Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar-Hill wicemistrzyniami olimpijskimi w klasie 470 kobiet!

Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar-Hill wicemistrzyniami olimpijskimi w klasie 470 kobiet!

Przed 9. i 10. wyścigiem Agnieszki Skrzypulec i Jolanty Ogar-Hill w klasie 470 kobiet wydawało się, że nic nie może odebrać im medalu. Nasze żeglarki same skomplikowały sobie jednak życie swoimi wczorajszymi występami. Na tyle, że do końca drżały o to, żeby nie wylecieć poza podium, choć wcześniej wydawało się ono pewne. Koniec końców, tym razem wiatr nie wiał naszym rodaczkom w oczy, lecz w żagiel. I to wystarczająco mocno, by Polki wywalczyły srebrny medal!

Dziewiąty wyścig nie wyszedł. Na szczęście, nie tylko Polkom

Przypomnijmy, że przed wczorajszymi startami para Skrzypulec i Ogar-Hill znajdowały się na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. W żeglarstwie im mniejsza liczba punktów, tym lepszy wynik. Prowadziły Brytyjki Hannah Mills i Eilidy McIntyre, które zgromadziły na swoim koncie 18 punktów. Za nimi plasowały się Polki z 19 oczkami na koncie. Trzecie miejsce zajmowała Francja, która miała 28 punktów. Czwartą pozycję okupowały Szwajcarki, z dorobkiem 45 punktów. Wydawało się, że to pomiędzy tymi załogami zapadną decydujące rozstrzygnięcia.

Ale tym razem wyniki wyścigu dosłownie stanęły na głowie. Wśród załóg widać było wielkie nerwy. Na starcie sędziowie ogłosili falstart generalny, gdyż tak dużo żaglówek wyruszyło przed sygnałem. Kiedy za drugim razem udało się wystartować poprawnie, na trasie działy się cuda. Załogi, które najbardziej nas interesowały, konsekwentnie zawaliły start. Niestety, na najniższej pozycji wśród faworytek znalazły się właśnie Polki, które ukończyły wyścig dopiero na 15 miejscu, przez co miały 31 punktów na koncie.

Co niektórzy zapewne zauważyli, że 19 + 15 nie równa się 31. I niby tak, powinno być 34. Tu dochodzi jednak kolejna zasada. Mianowicie, najsłabszy wynik nie wlicza się do sumy klasyfikacji. A tak się złożyło, że to właśnie ten rejs był najgorszym w wykonaniu Polek. Zatem do końcowej klasyfikacji po 9. wyścigu zaliczał się start, w którym nasze reprezentantki zajęły 12. pozycję – do tej pory wykreśloną. Stąd suma 31 punktów. Ale jak wspomnieliśmy, rywalki również nazbierały sporo punktów. Pierwsze Brytyjki miały 25, trzecie Francuzki 38, a na czwartą pozycję wysunęły się Słowenki z 48 oczkami.

Dziesiąty wyścig nie wyszedł. Na nieszczęście, tylko Polkom

Jak pisała Wisława Szymborska – nic dwa razy się nie zdarza. Bo przecież nie można kolejny raz popłynąć aż tak słabo, prawda? Okazało się, że nasza noblistka w dużej mierze miała rację. Bo spośród załóg walczących o medale wszystkie z nich udowodniły, że poprzedni wyścig był tylko wypadkiem przy pracy. No, prawie wszystkie…

Brytyjki dopłynęły na metę trzecie, co dawało im łącznie 28 punktów w klasyfikacji generalnej. Matematycznie zagwarantowały sobie miejsce na podium, ale w praktyce były złote – tylko kataklizm mógłby odebrać im ten medal. Słowenki, które dobijały się do podium w generalce, skończyły ten start na siódmej pozycji. Może bez szału, ale i bez dramatu – miały na swoim koncie 55 punktów. Francuzki wpadły na metę czwarte, co dało im sumę 42 oczek.

POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI JEST SPONSOROWANY PRZEZ PKN ORLEN

Zapytacie może – a która była nasza załoga? Druga? Może piąta? Otóż nie. Skrzypulec i Ogar-Hill kolejny raz były piętnaste, przez co spadły na trzecią pozycję w tabeli. Doprawdy stabilną formę zaprezentowały wczoraj Polki, ale nie o taką stabilność nam wszystkim chodziło. Nie ma co ukrywać – wczorajsze występy były w ich wykonaniu po prostu kiepskie. Jeszcze przed tymi dwoma startami mogły poważnie myśleć o walce o złoty medal z duetem Mills-McIntyre – miały do nich zaledwie punkt straty. Gdy wyruszały dziś na wyścig medalowy, strata do liderek wynosiła aż 18 punktów. Do Francuzek, które je wyprzedziły – 4 – zaś przewaga nad Słowenkami zmalała do 9 punktów. A przecież przed wczorajszymi występami było ich aż 26…

O złoto czy o utrzymanie pozycji?

Zatem ze spokojnej sytuacji zrobiła się nerwówka. Przy dobrych wiatrach już w finale Polki mogłyby płynąć z zapewnionym medalem, a tak – musiały do końca walczyć o utrzymanie się na podium. Wyjaśnijmy więc, jak wygląda wyścig finałowy i co mogło się w nim stać. Przede wszystkim, bierze w nim udział 10 najlepszych załóg, a punkty liczone są podwójnie – za pierwsze miejsce 2, za drugie 4, i tak dalej. Przed startem rozważyliśmy trzy scenariusze.

Polki mogły zdobyć złoty medal w przypadku gdyby wygrały wyścig, a Brytyjki dopłynęły na ostatniej pozycji, lub go nie ukończyły. W dodatku Francuzki musiały być maksymalnie trzecie. Zatem pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej należało traktować w kategorii science-fiction. Znacznie bardziej realny był srebrny medal. W takim przypadku Polki musiałyby ukończyć wyścig dwie pozycje wyżej od francuskiej załogi, ale też nie pozwolić, aby Słowenia wyprzedziła je o więcej niż cztery miejsca. Do brązowego krążka wystarczało spełnienie ostatniego z tych warunków. Polska załoga mogła pozwolić Słowenii na oddalenie się o maksymalnie cztery pozycje. Zatem ukończenie ostatniego wyścigu minimum na piątym miejscu gwarantowało medal.

Ani o złoto, ani o utrzymanie brązu – Polki są srebrne!

Polki wystartowały zgodnie z planem, plasując się w pierwszej czwórce. Co najważniejsze, Francja płynęła siódma, a Słowenia na samym końcu stawki. Było pięknie, w takiej kolejności Agnieszka i Jola płynęły po srebro! Niestety, później się pogubiły i to one spadły na siódmą pozycję. Po pierwszym znaku łódki zaczęły płynąć z wiatrem i biało-czerwone zaczęły ścigać się z Francją. Nasze rodaczki dobrze łapały wiatr, wyraźnie nabierając prędkości. A my trzymaliśmy kciuki i dmuchaliśmy przed telewizorem w ich żagiel w ten sam sposób, w jaki kiedyś pomagaliśmy Małyszowi.

Było dobrze, miały pewny brąz. Ale stać je było na więcej – zaciekle walczyły o srebro. Kolejny znak i kolejny kurs pod wiatr. W tę stronę szło im nieco gorzej, ale ostatnia prosta ponownie była ustawiona z wiatrem. To ich mocna strona. W tamtym momencie Polki zajmowały piątą pozycję, Francja była szósta, a Słowenia siódma. Jednak wydawało się, że tak zostanie, że strata do prowadzącej czwórki jest zbyt duża.

Ale wtedy niespodziewanie wolno płynąć zaczęły Brytyjki. Liderki klasyfikacji generalnej w wyścigu były przez chwilę nawet drugie – prowadziły cały czas Szwajcarki i to akurat się nie zmieniło. Łódki będące z przodu płynęły zaraz obok siebie. Postanowiły nie ryzykować, odpuściły – i tak już nic nie mogło pozbawić ich złotego medalu. To wykorzystały Polki, które wyprzedziły je na ostatnim znaku. Teraz została tylko prosta, zaledwie kilka chwil żeglugi, kilkaset metrów i zrobiły to! Polki zostały wicemistrzyniami olimpijskimi! Dopłynęły na linię mety upragnione dwa miejsca wyżej niż Francuzki. Klasyfikacja generalna mówiła, że obie załogi zgromadziły po 54 punkty. Ale to nasze reprezentantki były lepsze w tym ostatnim, najważniejszym wyścigu. Potem rywalki złożyły jeszcze protest. Ten jednak odrzucono. I wreszcie wszystko stało się jasne – Polki miały srebro.

Środa rozpoczęła się pięknie. A to przecież nie nasze ostatnie słowo, bo startować będą m.in. nasi młociarze.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
johnny1990
johnny1990
1 rok temu

brawo Polki! dobra relacja!

Aktualności

Kalendarz imprez