Alaphilippe mistrzem świata. Wielki pech Kwiatkowskiego

Alaphilippe mistrzem świata. Wielki pech Kwiatkowskiego

Podczas mistrzostw świata w Imoli Michał Kwiatkowski przejechał 258 kilometrów, ale do brązowego medalu zabrakło mu… centymetrów. Polak na finiszu przegrał z Marciem Hirschim i zajął czwarte miejsce w wyścigu ze startu wspólnego. Tym samym powtórzył wynik sprzed dwóch lat, kiedy na imprezie w Innsbrucku również znalazł się tuż za podium. Złoty krążek trafił w ręce największego showmana peletonu Juliana Alaphilippe’a, który wygrał z dwudziestoma czterema sekundami przewagi nad drugim Woutem Van Aertem.

Okrążenie na trasie w Imoli liczyło 28,8 kilometrów, a kolarze mieli ich do pokonania dziewięć, co łącznie dawało aż 258 kilometrów. Tuż po starcie na ucieczkę zdecydowali Torstein Træen, Yukiya Arashiro, Jonas Koch, Daniil Fominykh, Marco Friedrich, Nikias Arndt oraz Eduard-Michael Grosu. Do przetasowań w czołówce nie dochodziło przez dłuższy czas, choć liderująca grupa skurczyła się najpierw do pięciu, a potem dwóch zawodników (odpadli Friedrich oraz Grosu, a następnie Arashiro, Koch i Fminykh).

Na sto kilometrów przed metą różnica między peletonem a uciekinierami zaczęła się zmniejszyć. Dwójkę Arndt i Træen próbował zaatakować Viacheslav Kuznetsov, ale jego podchody okazały się nieskuteczne. Dopiero za sprawą peletonu, w którym tempo zaczęli nadawać Julian Alaphillipe oraz reprezentacja Francji, dotychczasowi liderzy zostali dogonieni. Na kolejnych kilometrach oglądaliśmy wiele prób ucieczek, których autorami byli m.in. Tadej Pogačar oraz Richard Carapaz, ale nie przynosiło to zamierzonego efektu – peleton szybko nadrabiał straty.

Czekaliśmy na jakieś przełamanie, zawodnika, którego atak okaże się wreszcie skuteczny. I na 13 kilometrów się doczekaliśmy. Z głównej grupy wyrwał się Marc Hirschi, przez co ta mocno się rozerwała. Tuż za Szwajcarem popędzili Michał Kwiatkowski oraz Alaphillipe. Po chwili Francuz zdołał objąć prowadzenie i wypracował około dziesięciu sekund przewagi. Nie mógł jednak pozwolić sobie na chwilę oddechu, bo goniła go grupa złożona z zawodników z naprawdę najwyższej półki. Znajdowali się w niej Hirschi i Kwiatkowski, ale także Jakob Fuglsang, Wout van Aert oraz Primoz Roglic.

Pozostało tylko pytanie, czy Alaphillipe wytrzyma. Okazało się, że owszem, i to bez większych problemów – wyścig ukończył samotnie, z komfortowym zapasem nad resztą stawki. Następnie czekaliśmy na grupę, w której znajdowało się pięciu kolarzy z realnymi szansami na medal mistrzostw świata. Najlepszym z nich w końcowym sprincie okazał się Wout Van Aert. Za jego plecami znaleźli się Marc Hirschi i Kwiatkowski, którzy na linię mety wjechali niemal jednocześnie.

Trudno było stwierdzić, kto ostatecznie zajął trzecie miejsce. Nie wiedzieli tego nawet sami kolarze, bo ani Szwajcar, ani Polak nie spieszyli się z celebracjami. Czekali na końcowy werdykt, który niestety okazał się dla nas brutalny. Kwiatkowski przegrał brązowy medal dosłownie o centymetry.

Polski kolarz po wyścigu nie ukrywał swojego rozczarowania: – Skończyłem czwarty, myślałem o zwycięstwie. Dobrze się czułem. Julien wygrał zasłużenie. Był najmocniejszy. Nie mogę być zadowolony, że skończyłem na czwartym miejscu, ale znając Juliena będzie świetnym mistrzem świata… Chłopacy zrobili co mogli, jestem i byłem pod wrażeniem ich pracy – mówił dla TVP Sport.

Sytuacja, w której przegrywasz medal o włos, może oczywiście boleć. Nie da się jednak ukryć, że Polak wykonał kawał dobrej roboty. Zdecydowały po prostu detale, bo gdyby na ostatnich metrach dopisało mu więcej szczęścia, mógłby równie dobrze cieszyć się ze srebrnego medalu.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
JAro85
JAro85
8 miesięcy temu

Na MŚ w Innsbrucku 2018 Michał był 4 ale w czasówce, a nie w wyścigu ze startu wspólnego. To jest jednak dosyć istotna różnica….

Aktualności

Kalendarz imprez