Adam Kszczot o zmianie trenera: coś się kończy, coś się zaczyna

Adam Kszczot o zmianie trenera: coś się kończy, coś się zaczyna

Wierzymy, że Adam Kszczot dokonał dobrego wyboru. Rozstał się z wieloletnim trenerem Zbigniewem Królem. Na niespełna rok przed imprezą czterolecia, przed Igrzyskami Olimpijskimi Tokio 2020, nasz czołowy 800-metrowiec postanowił zaryzykować. Jednak w przypadku Adama Kszczota ryzyko zostało z całą pewnością wyważone, policzone i nie wynika tylko i wyłącznie z przeczucia. Nie bez znaczenia pozostają fakty i okoliczności, które psuły atmosferę na linii Król-Kszczot od pewnego czasu.

Adam na swoim profilu na Facebooku opublikował podsumowanie ostatnich lat kariery. Przytaczamy je, w oryginalnej pisowni, poniżej. To bardzo świadomy sportowiec. Jego doświadczenie i intuicja podpowiadały mu to posunięcie od kilku lat. Zmiana trenera wisiała w powietrzu. Zresztą w środowisku lekkoatletycznym szeptało się o tym od dawna, a faktycznie huczało od plotek od kilku tygodni. To była kwestia czasu, ale nikt nie zajmował stanowiska, by niepotrzebnie nie siać fermentu podczas i tak trudnych przygotowań do mistrzostw świata w Dosze.

Najlepszy polski trener? Poznajcie Tomasza Lewandowskiego

Co ciekawe, okazuje się, że trener Lewandowski od pewnego czasu miał wgląd w treningi “Profesora”, co oznacza de facto zawężenie współpracy, sformalizowanie jej, a nie “naukę siebie” od zera. W wywiadzie dla Interii trener Zbigniew Król przyznał, że jeszcze w lipcu porozumiał się ze swoim podopiecznym, że z końcem mistrzostw świata w stolicy Kataru zakończyła się definitywnie współpraca duetu. Z wypowiedzi szkoleniowca wynika, że powstał konflikt po dołączeniu do sztabu trenera personalnego (znanego choćby z kontrowersyjnego prowadzenia indywidualnego piłkarza stołecznej Legii Jarosława Niezgody). – Chodzi o byłego rugbistę Michała Adamczewskiego, który wcześniej też chciał pomagać Ewie Swobodzie. Miał on poprawić u Adama motorykę i dopóki nie przeszkadzał, ja to akceptowałem. Natomiast w sezonie, gdy Adam był w wysokiej formie, zaczął mieszać za moimi plecami i robić z Adamem treningi siłowe, których efekt – według mnie – był negatywny. Wtedy Adam stwierdził, że tamtemu trenerowi bardziej ufa i kontynuował te ćwiczenia. Efekt był taki, jak pan widzi… – tłumaczył na stronie Interii Zbigniew Król.

Jeśli ktoś sugeruje, że nieudany występ Kszczota w Dosze przechylił szalę, może być zatem w błędzie. Rzekomo bowiem współpracy nie było już od lipca. Przygotowania zakłócały kłopoty zdrowotne Adama (przeziębienia oraz zatrucia pokarmowe, choćby uniemożliwiające mu start w mistrzostwach Polski w Radomiu). Adam nie trenował przez tydzień po narodzinach córki, co akurat znalazło uznanie w oczach trenera Króla, który stwierdził, że pod tym względem jego podopieczny zachował się jak prawdziwy mężczyzna. Wypadły mu również treningi po spięciu z Michałem Rozmysem na bieżni podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej. Jednak kością niezgody w całej sytuacji jest postać trenera Adamczewskiego, który bardzo mocno wpłynął na Kszczota, a trener Król stracił kontrolę nad treningiem. Miał współpracować, uzupełniać szkolenie, budować jakość tak, by zabezpieczyć organizm zawodnika przed kontuzjami, a ostatecznie zdominował relację. Być może również faktycznie nastąpiło zmęczenie materiału, bo dyskusje ideowe nad treningiem i metodami prowadzili już od dawna. Co istotne, trener Lewandowski prowadzi grupę, w której ze względu na atmosferę na pewno inaczej się ćwiczy niż solo z samym tylko sportowcem.

No dobrze, przekażmy w końcu głos Adamowi Kszczotowi.
Oto jego oświadczenie:

 

„Coś się kończy, coś się zaczyna” ~Andrzej Sapkowski

Chciałbym się odciąć od wszelakiego rodzaju konfabulacji i domysłów, dlatego pragnę podsumować te kilka ostatnich lat mojej kariery.

Tak to prawda, że na rok przed Igrzyskami Olimpijskimi rozstaję się z dotychczasowym trenerem – Zbigniewem Królem. Nie jest to łatwa decyzja, każdy z nas ma obawy przed zmianami i ja również je miałem. Teraz otwieram nowy rozdział w mojej karierze sportowej. Zapytacie dlaczego taka nagła decyzja, tak naprawdę od kilku lat noszę się z takim zamiarem, ale najpierw opowiem jak ta historia przebiegała od początku.
W 2012 roku zakończyłem współpracę z Trenerem Stanisławem Jaszczakiem. I warto dodać, że to on nauczył mnie ciężkiej systematycznej pracy. W tamtej chwili jako 23 letni zawodnik miałem już spory dorobek na koncie, bo:
• brąz Mistrzostwa Europy Juniorów Hengelo 2007,
• 4te miejsce Mistrzostw Świata Juniorów,
• złoto Młodzieżowych Mistrzostw Europy Kowno,
• złoto Młodzieżowych Mistrzostw Europy Ostrawa,
• 4te miejsce Halowych Mistrzostw Europy,
• złoto Halowych Mistrzostwach Europy Paryż,
• brąz Mistrzostw Europy Barcelona,
• brąz Halowych Mistrzostw Świata Doha,
• 6te miejsce Mistrzostw Świata Daegu,
• rekord życiowy 800m 1:43:3 ( nie pobity do dziś ),
• 600m Halowy Rekord Polski ( nie pobity do dziś ),
• 600m Rekord Polski ( nie pobity do dziś ).
W 2012 poszukiwałem nowego trenera, rozpatrywałem kilka kandydatur, ale ostatecznie do trenera Króla trafiłem za namową Czesława Zapały. W tym samym czasie rywalizowaliśmy z Marcinem na bieżni i nie brałem pod uwagę współpracy z Tomaszem Lewandowskim z powodu oczywistego konfliktu interesów. A to jedyny Trener do którego w owym czasie mógłbym się przenieść na rodzimej ziemi.
Jako już ukształtowany zawodnik od byłem współtwórcą treningu. Fundamentem współpracy jest właściwa komunikacja i korekta treningu na miarę potrzeb, to powinno prowadzić do optymalnego przygotowania i tym samym do sukcesu. Nie zawsze było to proste. Jako zawodnik jestem bardzo ambitny i wszechstronnie staram się podchodzić do treningu. Doskonalę swoją wiedzę i zadaję dużo pytań, by móc jak najlepiej się przygotować i zachować zdrowie. Na pewno nie jest to łatwe kiedy zawodnik pyta, dyskutuje, a nawet kwestionuje. Wszystko po to by jak najlepiej wykonywać trening. Jest to moje podejście, którego trzymam się od wielu lat i wierzę że przyniosło zdecydowanie więcej sukcesów niż strat. Moje spojrzenie na trening wielokrotnie było różne od spojrzenia byłego trenera, a to z kolei zmuszało nas obu do większej pracy. Sporo się nauczyłem zarówno od Stanisława Jaszczaka i Zbigniewa Króla oraz mam nadzieję, że Oni również wynieśli wiele ze współpracy ze mną.
Od kilku lat spojrzenia moje i trenera Króla różnią się na tyle , że koniec współpracy to była kwestia czasu. Pierwszy raz myślałem o tym w roku 2015, jednak ostateczna decyzja zapadła w roku

2019. Nie ukrywam, że były lepsze i gorsze momenty. Wszystkie lata chcę jednak pamiętać przez pryzmat dobrych wspomnień. Oto te najważniejsze:
• Srebro Pekin 2015 bieg na 800 metrów
• Srebro Londyn 2017 bieg na 800 metrów Halowe mistrzostwa świata
• Złoto Birmingham 2018 bieg na 800 metrów
• Srebro Sopot 2014 bieg na 800 metrów
• Złoto Zurych 2014 bieg na 800 metrów
• Złoto Amsterdam 2016 bieg na 800 metrów
• Złoto Berlin 2018 bieg na 800 metrów
• Brąz Barcelona 2010 bieg na 800 metrów Halowe mistrzostwa Europy
• Złoto Göteborg 2013 bieg na 800 metrów
• Złoto Belgrad 2017 bieg na 800 metrów
• Rekord życiowy na 1000m
Przez wiele lat treningu specjalistycznego traci się perspektywę przez powtarzanie wzorców treningowych. Efektem tego był przez cały 2018 rok problem ze ścięgnami Achillesa. Wiele treningów straciło na jakości , przez ciągły ból i niepokój, co zaowocowało przedwczesnym zakończeniem sezonu. Dałem sobie 4 miesiące na naprawę mojego zdrowia, zrezygnowałem z przygotowań halowych, ale było warto. Dołączył do nas trener przygotowania motorycznego (Michał Adamczewski), który miał zająć się moim zdrowiem. W efekcie przez cały kolejny rok 2019, nie miałem żadnych problemów z dotychczasowymi dolegliwościami. Co dało mi komfort i wolność od dotychczasowych problemów, głównie z nogami. Przez ostatnie 7 lat na pierwszym miejscu stawiałem zdrowie, a w drugiej kolejności jak najszybsze występy. Wiem że taka postawa zaowocowała wyłączaniem wszelkich drobnych problemów, które mogłyby przerodzić się w znacznie poważniejsze.
Ostatnie 7 lat to ścisła współpraca z trenerem Zbigniewem Królem, lekarzem Tomaszem Mikulskim, fizjoterapeutą Michałem Robakowskim, fizjoterapeutą Jakubem Dukiewiczem, profesorem Janem Blecharzem. Za wspólne wyjazdy, zgrupowania , treningi, sesje i rozmowy dziękuję wszystkim, szczególnie Trenerowi Królowi, z którym kończę współpracę.
Do nowych przygotowań przystępuję z nowym , a może nie takim nowym szkoleniowcem. Od lat w lekkiej atletyce i bardzo blisko mnie, czyli trenerem Tomaszem Lewandowskim. Od lipcowego zgrupowania jesteśmy w stałym kontakcie, choć trener Lewandowski tylko przyglądał się mojemu treningowi. Dzięki temu mamy 12 pełnych miesięcy, żeby przygotować się do Igrzysk Olimpijskich. Wierzę, że dzięki ogromnemu doświadczeniu Trenera Tomasza Lewandowskiego i naukom jakie wyniosłem przez całe lata kariery sportowej, będziemy w stanie sięgnąć szczytu. Na te przygotowania patrzę nie tylko z ciekawością, czy nadzieją ale z szalonym entuzjazmem.
Wybory w trakcie życia czyhają za każdym zakrętem, niejednokrotnie wybory niosą ze sobą zmiany. Wierzę że dokonałem słusznego wyboru.

 

Nam również pozostaje mieć nadzieję, że nowy układ się sprawdzi i że trener Adamczewski nie wyjdzie ze swojej roli.

DARIUSZ URBANOWICZ

 

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez