21,91 m Bukowieckiego na finale Diamentowej Ligi

21,91 m Bukowieckiego na finale Diamentowej Ligi

W przeddzień głównych zmagań finałowych Diamentowej Ligi odbył się konkurs w pchnięciu kulą mężczyzn. Zawody odbyły się w klimatycznej miejskiej atmosferze na Placu Charlesa de Brouckère – jednym z głównych placów Brukseli. Uczestnicy dostosowali się do oczekiwań. Wystartowało dwóch Polaków – Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk.

W wewnętrznej rywalizacji dwóch polskich kulomiotów dziś górą był ten, który wygrał mistrzostwa Polski w Radomiu. Konrad Bukowiecki był bardzo zadowolony z dzisiejszej dyspozycji. – Ostatecznie finał Diamentowej Ligi w Brukseli kończę na przyzwoitym czwartym miejscu z wynikiem 21.91m!!! Rozkręcałem się z kolejki na kolejkę, a najdalsze pchnięcie było dalekie od ideału, więc moje nastawienie jest bardzo optymistyczne przed dalszą częścią sezonu. Następny przystanek – Mińsk – Mecz Europa vs USA – skomentował Konrad.

I faktycznie Bukowiecki zaczął od próby niemierzonej, w drugiej zaś uzyskał 20,65 poprawił wynik Michała Haratyka, który rozpoczął od 20,45. W czwartek było 20,95, potem 21,35 i na koniec pieczątka 21,91 m (ponoć pchnięcie dalekie od ideału…). Rekordzista Polski z kolei zakończył konkurs na 20,91 z czwartej rundy. Wygrał niezawodny Tom Walsh (22,30 m), przed Darlanem Romanim (22,15) i Ryanem Crouserem (22,08). Trudno dziwić się radości szczytnianina, bo poziom konkursu naprawdę kosmiczny i rzadko się zdarza, by zawodnik sklasyfikowany na czwartym miejscu pchnął tak daleko… Haratyk po mistrzostwach Polski (pod koniec sierpnia) narzekał na zmęczenie przedłużonym sezonem, wspominał również o kłopotach z nadgarstkiem i palcem. Miejmy nadzieję, że odzyska świeżość i na mistrzostwach świata wróci do wysokiej formy.

W piątek ciąg dalszy zmagań w Brukseli. Do finałowych zawodów (już na stadionie) zakwalifikowali się Kamila Lićwinko (skok wzwyż), Marcin Lewandowski (1500 m) i Piotr Małachowski (rzut dyskiem).

Dzień wcześniej w Akwizgranie skakali Piotr Lisek z Grupy Sportowej ORLEN i Paweł Wojciechowski. Ostatnio przyzwyczaili nas do lotów powyżej 5,70, 5,80, ale tym razem coś się nie zazębiło. Zawody rozpoczęły się z godzinnym opóźnieniem i odbywały się w nieciekawych warunkach pogodowych po ulewie. Obaj reprezentanci Polski zakończyli zawody na wysokości 5,36 m i zajęli odpowiednio piąte i dziewiąte miejsce. Wygrał Melker Svärd Jacobsson (5,61 m). Marnym, bo marnym, ale zawsze pocieszeniem może być niezaliczenie żadnej z prób przez absolutnego rekordzistę świata Renauda Lavillenie. Konkurs z tych do zapomnienia i trudno przykładać wagę do wyników.

W Tallinie rzucali dyskobole. Mistrz Polski Bartłomiej Stój walczył o minimum na mistrzostwa świata, lecz wynik 61,34 m nie zapewnił mu kwalifikacji. Teraz musi czekać na ogłoszenie przez IAAF listy zawodników zaproszonych, szansę może stanowić także ranking i niewykorzystanie miejsca przez którąś z federacji.

 

 

fot. newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez