Crouser szaleje na początku sezonu. Halowy rekord świata w pchnięciu kulą!

Crouser szaleje na początku sezonu. Halowy rekord świata w pchnięciu kulą!

Ryan Crouser ambicje, aby zapisać się w historii, ma już od dawna. Pamiętamy jego fantastyczną formę z ubiegłym roku. Nieważne, na jakim mityngu go oglądaliśmy, zawsze pojawiało się pytanie – czy to będzie ten dzień, w którym pobije rekord świata? Ale mimo tego, że granicę 22 metrów przekraczał z dziecinną łatwością, Randy’ego Barnesa wyprzedzić w tabelach wszech czasów mu się nie udało. Dzisiaj tego dokonał. Co prawda tylko na hali, gdzie rekordowy wynik jest nieco gorszy, niż na stadionie, ale to kolejne potwierdzenie, że Amerykanin jest w genialnej formie. I wkrótce może pchnąć kulą dalej, niż ktokolwiek w historii.

Nie możemy powiedzieć, że lekkoatletyczne zawody w Fayetteville nie zapowiadały fajerwerków, bo wszędzie gdzie jest Crouser, tam mogą się one pojawić. I to nawet w tak wczesnej fazie sezonu. Amerykanin w końcu od dłuższego czasu udowadnia, że spadki formy go za bardzo nie dotyczą. Zresztą – nie jest pierwszym zawodnikiem, który w tym roku stał się nowym halowym rekordzistą świata. W ubiegłym tygodniu tej sztuki dokonał bowiem trójskoczek z Burkina Faso, Hugues Fabrice Zango.

22,82 metrów – na taką odległość pchnął kulą amerykański lekkoatleta. Jeśli popatrzymy na stadion – jest to odległość znakomita, ale aż siedmiu zawodników w historii wykręciło lepszą, w tym… sam Crouser. Nie zmienia to jednak faktu, że w hali nikt – od dzisiaj – nie może pochwalić się lepszym wynikiem od niego. Dotychczasowy rekord należał do Randy’ego Barnesa (22,66 metrów). Mistrz olimpijski z Rio de Janeiro swojego rodaka pobił już… w pierwszej próbie.

Po czym wcale nie przeszedł do świętowania, odpuszczając kolejne podejścia, tylko w swoim trzecim pchnięciu osiągnął 22,70 metrów, które też dałoby mu rekord świata. No dajcie spokój, to jest przecież kosmita!

Nie wiemy, jak to skomentować. Armand Duplantis, Joshua Cheptegui, Sifan Hassan czy właśnie Crouser – narobiło nam się w tej lekkiej atletyce sporo galaktycznych zawodników. Amerykaninowi do pozostałej trójki brakuje co prawda jednego – zostania absolutnym rekordzistą świata. Aby przebić Randy’ego Barnesa, wciąż potrzebuje poprawić życiówkę o 22 centymetrów (22,91 a 23,12). Mamy jednak wrażenie, że to może być kwestia jednej, udanej próby. Bo regularność, z jaką Crouser przekracza 22 metry, po prostu świadczy o tym, że stać go na wielkie rzeczy.

Nas oczywiście martwić może jedna kwestia, która zaczyna się coraz bardziej zaznaczać – poziom globalnego pchnięcia kulą jest bardzo, a to bardzo wysoki. I nie chodzi tu tylko o Amerykanina, ale jego utalentowanych rodaków, a także Darlana Romaniego czy Tomasa Walsha. Konradowi Bukowieckiemu oraz Michałowi Haratykowi nie będzie w Tokio łatwo o medal olimpijski, ale cóż, taki poziom rywali może ich wyłącznie zmotywować do pracy i dalszych postępów.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Krzysztof
Krzysztof
1 miesiąc temu

Tutaj można zobaczyć ten rzut: https://www.youtube.com/watch?v=8rj5_Cefxns

Aktualności

Kalendarz imprez