96. PZLA Mistrzostwa Polski: pierwsze finały, medale oraz niespodzianki

96. PZLA Mistrzostwa Polski: pierwsze finały, medale oraz niespodzianki

Pierwszy dzień lekkoatletycznych mistrzostw Polski we Włocławku przyniósł kilka ciekawych rozstrzygnięć. Wolne tempo biegu na 1500 metrów wdało się we znaki Marcinowi Lewandowskiemu. Medalistę mistrzostw świata na ostatniej prostej zaskoczył Michał Rozmys. Niełatwe życie mieli sprinterzy – w osiąganiu imponujących wyników przeszkadzał im silny wiatr. Nic nie mogło zatrzymać zaś Wojciecha Nowickiego, którego niemal każdy rzut lądował w okolicach osiemdziesiątego metra.

Przy nieobecności Sylwestra Bednarka, który niedawno poddał się operacji, wielkim faworytem do zwycięstwa w skoku wzwyż mężczyzn był Norbert Kobielski (na zdjęciu). Zawodnik MKS-u Inowrocław nie zawiódł. W swojej najlepszej próbie pewnie pokonał wysokość 2,26. Próbował też pobić swój rekord życiowy i zaatakował 2,30, ale trzykrotnie zrzucał poprzeczkę. Z racji, że mówimy o 23-letnim zawodniku, nie mamy wątpliwości, że ta granica niedługo pęknie.

Bez większych problemów triumfowała też Kamila Lićwinko. Zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN odpuściła pierwsze wysokości i skakanie zaczęła od 1,80. Sukcesem zakończyła się już jej pierwsza próba na 1,80, a następnie pokonywała kolejno 1,83, 1,86 oraz 1,88. Lekkoatletyka tym samym zdobyła swoje 8. złoto mistrzostw Polski (więcej w tej konkurencji ma tylko Danuta Bułkowska) a 14 medal. Trzeba przyznać, że taki występ Lićwińko może napawać optymizmem, biorąc pod uwagę nieudany Memoriał Ireny Szewińskiej w jej wykonaniu.

Swego wreszcie dopiął Remigiusz Olszewski. Czołowy polski sprinter w ostatnich latach regularnie mijał się ze złotym medalem MP na stadionie na 100 metrów. Tym razem nie uchodził za wielkiego faworyta, ale ostatecznie zdołał pokonać Przemysława Słowikowskiego (który w ubiegłym miesiącu z nieregulaminowym wiatrem uzyskał 10,05) oraz Dominika Kopecia. Po przekroczeniu linii mety krzyknął w kierunku kamery: “nareszcie”. Było widać, że to zwycięstwo dużo dla niego znaczyło.

Czas? Nie zachwycił – 10,51. Inna sprawa, że warunki atmosferyczne nie sprzyjały osiąganiu imponujących wyników w sprincie (wiatr -1.6). To samo odczuła też Ewa Swoboda, która, jak można było się spodziewać, bez większych problemów sięgnęła po swój piąty złoty medal na setkę. Pobiegła 11,52, pokonując płotkarkę Pię Skrzyszowską o dwadzieścia cztery setne sekundy. Zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN w wywiadzie z TVP Sport po wyścigu podkreśliła, że o ile wiatr mógł faktycznie jej przeszkadzać, to gdyby nie odpuściła startów na hali, mogłaby o tej porze roku biegać nieco lepiej. Do tego zdradziła, że tuż przed startem… została użądlona przez pszczołę.

Zaciętej rywalizacji oczekiwaliśmy tradycyjnie od finału w rzucie młotem mężczyzn. Zarówno Paweł Fajdek, jak i Wojciech Nowicki złapali w ostatnich tygodniach wysoką formę i we Włocławku mieliśmy tego potwierdzenie. Obaj uzyskali swoje najlepszy wyniki w tym roku. Fajdek co prawda spalił aż cztery rzuty, ale kiedy już wszystko mu wychodziło, młot leciał całkiem daleko – na 76,86 oraz 78,61. Nowicki był bardziej regularny. Aż pięć jego prób kręciło się wokół osiemdziesięciu metrów, a jego najlepszy wynik – 80,28 – to drugi w tym roku rezultat na świecie.

Po już jedenasty (!) medal mistrzostw Polski sięgnęła Joanna Fiodorow, czym zrównała się z Anitą Włodarczyk (więcej ma tylko Kamila Skomilowska – 12). Polska młociarka nie zdołała jednak odnieść zwycięstwa. Zdecydowanie dalej od niej (67,19) rzucały Katarzyna Furmanek (72,85) oraz Malwina Kopron (70,94). Co tu dużo gadać – trudno o drugą lekkoatletyczną konkurencję, w której mielibyśmy tak wiele znakomitych zawodników oraz zawodniczek.

W rywalizacji na 1500 metrów kobiet zabrakło Angeliki Cichockiej. Mistrzyni Europy z 2016 roku była gotowa do startu, ale nie została do niego dopuszczona, ponieważ… nie wypełniła minimum. Wszystko przez to, że minione lato straciła na kontuzjach, a podczas swojego jedynego występu na hali w tym roku została zdyskwalifikowana. W tej sytuacji murowaną faworytką do wygranej na tym dystansie była Sofia Ennaoui z Grupy Sportowej ORLEN. Biegaczka podczas pierwszych okrążeń trzymała się czołówki, a w końcówce przyspieszyła i ze sporą przewagą przecięła linię mety (4,15.89). To już jej 5. złoty medal MP. Większą liczbą krążków może pochwalić się tylko Małgorzata Rydz, dziesięciokrotna triumfatorka.

Największa niespodzianka pierwszego dnia MP? Bez wątpienia miała miejsce w biegu na 1500 metrów. Mogło wydawać się, że nikt nie może zagrozić Marcinowi Lewandowskiemu – w końcu mówimy o medaliście mistrzostw świata. Szansę dla jego rywali otworzyło jednak wolne tempo wyścigu. Zawodnicy specjalizujący się w 800 metrach – Mateusz Borkowski oraz Michał Rozmys – bez większych problemów trzymali się Marcina, a drugi z nich na ostatnich metrach zdołał go wyprzedzić (Rozmys – 3,53.09, Lewandowski – 3,54.13). W innych okolicznościach rezultat wyścigu mógłby być inny, ale trzeba przyznać, że Rozmys od dłuższego czasu prezentuje świetną formę. Teraz ponownie ją potwierdził.

Z medali mistrzostw Polski mogą cieszyć się już przedstawiciele trójskoku. Rekord życiowy pobiła Karolina Młodawska (13,55), która o trzy centymetry wyprzedziła Adriannę Szóstak, a o dziesięć Agnieszkę Bednarek. U panów najlepszy był Adrian Świderski (16,38). Ostatnie finały dnia miały miejsce w biegu na 3000 metrów z przeszkodami. Triumfowali Mateusz Kaczmarek (8,57.88) oraz Matylda Kowal (9,57.16).

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez