Adam Korol: żyjemy sportem, ale jesteśmy w mniejszości, priorytety są gdzie indziej

Adam Korol: żyjemy sportem, ale jesteśmy w mniejszości, priorytety są gdzie indziej

Wioślarze praktycznie na każdych igrzyskach stają na podium. Do Tokio mieli jechać pełni optymizmu, mamy mistrzów świata, medalistów największych imprez. Dziś okazuje się, że całe przygotowania trzeba przemodelować. Jednak dla Adama Korola – mistrza olimpijskiego z Pekinu 2008, dziś wiceprezesa ds. sportu w PZTW – to nie tylko kwestia zmian treningowych. Problemów rodzi się znacznie więcej.

DARIUSZ URBANOWICZ: Co dla środowiska wioślarskiego oznacza przesunięcie igrzysk Tokio 2020?

ADAM KOROL: Decyzja o odroczeniu igrzysk jest w pełni zrozumiała i dobrze, że japońscy organizatorzy i Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie trzymali nas dłużej w niewiedzy. To oczywiście skomplikuje wiele spraw, jednak ze względu na pandemię przesunięcie igrzysk w czasie było konieczne. Trudno mi sobie wyobrazić, co bym czuł będąc zawodnikiem szykującym się do Tokio 2020. Cała ta sytuacja jest szokująca i tak naprawdę przerażająca.

Niepokój ogromny, sytuacja w której się znaleźliśmy obarcza wszystkich, nie tylko sportowców. A sport wydaje się być na samym końcu tego „łańcucha pokarmowego”. Ta pandemia niesie ogromne zagrożenie w ogóle dla jakości sportu.

Oczywiście, w tej sytuacji nikt się nie będzie przejmował tym co się dzieje w sporcie. Jest naprawdę dużo więcej ważnych spraw. Zachorowania, umierający ludzie, padające firmy… a sport siłą rzeczy będzie, jak to mówią, w ostatniej kolejności odśnieżania. My wszyscy żyjemy sportem, to dla nas całe życie, lecz stanowimy mniejszość, a priorytety na pewno przeniosą się gdzie indziej.

Czy polskie wiosła wywalczą w Tokio kolejne olimpijskie medale?

Przecież wszystkie przygotowania trzeba będzie w jakiś sposób z głową poukładać i również rozłożyć w czasie. Co z przygotowaniami wioślarzy?

Cała reprezentacja odbyła zgrupowanie w Portugalii, niektórzy jeszcze tam zostali. Wiosłowali tam na wodzie, a teraz podczas kwarantanny we własnym zakresie trenują na ergometrach, jeżdżą na rowerach stacjonarnych i prowizorycznych siłowniach. Przez dwa tygodnie mogli sobie na to pozwolić. Ale gdyby nie zapadła decyzja o odwołaniu igrzysk, to od przyszłego tygodnia powinni zostać skoszarowani, by normalnie trenować. Jedynym takim miejscem, gdzie można by zebrać zawodników, są Centralne Ośrodki Sportu, ale COS-y też powinny być do takiego przedsięwzięcia odpowiednio przygotowane. Jednak to wydaje się tematem zastępczym.

Federacja wioślarska dość szybko zareagowała odwołując wiosenne regaty. Czy wioślarze będą mieli w ogóle okazję do rywalizacji?

Wiemy już, że igrzysk w tym roku nie będzie, nie będzie też sezonu w zasadzie w każdej dyscyplinie. Odwołano Puchary Świata, regaty kwalifikacyjne. W obliczu przeniesienia igrzysk, teraz trzeba na spokojnie poukładać kalendarz od zera. Czekamy na decyzję Ministerstwa Sportu co dalej. Na przykład naszym zawodnikom w sierpniu kończą się stypendia. Pozostaje pytanie, czy zmianom ulegną rozporządzenia i stypendia zostaną wyjątkowo przedłużone o kolejny rok? Według mnie potrzebny jest teraz ruch ze strony ministerstwa.

Czy PZTW może próbować zabezpieczyć zawodników na ewentualność, gdyby te stypendia nie zostały przedłużone?

PZTW nie posiada luźnych środków. Funkcjonujemy na bazie tego, co otrzymamy z Ministerstwa Sportu. Mamy sponsora – firmę Enea. Nie można wykluczyć, że wstrzyma finansowanie, bo nie będziemy mogli wywiązać się z postanowień umowy, nie będziemy mogli go reklamować, bo nie będzie gdzie. W zasadzie nigdy nie było tak, by PZTW wypłacało jakiekolwiek pieniądze zawodnikom. Nasze pieniądze pochodzą ze Skarbu Państwa.

Eldo jedzie do Tokio cz. 5 – wioślarstwo z Agnieszką Kobus-Zawojską

Zastanawia mnie możliwość podtrzymania formy, odpowiedniego rozłożenia przygotowań. Mamy osady na poziomie mistrzowskim, ale czy one będą w stanie być tak samo wydajne za rok?

To straszny problem. Nasi zawodnicy weszli na konkretny poziom sportowy. Teraz nie ma gdzie się sprawdzić, nie ma gdzie się ścigać. Na pewno trzeba będzie odpuścić trochę z trenowaniem, z intensywnością pracy. Trzeba będzie przejść na treningi o niższej intensywności, albo zrobić jakąś przerwę… Ciężko mi na tę chwilę cokolwiek doradzić. My musimy usiąść z trenerami, nasz prezes musi usiąść z panią minister. Przede wszystkim musimy dowiedzieć się jakie będą dalsze decyzje systemowe. To nie dotyczy tylko wioślarzy, a każdej dyscypliny, która miała wystartować w Tokio.

ROZMAWIAŁ
DARIUSZ URBANOWICZ


Aktualności

Kalendarz imprez