Cel wykonany. Majka wygrał etap Vuelty!

Cel wykonany. Majka wygrał etap Vuelty!

Rafał Majka nieczęsto znajduje się w takiej sytuacji – na 100 kilometrów przed metą był jednym z dwóch uciekinierów, niedługo potem jechał już samotnie, mając parę minut przewagi nad resztą stawki. Wielu obserwatorów zapewne w niego wątpiło. Mogło pomyśleć, że ma przed sobą zbyt długą trasę, że raczej nie ma co liczyć na etapowe zwycięstwo. Ale Polak nie pozwolił odebrać sobie zwycięstwa. Jechał “solo” do samego końca – odpierając ataki grupy pościgowej, a przede wszystkim Stevena Kruijswijka. Dzisiaj w Vuelta a Espana to on był najmocniejszy.

Tegoroczny hiszpański wyścig jest bez dwóch zdań otwarty na niespodzianki. Dość powiedzieć, że po ponad dwóch tygodniach rywalizacji na szczycie klasyfikacji generalnej nie znajduje się wielki faworyt, triumfator dwóch ubiegłych edycji Primoz Roglic, a uważany dotychczas za zwyczajnie solidnego zawodnika Odd Christian Eiking. Małe sensacje zdarzały się również w pojedynczych etapach. Tak jak dzisiaj, bo mało kto stawiał na niedzielne zwycięstwo Rafała Majki. Ale zacznijmy po kolei.

Samotnie do mety!

Kolarzy czekało dzisiaj do przejechania niemal 200 kilometrów. Trasa była górzysta, ale mimo tego upatrywano w niej szans na zwycięstwo harcowników. Do pierwszej, skutecznej ucieczki doszło już na 120 kilometrów przed metą. Zaatakował Rafał Majka, za którym ruszyli Fabio Aru oraz Maxim Van Gils. Ten ostatni szybko jednak osłabł – i na czele wyścigu znaleźli się Polak z Włochem.

Na 100 kilometrów przed metą sytuacja przedstawiała się następująco: prowadziła wspomniana dwójka, która miała dwie minuty przewagi nad składającą się z około dwudziestu kolarzy grupą pościgową i cztery minuty przewagi nad peletonem. Spodziewaliśmy się, że w ciągu następnych kilometrów nie dojdzie do większych przetasowań, ale Majka szybko zaczął jechać solo – bo sił zabrakło również Aru.

Sporo kilometrów do mety, parę minut przewagi nad resztą stawki – w takim położeniu znajdował się Polak. I co zrobił dalej? Nie tylko nie dawał się wyprzedzać, ale konsekwentnie odjeżdżał wielu groźnym rywalom. Peleton tracił do niego w pewnym momencie niemal sześć minut. Zwycięstwo jednak wciąż nie było pewne, bo apetyt na pokonanie Polaka miał Steven Kruijswijk. Ten również wydawał się mieć niespożyte siły. Ale ostatecznie musiał obejść się ze smakiem – bo na Majkę po prostu nie było dzisiaj mocnych.

Zawodnik UAE Team Emirates ostatecznie triumfował w 15. etapie Vuelty z przewagą minuty i 27 sekund nad Holendrem. Trzeci na mecie zameldował się Brytyjczyk Chris Hamilton. Warto odnotować też dobry występ lidera generalki Odda Christiana Eikinga, który pokazuje, że jest w stanie utrzymać czerwoną koszulkę nawet na trudnych, górzystych etapach. Dzisiaj był szósty.

Ten triumf smakuje wyjątkowo

Zwycięstwo w etapie tak prestiżowego wyścigu cieszy zawsze. Dzisiaj jednak Rafał Majka zapewne poczuł wyjątkowe emocje. Przypomnijmy, że w maju tego roku zmarł jego ojciec, który miał ogromny wpływ na to, że Polak w ogóle został kolarzem. Dlatego po zameldowaniu się na mecie wskazywał ręką na niebo, jakby dedykując mu etapowy triumf. Ten był zresztą celem Polaka jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu – wspominał o tym w rozmowie z “Przeglądem Sportowym”. Cóż, czapki z głów dla gościa, który po raz po kolejny pokazał swoją klasę.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez