50-lecie rankingu „Złote Kolce”

50-lecie rankingu „Złote Kolce”

ORLEN Złote Kolce to najbardziej prestiżowe wyróżnienie lekkoatletyczne w Polsce. Najwięcej razy odbierała je Anita Włodarczyk oraz Irena Szewińska i Robert Korzeniowski. To piękna karta polskiej lekkiej atletyki, licząca już sobie 50 lat. Uroczyste wręczenie tegorocznych nagród w piątek o godz. 18:00.

Teoria mówi, że wszystko wynika z rankingu – sztywnych wyliczeń. Jest jednak tylko jedna osoba, która rozumie ten algorytm. To statystyk Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i komentator Eurosportu Janusz Rozum, który dokonuje obliczeń. Zawodnicy otrzymują punkty za zajmowane miejsca na najważniejszych zawodach lekkoatletycznych w kraju (mistrzostwa Polski) i za granicą (igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy, halowe i na otwartym stadionie). Dodatkowe punkty zyskują za pobicie rekordów świata, Europy czy Polski, a także za wysokie pozycje na listach najlepszych wyników w sezonie.

Mózgiem operacji „Złote Kolce” był dziennikarz katowickiego Sportu Andrzej Gowarzewski. Od 1970 roku polscy zawodnicy na koniec sezonu dowiadują się, kto z nich zasłużył na tę nagrodę wymyśloną właśnie przez red. Gowarzewskiego. Pan Andrzej zmarł niespełna trzy tygodnie temu, nie dożywszy do tak zacnego jubileuszu. To on w pierwszych latach pilnował zestawienia.

Pierwszymi triumfatorami Złotych Kolców byli rekordzistka świata w biegach przez płotki Teresa Sukniewicz oraz halowy mistrz Europy na 1500 m Henryk Szordykowski. Potem wśród pań nastała era Ireny Szewińskiej. – U mężczyzn nie było takiego „dominatora” jak Irenissima. Dopiero w latach 90. Nastał czas, kiedy podobną serią mógł pochwalić się skoczek wzwyż Artur Partyka na zmianę z chodziarzem Robertem Korzeniowskim – mówi Maciej Jałoszyński z PZLA. Wśród mężczyzn konkurencja faktycznie była bardziej zacięta. Pierwsze dziesięć lat należało do Władysława Komara, Władysława Kozakiewicza, Bronisława Malinowskiego i Mariana Woronina, a wśród pań do historii zapisała się najpierw Grażyna Rabsztyn, a potem Lucyna Kałek.

To były piękna lata polskiej lekkiej atletyki, poprzedzające jej nieco gorszy okres. W latach 80. sukcesy zostały nieco przyćmione, choćby odwołaniem wyjazdu Polaków na igrzyska olimpijskie w 1984 roku, co stanowiło wybicie z rytmu przygotowań i musiało odbić się czkawką. Lata 90. przywróciły nadzieje w sercach polskich kibiców, między innymi za sprawą mistrzyni świata w biegu maratońskim Wandy Panfil, a potem skoków Artura Partyki i szybkiego chodzenia Roberta Korzeniowskiego.

Niesamowitą serię zaliczył wspomniany już Robert Korzeniowski, któremu od pierwszego triumfu w klasyfikacji Złotych Kolców do ostatniego, siódmego razu, kiedy odbierał przynależne najlepszemu polskiemu lekkoatlecie miano, minęło 14 lat.

Lista triumfatorów Złotych Kolców

Kibice Ireny Szewińskiej z pewnością mogą żałować, że ranking ten nie wszedł w życie wcześniej, bo przecież ta najwybitniejsza lekkoatletka święciła triumfy już od połowy lat 60. (siedem „Złotych Kolców” z rzędu) i zapewne nie dałaby się wyprzedzić liderce klasyfikacji 50-lecia Anicie Włodarczyk, która dziewięciokrotnie(!) zostawała laureatką tej zacnej nagrody. To mały paradoks, bo przecież młociarze kolców nie stosują. Chodzi jednak o pewien symbol.

Wysoko sklasyfikowana w notowaniach jest też tyczkarka Monika Pyrek, która przez lata toczyła zacięte boje z Anną Rogowską i mimo że to ta druga zdobyła medal olimpijski i mistrzostwo świata (czym Pyrek pochwalić się nie może), to właśnie pochodząca ze Szczecina zawodniczka pięciokrotnie udowadniała swoją wyższość. – To chyba efekt różnicy naszych temperamentów. Ania pewnie wolałaby przynajmniej raz skoczyć pięć metrów, choćby poza tym wypadała słabiej, a ja odwrotnie – zamiast jednego skoku pięciometrowego wolałabym dwadzieścia na 4,80 m – tłumaczyła Monika Pyrek na łamach „Przeglądu Sportowego”.

– Nie możemy ujawnić, kto odbierze nagrodę w tym roku, bo to okaże się dopiero podczas uroczystej gali telewizyjnej. Niestety z przyczyn obiektywnych nie możemy przeprowadzić uroczystości z gośćmi. Tym razem będzie ona miała formę programu telewizyjnego i w piątek około godz. 18:45 zostaną ogłoszeni laureaci. Mogę jednak uchylić rąbka tajemnicy. Zwycięzcy sprzed roku nie powtórzyli sukcesu – przyznał Maciej Jałoszyński.

A kto wygrał przed rokiem? Z wyróżnienia cieszyli się wówczas wicemistrzyni świata w rzucie młotem Joanna Fiodorow i brązowy medalista mistrzostw świata w biegu na 1500 metrów Marcin Lewandowski.

Sprawę „Fiedzi” utrudniła operacja i długotrwała rekonwalescencja, a wszystkim lekkoatletom brak imprezy mistrzowskiej w roku 2020 (odroczone halowe mistrzostwa świata i igrzyska oraz odwołane mistrzostwa Europy), w których mogliby osiągnąć sukcesy. Dlatego w tym przypadku decydowały przede wszystkim pojedyncze wyniki i miejsca w światowych rankingach.

DARIUSZ URBANOWICZ

Tagi: Złote Kolce

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez