ciężko nazwać Bułgarię krajem miodem i sportem płynącym. Siatkówka od dawna stała tam jednak na mocnym, albo przynajmniej przyzwoitym poziomie. Nieraz przekonywali się o tym polscy siatkarze, którzy swego czasu regularnie toczyli zacięte batalie z zespołem Mateja Kazijskiego. Kadra Jacka Nawrockiego mierzyła się z Bułgarią natomiast chociażby podczas ubiegłorocznej Ligi Narodów, co doskonale wspomina Magdalena Smarzek-Godek, która w tamtym spotkaniu ustanowiła rekord punktowy (42!) rozgrywek.

Sponsorem polskiej siatkówki jest PKN ORLEN.

Nic więc dziwnego, że w inaugurującym meczu turnieju kwalifikacyjnego w Apeldoornie mocno zaciskaliśmy kciuki za naszą liderkę. Interesowało nas również, jak w starej, ale zarazem dawno nieodkurzanej roli, spisze się Magdalena Stysiak. Najmłodsza zawodniczka w polskim zespole na co dzień występuje jako atakująca, a w kadrze przesuwa się na pozycję przyjmującej. Przypomina nam to nieco sytuację sprzed siedmiu lat, kiedy ówczesny trener Skry Bełchatów Miguel Angel Falasca próbował zmieścić na parkiecie zarówno Mariusza Wlazłego, jak i Aleksandra Atanasijevica. Nasze obawy co do takiego rozwiązania na razie odstawiamy na bok, bo w meczu z Bułgarkami Stysiak pokazała się z naprawdę dobrej strony.

Pierwsze rozdanie trafiło jeszcze w ręce rywalek, lecz w następnym – w czym duża zasługa młodej zawodniczki – polski zespół widocznie złapał wiatr w żagle. Stysiak w ciągu drugiego seta uzbierała aż trzy asy serwisowe, a w kluczowych momentach piłki kierowane do niej, albo Smarzek-Godek, oznaczały jedno: kolejne punkty w polskiej puli. Dobrze wyglądała również gra blokiem, a ataki liderki Bułgarek Elitsy Wasiliewy raz po raz okazywały się nieskuteczne. W związku z dobrym przyjęciem, brakowało nam trochę częstszej gry przez środek w wykonaniu Joanny Wołosz, ale najważniejsze był po prostu fakt, że udało się doprowadzić do wyrównania 1:1.

Wszystko zaczęło układać się pod dyktando Polek. Dopiero przy prowadzeniu 24:15, kiedy powoli przymierzaliśmy się już do czwartego seta, rywalki zdołały wygrać cztery piłki z rzędu. Zrobiło się nerwowo, bo nie ukrywajmy: kobieca siatkówka niejedno już widziała i nawet dziesięć punktów przewagi niczego nie gwarantuje. Po chwili niebezpieczeństwo zostało zażegnane, a na horyzoncie pozostał nam tylko czwarty set. Ten można było śmiało ocenić jako najbardziej wyrównany w całym spotkaniu. Przy stanie 21:20 dla Polek, z pomocą przyszły same Bułgarki, które najpierw popełniły błąd w polu serwisowym, a następnie zaatakowały w antenkę. Trzypunktowej przewagi nasze reprezentantki już nie wypuściły.

Zawsze ważny jest cały mecz. Pierwszy set często, co trochę dziwnie zabrzmi, jest pewną rozgrzewką, w której trzeba dać z siebie maksimum. Potem zyskałyśmy pewność siebie, co okazało się decydujące w wygranym na przewagi, drugim secie. Udało nam się też wyeliminować Wasiliewę z ataku, co stanowiło nasze główne założenie przedmeczowe. Pokazałyśmy, że potrafimy walczyć. Super, jestem bardzo szczęśliwa – mówiła Magda Stysiak w pomeczowej rozmowie z TVP Sport.

Pierwsze koty za płoty. Reprezentantki Polski nie rozegrały idealnego spotkania, ale znacząco przybliżyły się do wyjścia z grupy. Ekipę Jacka Nawrockiego czeka teraz starcie z Holandią, które prawdopodobnie zadecyduje o tym, który zespół wejdzie do półfinału z pierwszego miejsca. Po tym, jak sensacyjnej porażki w spotkaniu z Niemkami doznały faworyzowane Turczynki, trzeba sobie jednak powiedzieć jedno: nie ma co patrzeć na innych.

W środę Polki czeka dzień odpoczynku, a w czwartek o 19:30 zagrają właśnie z gospodyniami turnieju. Ostatni mecz grupowy odbędzie się w piątek o 19:30. Rywalkami naszych będzie Azerbejdżan.

KACPER MARCINIAK

 

Polska – Bułgaria 3:1
(23:25, 25:20, 25:19, 25:22)

Polska: Wołosz, Stysiak, Kąkolewska, Smarzek-Godek, Mędrzyk, Alagierska oraz Stenzel (l), Łukasik.

Bułgaria: Kitipowa, G. Dimitrowa, N. Dimitrowa, Czauszewa, Wasiliewa, M. Todorowa oraz Ż. Todorowa (l), Karakaszewa.

Harmonogram turnieju:

8 stycznia (środa)
13:00 Chorwacja – Turcja
16:00 Belgia – Niemcy
19:30 Bułgaria – Holandia

9 stycznia (czwartek)
13:00 Belgia – Chorwacja
16:00 Bułgaria – Azerbejdżan
19:30 Holandia – Polska

10 stycznia (piątek)
13:00 Niemcy – Chorwacja
16:00 Turcja – Belgia
19:30 Polska – Azerbejdżan

11 stycznia (sobota)
17:15 półfinał 1
20:45 półfinał 2

12 stycznia (niedziela)
17:30 FINAŁ

Zapowiedź turnieju:

Polki walczą o marzenia. Siatkarki znów spróbują awansować do Tokio

Fot. Newspix.pl

 

 


Aktualności

Kalendarz imprez