Ależ sobie to wyrwał! Paweł Wiesiołek brązowym medalistą HME

Ależ sobie to wyrwał! Paweł Wiesiołek brązowym medalistą HME

Najbardziej docenia się medale, które nie przyszły łatwo, na które trzeba było naprawdę zapracować. Autorem właśnie takiego sukcesu jest Paweł Wiesiołek. Polski lekkoatleta zajmował w klasyfikacji siedmioboistów już piąte, nawet szóste miejsce, ale przy końcu rywalizacji wykonał kapitalny atak. Pobił swój rekord życiowy w skoku o tyczce, awansował do pierwszej trójki, a następnie, mimo naporu rywali, się w niej utrzymał. Brązowy krążek halowych mistrzostw Europy to największy sukces w karierze Wiesiołka!

Powiedzmy sobie szczerze – to kapitalna historia. Polak był rzadko wymieniany w gronie kandydatów do medali, i to nawet mimo tego, że miał jeden z najlepszych wyników na świecie przed startem imprezy w Toruniu. Brało się to poniekąd z tego, że mimo 29 lat na karku, nie odnosił wcześniej żadnych sukcesów na międzynarodowych, europejskich imprezach. Był za to najlepszym wieloboistą na krajowym podwórku – pierwszy złoty medal seniorskich mistrzostw Polski zdobył już… w 2012 roku.

W ciągu ostatnich dni potwierdzał jednak znakomitą formę. I nie było wątpliwości – medal znajdował się w jego zasięgu. Inna sprawa, że musiał dorzucić coś ekstra. Zaskoczyć rywali w jakiejś konkurencji, uciec im. I faktycznie to zrobił, rozbijając bank w skoku o tyczce. Kiedy niektórzy zawodnicy nie potrafili zbliżyć się do pięciu metrów, on, podobnie jak rekordzista świata Kevin Mayer, zanotował 5,20!

Dzięki temu wyczynowi awansował na trzecią pozycję. Do wspomnianego Francuza tracił 285 punktów, a drugiego Hiszpana Jorge Urenii 25 punktów. Przed ostatnim przystankiem – biegiem na 1000 metrów – mógł więc nawet myśleć o srebrnym krążku, ale przede wszystkim należało się skupić na bronieniu przewagi. Szczególnie że Holender Rik Taam biegać po prostu potrafi. Było wiadome, że postara się zmiażdżyć rywali i poniekąd to mu się udało.

Bo wygrał z przewagą niespełna 8 sekund nad drugim Wiesiołkiem. Ale to nie wystarczyło, zabrakło mu jeszcze  jednej sekundy! Polak mógł zatem cieszyć się z brązowego medalu HME w Toruniu.

– Czekałem na ten medal bardzo długo. Wymarzony, wyśniony sukces. Tak, jestem brązowym medalistą mistrzostw Europy, i to w Polsce, w Toruniu. Z trenerem pracujemy już cztery lata. bardzo mu dziękuje, to wszystko też jego zasługa, tak samo mojej żony. Bez niej by mnie tutaj nie było. Jest moją motywacją, motorem napędowym – mówił po biegu uradowany i wyraźnie zmęczony zawodnik Grupy Sportowej ORLEN dla TVP Sport.

Co dużo gadać – Paweł, czapki z głów. Liczymy, że polski lekkoatleta pójdzie teraz za ciosem. Impreza docelowa, czyli igrzyska olimpijskie, wciąż przed nim, a zresztą – kto powiedział, że najwyższej formy nie można złapać po trzydziestce?

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez