50 twarzy Mayweathera

50 twarzy Mayweathera

Protesty zalewające ulice kolejnych miast Stanów Zjednoczonych do niedawna nie miały zbyt wiele wspólnego ze sportem. W największym stopniu zmienił to Floyd Mayweather, który zdecydował się opłacić koszty pogrzebu zamordowanego 25 maja przez policję George’a Floyda. Piękny gest czy gra pod publiczkę? Pytań i wątpliwości jest więcej, a część z nich odnosi się także do przyszłości Mayweathera w samym boksie.

To nie pierwszy raz, gdy jeden z najbogatszych sportowców w historii próbuje ugrać coś dla siebie przy okazji głośnego wydarzenia. To była szybka i niepozorna akcja – Mayweather lubi takie nie tylko w ringu. Informacja o wsparciu dla rodziny nie była jednak typowym PR-owym chwytem odegranym w blasku fleszy. Sam pięściarz nie demonstruje takich zachowań, ale często robią to jego współpracownicy, odgrywając przy tym niezłą szopkę. – Floyd się na mnie wścieknie, ale co mi tam! Tak, to prawda – pokryje koszty pogrzebu George’a Floyda – zdradził “przypadkiem” Leonard Ellerbe, dyrektor wykonawczy w grupie Mayweather Promotions.

Przypomnijmy – sprawa zabójstwa George’a Floyda stała się czynnikiem zapalnym, który doprowadził do masowych protestów na ulicach amerykańskich miast. Zaczęło się od tego, że 25 maja policja została wezwana do jednego ze sklepów w Minneapolis, gdzie zgłoszono próbę zapłacenia sfałszowanym czekiem. Policjanci podjęli interwencję i postanowili zatrzymać mężczyznę. Czterech funkcjonariuszy nie potrafiło tego zrobić – Floyd wypadł z samochodu i przez blisko 9 minut był duszony kolanem.

Nie mogę oddychać! – powtarzał wielokrotnie. Bezskutecznie próbowali się za nim wstawić również zszokowani oglądaną brutalnością przechodnie. Interwencję nagrało kilka kamer, ale wszystkie pokazały ten sam obraz – mężczyzna nie stawiał oporu i został zabity w majestacie prawa przez policjantów. W efekcie od kilku dni Ameryka płonie, doświadczając największych zamieszek od czasów słynnych protestów w Los Angeles w 1992 roku.

Świat sportu z czasem włączył się do rozmowy. Marcus Thuram po strzeleniu gola uklęknął, nawiązując do protestu Colina Kaepernicka. Napisami na koszulkach do wydarzeń w USA odnieśli się także Jadon Sancho i Achraf Hakimi. Kaepernick już kilka lat temu zwracał uwagę na problem społecznych nierówności w USA. Choć na moment stał się rzecznikiem wykluczonych, to z czasem stracił pracę w lidze NFL. W 2018 roku w jakimś sensie spieniężył ideały występując w kampanii Nike’a.

Najwyższa pora przyznać, że Kaepernick miał rację – komentował w mediach społecznościowych historyk Timothy Snyder. “To idealny moment, by Colin odzyskał miejsce w NFL” – przekonuje CNN. Obszerne oświadczenie w sprawie ostatnich wydarzeń wydał nawet Michael Jordan. Po tym wszystkim do gry wkroczył Mayweather, ale zamiast słów postawił na czyny, które kolejny raz nie pozwalają zamknąć go w jednoznacznych kategoriach.

Pieniądze kontra serce

Przydomek może nie mówi o nim wszystkiego, ale zdradza dużo. W trakcie kariery zamiast “Pretty Boya” – pięściarza, który przede wszystkim nie dawał sobie zrobić w ringu krzywdy – pojawił się “Money”. W drugim wcieleniu na pierwszym planie znalazł się bezwzględny rachunek ekonomiczny, który często brał górę nad samym sportem. Oczywiście Mayweather nie zaprzestał poszukiwania wyzwań – robił to jednak na swoich zasadach, które często nie uwzględniały oczekiwań kibiców i dziennikarzy.

Nie zmieniało się jedno – wciąż nie przegrywał. Zdarzały mu się w karierze wyrównane walki, które kończyły się kontrowersyjnymi werdyktami. Na korzyść Floyda w takich sytuacjach przemawiało to, że chętnie dawał rewanże. W drugich starciach z Jose Luisem Castillo (46-5-1) i Marcosem Maidaną (35-4) wygrywał wyraźnie. Choć z czasem zaczął walczyć coraz rzadziej, to boks wciąż kręcił się wokół niego. W latach 2010-2019 stoczył zaledwie 10 pojedynków, a stowarzyszenie Boxing Writers Association of America i tak uznało go najlepszym pięściarzem dekady.

W sumie… nie było innego wyjścia. Umiejętny dobór rywali sprawił, że Floyd ma na koncie dwie wygrane, które z czasem zaczęły robić jeszcze większe wrażenie. Saula “Canelo” Alvareza (53-1-2, 37 KO) zabrał do szkoły w 2013 roku. Meksykanin wyciągnął wnioski z tamtej porażki i z czasem stał się jedną z nowych twarzy boksu, wypełniając lukę po mniej aktywnym Mayweatherze. Jako pierwszy pokonał też budzącego strach Giennadija Gołowkina (40-1-1, 35 KO), a potem z powodzeniem zaatakował tron kategorii półciężkiej.

Jeszcze bardziej jaskrawym przypadkiem jest Manny Pacquiao (62-7-2, 37 KO). Do jego starcia z Mayweatherem powinno dojść w 2009 roku – wtedy miałoby największą wymowę w sensie sportowym. Amerykanin wziął jednak rywala na przeczekanie. Walka zmaterializowała się dopiero w 2015 roku, kiedy obaj wydawali się pięściarskimi emerytami. I o ile Floyd faktycznie niedługo potem powiedział sobie “dość”, to Manny w 2020 roku jest mistrzem świata w silnie obsadzonej kategorii półśredniej, a w ostatnim występie wygrał z niepokonanym do tej pory Keithem Thurmanem (29-0).

Nie wrócę już do ringu na walkę z żadnym pięściarzem – stwierdził przed kilkoma tygodniami Mayweather. To deklaracja bardzo w jego stylu – z jednej strony w miarę jasna, z drugiej jednak niedookreślona. Amerykanin wie, że wciąż może dostawać za walki ogromne pieniądze. W ringu mógłby się zmierzyć w rewanżu z Conorem McGregorem, który nie ma może większego sportowego sensu, ale z pewnością świetnie by się sprzedał. Inne gwiazdy MMA też wydają się zainteresowanie – z Chabibem Nurmagomiedowem na czele.

Trzeba jednak odnotować, że ostatnie miesiące ciężko doświadczyły Floyda. W marcu pożegnał Rogera Mayweathera – wujka i długoletniego trenera, który miał ogromny wpływ na jego karierę. Kilka dni wcześniej zmarła Josie Harris – pierwsza miłość pięściarza i matka trójki jego dzieci. “Mój promień słońca, moja lepsza połowa” – pisał na pożegnanie. Piękny obrazek? To wszystko nie jest niestety takie proste.

Za każdym razem kiedy do nas jedzie, muszę brać Xanax. Mam ataki lęku. Czuję się przytłoczona, kiedy ma z nami przebywać. Byłam bitą kobietą. Czuję w związku z tym wstyd i jakoś poczuwam się do winy. Co zrobiłam, żeby na to zasłużyć? Wtedy tego nie rozumiałam. Dziś wiem, że byłam ofiarą przemocy w dysfunkcyjnym i chorym związku – opowiadała w 2014 roku Harris w rozmowie z “USA Today”. Cztery lata wcześniej za pobicie “lepszej połowy” Mayweather trafił do więzienia na 90 dni. Bił Josie na oczach trójki dzieci, ale jeden z synów uciekł z domu do sąsiadów i powiadomił policję. 

Floyda po prostu nie da się łatwo skategoryzować, bo oprócz bandyckich zachowań zdarzają mu się rzeczywiście piękne gesty. W 2011 roku po długiej walce z nowotworem zmarł Genaro Hernandez (38-2-1, 17 KO) – były mistrz świata dwóch kategorii wagowych. W 1998 roku ścieżki jego i Mayweathera przecięły się w ringu. Dla Meksykanina był to ostatni występ w karierze, za to jego przeciwnik sięgnął po pierwszy mistrzowski tytuł w karierze. Wiedząc o problemach finansowych byłego rywala, Amerykanin pokrył wszystkie wydatki rodziny związane z pogrzebem.

W pokręconym świecie Mayweathera czasami naprawdę ciężko odróżnić faktyczne poglądy od działań z pogranicza marketingu. Dziś angażuje się w sprawę George’a Floyda, ale jeszcze w 2017 roku, promując walkę z Conorem McGregorem krytykował rywala za rzekomy rasizm. Przy promocji swoich walk nie przebierał w środka, ale czasem przesadzał. W 2010 sam zaatakował Manny’ego Pacquiao, zniżając się do poziomu rynsztoka.

Jak tylko wrócę z wakacji to ugotujemy tego leszcza. Niczego się nie obawiam, a już na pewno nie walki z karłem. Jak już skopię karłowi dupsko, to nie chcę żebyście włazili mi na fiuta. Dlatego lepiej dołączcie do mojej drużyny już teraz. Po zmiażdżeniu karła, zmuszę go do tego, żeby zrobił mi pierdolone sushi i ugotował trochę ryżu – mówił Mayweather, przerabiając przy okazji nazwisko rywala na “Poochiao”.

Oczywiście po paru dniach przeprosił i stwierdził, że wcale nie jest rasistą. – Mam w sercu miłość dla każdego – deklarował. Chwiejność charakteru Amerykanina to standard. Karierę kończył kilka razy, by potem i tak zmienić zdanie. Dlatego ciężko traktować którąś z jego niedawnych deklaracji do końca na poważnie. Wersja obowiązująca w czerwcu 2020 roku zakłada, że Mayweather spróbuje teraz sił jako… trener. To nowość, bo do tej pory próbował realizować się bardziej jako wujek dobra rada.

Odnalezienie się w nowej roli nie będzie łatwe. Nie każdy wybitny pięściarz zostaje z miejsca znakomitym trenerem. Zasadniczym problemem może być nie tylko mniejszy talent u potencjalnych podopiecznych, ale także inne podejście gwiazd nowej generacji. Gervonta Davis (23-0, 22 KO) – największa gwiazda grupy Mayweather Promotions – regularnie zapuszcza się między walkami, a potem ma problemy ze zrobieniem wagi. Nie jest to zawodnik łatwy do prowadzenia i najbardziej perspektywiczny – może dlatego Floyd zaczął szukać nowego faworyta gdzie indziej.

W poszukiwaniu godnego następcy

W 2016 roku chciał złowić grubą rybę podczas igrzysk olimpijskich w Rio. Mayweather doskonale wie, że złoty medal tej imprezy pozwala ruszyć na zawodowstwie z innego poziomu. On sam nie miał takiego szczęścia – w 1996 roku w Atlancie przegrał w kontrowersyjnych okolicznościach z Serafimem Todorowem. Mimo to Floyd do dziś pozostaje jednym z najmłodszych amerykańskich medalistów olimpijskich w boksie.

Shakur Stevenson przez wielu już wtedy był uważany za kandydata na jego sukcesora. W Rio ostatecznie zdobył srebro, przegrywając w finale tylko z Kubańczykiem Robeisym Ramirezem. Miał 19 lat – tyle co wracający z brązem z Atlanty Mayweather. Floyd obserwował z bliska jego postępy, a potem zabrał chłopaka na wystawną kolację. Tam roztoczył przed nim wizję bogactwa i wielkiej kariery. W mediach społecznościowych zdążył go nawet przywitać w rodzinie, ale… na tym się skończyło.

Muszę uczciwie powiedzieć, że strasznie nakręcił mnie na pomysł podjęcia z nim współpracy. Myślałem, że się dogadaliśmy, ale nigdy nie zobaczyłem w tym temacie żadnych dokumentów. To był blef. Skończyło się rozczarowaniem, bo zawsze się nim inspirowałem i uważałem go za jednego z najlepszych pięściarzy w historii – opowiadał w 2017 roku Stevenson.

Niezdecydowanie Mayweathera wykorzystał wtedy Bob Arum. Dziś Shakur jest niepokonanym mistrzem świata kategorii piórkowej. – To może być następca i faktyczny sukcesor Floyda – ocenił niedawno Timothy Bradley. Mimo spalonych mostów Mayweather szuka dalej. Raczej nie zrealizuje już jednak największego marzenia jakim było poprowadzenie medalisty olimpijskiego przez wszystkie szczeble zawodowej kariery.

A jeszcze do niedawna taka szansa wydawała się nawet realna. Keyshawn Davis – największa gwiazda olimpijskiego boksu w USA – w obliczu przełożenia igrzysk o rok publicznie rozważał zmianę statusu i dołączenie do zawodowców. Promotorzy zaczęli ustawiać się w kolejkę, ale Mayweather nie mógł liczyć na przychylność młokosa. – Najbardziej liczę się ze zdaniem Shakura Stevensona, a on doradził mi żeby poczekać na igrzyska – zdradził Davis, któremu w Tokio wyzwanie może rzucić Damian Durkacz. 

Pod koniec maja Floyd znalazł nowego faworyta. Devin Haney (24-0, 15 KO) wybrał inną drogę niż większość młodych pięściarzy – tuż przed igrzyskami, jeszcze jako nastolatek, przeszedł na zawodowstwo. Dziś jest jednym z najmłodszych mistrzów świata i ma przed sobą atrakcyjne perspektywy. – Pod względem stylu i warunków to chyba pięściarz, któremu może być najbliżej do Mayweathera – ocenił niedawno w magazynie „W Ringu” Janusz Pindera.

Pod koniec maja Floyd zaprosił Haneya do swojego samolotu. O 4 nad ranem panowie odbyli wspólną sesję treningową, która była transmitowana w mediach społecznościowych. Nie wiadomo co dalej – Haney to w końcu jedna z gwiazd amerykańskiej stajni Eddiego Hearna. Mayweather przekonuje jednak, że ma pojemne serce i chętnie podzieli się wiedzą z wszystkimi chętnymi. Na razie mocno wkurzył swoją największą gwiazdę – Gervontę Davisa.

Mogę walczyć z każdym, gdziekolwiek. Tak, nawet z Floydem – komentował pięściarz widząc mentora z nowym podopiecznym. Całość zaczyna przypominać absurdalny melodramat, ale dla Mayweathera najważniejsze jest to, że wciąż pozostaje istotny. Długa historia jego wyrachowanych i sprzecznych wobec siebie posunięć sprawia jednak, że dziś trudno wierzyć w czystość jego intencji nawet w związku z czymś tak pozornie szlachetnym jak pokrycie kosztów pogrzebu George’a Floyda.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez