Barbora Krejcikova mistrzynią French Open!

Barbora Krejcikova mistrzynią French Open!

Jeśli obstawialiście taki finał przed turniejem… Nie no, dobra, nie żartujmy sobie. Jeśli dziś twierdzicie, że tak stawialiście, to niemal na pewno oszukujecie. Po prostu nie dało się tego przewidzieć. W finale zagrała jedna tenisistka, która od dawna była obecna w tourze, ale nie odnosiła wielkich sukcesów, oraz druga, która dopiero w zeszłym roku weszła do czołowej setki singlowego rankingu WTA. Ta druga nie była nawet rozstawiona w turnieju. Ale to właśnie ona – Barbora Krejcikova – została nową mistrzynią French Open.

Mecz, którego miało nie być

My, oczywiście, liczyliśmy na to, że tytuł w Paryżu obroni Iga Świątek. Niestety, Polka odpadła w ćwierćfinale i już wtedy oczywistym było, że będziemy mieć szóstą z rzędu nową mistrzynię tego turnieju. Pytaniem pozostawało jedynie, kto nią zostanie. To miało być – i zresztą było – w pewnym sensie starcie wyjątkowe. Mecz dwóch tenisistek, których nazwiska często się gdzieś przewijały, ale one same nigdy nie grały o taką stawkę. Mecz, który pokazywał, że każda zawodniczka może w końcu dostać swoją szansę. Choć akurat ich kariery bardzo się od siebie do tej pory różniły.

Pawluczenkowa w lipcu na karku będzie mieć 30 lat. Wcześniej sześciokrotnie występowała w wielkoszlemowych ćwierćfinałach. Nigdy nie awansowała dalej. W tym turnieju jej się to wreszcie udało, a potem poszła za ciosem i weszła do finału. Krejcikova? Nigdy jeszcze nie była nawet w singlowym ćwierćfinale. Jej poprzedni najlepszy wynik to czwarta runda French Open z zeszłego roku. Mniej więcej w tamtym okresie weszła do czołowej setki rankingu WTA. Jeśli już z czegoś była znana, to głównie ze świetnych wyników w grze podwójnej. Tam sobie radziła, jest już zresztą dwukrotną mistrzynią wielkoszlemową – jutro zresztą zagra na tych samych kortach o trzeci deblowy tytuł tej rangi. W singlu jednak na wysoki poziom zaczęła wchodzić dopiero w wieku 24 lat.

Takie tenisistki weszły do finału. Finału, którego miało nie być. Który nie miał prawa się wydarzyć. W teorii. W praktyce – to jest sport. Za takie historie go przecież kochamy.

Trzy sety, każdy inny

W pierwszej partii zdecydowanie lepiej radziła sobie Krejcikova. Grała bardzo dokładnie, niemal nie popełniała błędów i znakomicie się broniła. Kluczem, tak się wydaje, było to ostatnie. Pawluczenkowa starała się przejąć inicjatywę i często jej się to udawało. Ale już skończyć wymianę – z tym był problem. Bo wszystko, co przebijała na drugą stronę, wracało do niej. I to wracało w sposób, który utrudniał jej kolejne zagranie. Na końcu takiej wymiany zwykle było tak: Barbora kontrowała i to ona zdobywała punkt. Ten schemat się powtarzał regularnie. Gdy jednak trzeba było, atakowała bez większego trudu. Rządziła na korcie i wygrała łatwo.

Przez krótką chwilę wydawało się, że w drugim secie może być podobnie. Przebudziła się jednak Pawluczenkowa. Ona zresztą i w poprzednich meczach pokazywała, że nie można jej skreślać aż do ostatniej piłki. Rosjanka jest bowiem z tych zawodniczek, które nigdy się nie poddają. Zresztą widać to choćby po tym, że do finału doszła w swojej 52. próbie. To rekord, poprzednio najdłużej – 44. turnieje – czekała Roberta Vinci. Taka okazja, co oczywiste, mogła się dla więc Rosjance nie powtórzyć. Nie było mowy o tym, że pozwoli rywalce wygrać gładko.

Anastasija wzięła się więc do roboty i to ona zaczęła przejmować inicjatywę. O ile w pierwszym gemie musiała jeszcze bronić break pointa, o tyle w drugim sama takiego wykorzystała. Bardzo dobrze zaczął też funkcjonować jej serwis, świetnie odnajdywała się przez to we własnych gemach. Dopiero przy stanie 5:1 rywalka zdołała ją przełamać i częściowo zmniejszyć straty. Pawluczenkowa… poprosiła wtedy o przerwę medyczną. A to rzadko spotykana sytuacja, by to zawodniczka, która wysoko prowadzi, decydowała się na taki ruch. Wydaje się, że Rosjance (w mediach sugerowano zresztą, ze już od pierwszego seta) faktycznie coś dolegało. Interwencja lekarza pomogła jej i po powrocie na kort znów przełamała podanie Czeszki. Wygrała seta.

Zrobiło się więc 1:1. A w trzeciej partii obie walczyły na najwyższym poziomie. Gdy Krejcikova przełamała, Pawluczenkowa natychmiast zrobiła to samo. Dopiero przełamanie osiągnięte w siódmym gemie nie doczekało się odpowiedzi. Barbora utrzymała potem swoje serwisy do samego końca meczu. Wygrała seta 6:4, a wraz z nim cały turniej. Kontrowersje mogła jedynie budzić ostatnia piłka, która wylądowała blisko linii i nie została sprawdzona przez sędziego. Aut mógł być co prawda wyraźny, ale po zachowaniu Krejcikovej z wczorajszego meczu debla (gdy wskazała niewłaściwy ślad i przez to zabrała ważny punkt Magdzie Linette i Bernardzie Perze) być może lepiej byłoby od razu rozwiać wszelkie wątpliwości. Pawluczenkowa jednak nie protestowała, uznała, że piłkę faktycznie wyrzuciła.

I to był koniec.

Jeszcze jedno spotkanie

Po meczu Barbora była wyraźnie wzruszona. Jeszcze bardziej jej trener, który na trybunach po prostu płakał. Czeszka mówiła, że tytuł w dużej mierze zawdzięcza Janie Novotnej, swojej rodaczce, byłej wielkiej tenisistce, która udzielała jej wielu rad i pomogła jej się rozwinąć. Novotna zmarła w 2017 roku. – Gdy odeszła, to był dla mnie bardzo trudny czas. Bardzo mi pomogła. Dzisiejszy mecz? Chciałam się nim po prostu cieszyć, Jana często mi to mówiła, żeby cieszyć się takimi spotkaniami. Wiem, że jest gdzieś tam i na mnie patrzy, patrzyła na wszystko, co stało się w ciągu ostatnich dwóch tygodni – mówiła Krejcikova.

Dla niej to zresztą nie ostatni akcent tego turnieju. Jutro zagra bowiem w finale gry podwójnej w parze z Kateriną Siniakovą. Nas ten mecz interesuje szczególnie – po drugiej stronie siatki staną bowiem Iga Świątek i Bethanie Mattek-Sands. Gdyby wygrały Czeszki, Barbora stanie się pierwszą od 2000 roku tenisistką, która na kortach Rolanda Garrosa wywalczy dublet. I pierwszą od Wimbledonu 2016, która zrobi to w jakichkolwiek turniejach wielkoszlemowych – wtedy podwójnie najlepsza okazała się Serena Williams.

My mamy jednak nadzieję, że akurat jutro zadowoli się tylko występem w finale.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez